25/05/2026
Cześć kochani! Na zakończenie tego pięknego, słonecznego dnia przychodzimy z serią dotyczącą zainteresowań członków naszego koła –„Co w trawie piszczy”. Dziś nieco o rysowaniu.✏️
Rysuję, od kiedy pamiętam. Miałam to szczęście, że mama od zawsze mnie w tym wspierała, a lekcje plastyki były prowadzone w szkole przez nauczycielki, które wiedziały, o co tak naprawdę powinno w nich chodzić i nie oceniały rysunków w kategorii „ładne”, „nieładne”. I chociaż w pewnym momencie dzieciństwa ta pasja odeszła na bok, to w podstawówce wróciła dzięki mojej ambicji, chęci bycia lepszą od znajomych z klasy oraz temu, że zwyczajnie brakowało mi ilustracji w książkach, które wtedy czytałam. Skoro nie miałam żadnych rysunków bohaterów, to doszłam do wniosku, że muszę ich sobie zilustrować sama. Ukończyłam nawet liceum plastyczne, jednak nie uważam, że jakoś szczególnie wpłynęło ono na moje umiejętności pod względem technicznym. Zdecydowanie za to rozszerzyło mój sposób myślenia o rysowaniu.
Obecnie uwielbiam rysować przede wszystkim cyfrowo, na tablecie, chociaż bardzo dobrze czuję się również, chwytając za kredki, ołówki czy węgiel. Niestraszny mi również tusz czy malowanie farbami, chociaż lubię tylko akwarele i niekiedy akryle. Rysowanie bardzo mnie odpręża i pozwala skupić myśli, a jednocześnie przelać w bardziej fizyczną formę to, co sobie wyobrażam, czy pokazać coś, co widzę. Szczególnie często rysuję postacie – zarówno żywych ludzi, jak i bohaterów moich powieści czy fanarty (rysunki bohaterów różnych książek, filmów, itp.). Chętnie tworzę też krajobrazy czy rysunki zwierząt, szczególnie ptaków. Uwielbiam zabawę kolorem, to, jak z kolejnymi warstwami, stawianymi kreskami czy robionymi plamami wszystko nabiera głębi. Dłubanie przy szczegółach, by osiągnąć oczekiwany efekt, jest niesamowite.
W rysowaniu lubię też to, że mogę robić to praktycznie wszędzie, potrzebuję tylko kartki i ołówka czy długopisu… a nawet nie, bo obecnie wystarczy chociażby telefon i rysik. Co prawda, rysowanie na ekranie smartfona jest dość trudne, ale pozwala nie nudzić się w trakcie podróży czy czekania w kolejce. Chociaż spotykałam się z opiniami, że digital art, czyli rysowanie w programach graficznych, jest proste, nic bardziej mylnego – istnieją pewne narzędzia ułatwiające pracę, jednak nadal wymaga to dużo ćwiczenia i czasu, by stworzyć rysunek.
To, co jest dla mnie główną wadą rysowania, to ceny materiałów. Chociaż na początku typowe kredki „szkolne” mogą wystarczać, z czasem okazują się zbyt twarde, śliskie, nie pozwalają też na nakładanie kolejnych warstw i bywają mało nasycone. Im bardziej profesjonalne kredki, tym droższe. To samo dotyczy też cienkopisów, farb, a nawet papieru. O ile na początku te ogólnodostępne i niedrogie wystarczają, to z czasem zaczynają ograniczać i mogą nawet zepsuć pracę. Na szczęście dość łatwo jest z ołówkami czy węglem, bo w Biedronce w tym roku znalazłam tanie zestawy naprawdę dobrej jakości! Na tamtejsze markery też nie mogę narzekać. W kredkach z kolei warto zwrócić uwagę na ich twardość – na rynku można znaleźć zarówno kredki twardsze, jak i miękkie. Rysowanie tymi drugimi porównałabym do przesuwania po kartce miękkiego masła. Kredki mają też różne rdzenie (rysiki), które wpływają na to, jaki jest ostateczny efekt.
To, co uważam z kolei za największą zaletę rysowania, to to, że może się tego nauczyć praktycznie każdy. Sama na początku robiłam to bardzo słabo, ale po latach widzę zdecydowany postęp. Częściowo dlatego, że w sporej części musiałam się po prostu nauczyć, jak używać różnych narzędzi, a częściowo przez to, że rysowanie wymaga odpowiedniego patrzenia. Jak to mówiła moja nauczycielka w liceum: „rysuj to, co widzisz, nie to, co wiesz” – są to bardzo mądre słowa, które dotykają sedna tego, jak rysować, by rzeczywiście oddać rzeczywistość. Większość ludzi, którzy nie rysują na co dzień, po prostu robi to całkowicie z pamięci, odtwarzając proste formy, które tworzyli w dzieciństwie. Rysowanie w sposób świadomy wymaga za to patrzenia i odwzorowywania tego, co ma się przed oczami. Pozwala to też zrozumieć anatomię, działanie światła i cienia, a także perspektywy. Dodatkowo istnieje wiele sposobów, by rysować lepiej, chociażby podstawowe zasady podziału twarzy – szerokość między oczami wynosi jedno oko, czubek nosa jest na środku twarzy. Istnieje sporo takich wręcz matematycznych zależności, które pozwalają rozłożyć to, co się widzi, na czynniki pierwsze i łatwiej przenieść to na kartkę.
Poza tym rysowanie działa odprężająco i pozwala na kreatywność, szczególnie jeśli człowiek pozwoli sobie nie przejmować się wynikiem i po prostu będzie tworzył. Znam dziewczynę z afantazją, która świetnie rysuje, mimo że nie potrafi sobie wyobrazić obrazu w głowie, widziałam też pracę chłopaka z achromatopsją, który rysował kolorowe dzieła w Photoshopie – nauczył się kodów kolorów i ich odcieni na pamięć, by móc je ze sobą skutecznie mieszać. Miałam przyjemność zapoznać się z obrazami ludzi, którym niepełnosprawność nie pozwalała trzymać narzędzi w ręce (chwytali je w stopę lub usta), a w pewnym momencie dowiedziałam się, że istnieją nawet techniki i narzędzia pozwalające rysować osobom niewidomym. Dlatego wierzę, że rysowanie jest dla każdego, kto tylko ma ochotę i nieco cierpliwości, by spróbować! 💛✨
Autor posta oraz rysunków: Sandra Holz