26/09/2026
Od lat uczę matematyki i szczególnie bliskie jest mi uczenie osób z dyskalkulią.
Dlaczego?
Dlatego, że moja córka sama się z nią zmagała. Dziś jest na swoich wymarzonych studiach, więc wiem, że naprawdę można przejść bardzo długą drogę.
I dlatego, że dyskalkulia istnieje. Mimo że nadal są osoby, które w nią nie wierzą albo próbują zaprzeczać jej istnieniu.
Dyskalkulia utrudnia życie i ma naprawdę wiele twarzy. Nie możemy wrzucić wszystkich osób z dyskalkulią do jednego worka i uczyć ich dokładnie w ten sam sposób.
Zresztą przecież nawet osób bez dyskalkulii nie możemy uczyć identycznie. Każdy z nas inaczej odbiera rzeczywistość, inaczej przetwarza informacje, inaczej zapamiętuje. Na każdego z nas trochę inne rzeczy wpływają podczas nauki.
A przy dyskalkulii tych różnic jest jeszcze więcej. U jednej osoby będzie to mylenie znaków, u innej liczb. Ktoś będzie miał ogromny problem z tabliczką mnożenia, ktoś inny z kolejnością działań, a dla jeszcze kogoś zapamiętanie czegoś tak podstawowego jak to, co dzieje się przy mnożeniu przez zero, może być naprawdę trudne.
🧠 Ale jest jedna rzecz, o której bardzo często zapominamy.
To, czego nie nauczyłeś się jako dziecko, nie jest wyrokiem na całe życie. To, że czegoś nie rozumiałeś, mając 10 lat, nie oznacza, że nie możesz zrozumieć tego dzisiaj.
Twój mózg cały czas się zmienia. Cały czas się uczy. Tworzą się nowe połączenia, inne się wzmacniają. Ty też się zmieniasz.
Dlatego ze swoimi uczniami bardzo często wracam do tematów, które kiedyś zostały odpuszczone. Wracamy do podstaw i próbujemy załatać te dziury, które później utrudniają dalszą naukę matematyki. Bo bardzo trudno budować dalej, jeśli gdzieś na dole brakuje fundamentu. 🧱
Dlatego przestań sobie wmawiać:
„Ja już tego nie umiem.”
„Nigdy tego nie zrozumiem.”
„Matematyka nie jest dla mnie.”
Bo to po prostu nie musi być prawda.
❤️ I jest jeszcze jedna rzecz, która w uczeniu się ma ogromne znaczenie: emocje.
To nie jest jakiś mało istotny dodatek do nauki. Emocje mają ogromny wpływ na to, jak się uczymy.
Jeżeli siadasz do matematyki już z przekonaniem:
„Nie dam rady.”
„Zaraz znowu czegoś nie zrozumiem.”
„Jestem beznadziejny z matematyki.”
to bardzo trudno się uczyć.
Dlatego pierwszą rzeczą, którą bardzo często próbuję zmienić u swoich uczniów, jest właśnie to podejście. Bo jeśli zaczniesz wierzyć, że możesz się nauczyć, to dla mnie jest już połowa sukcesu. ✨
I naprawdę widzę to od lat. Czasami z uczniami zaczynają dziać się rzeczy, które wcześniej wydawały się niemożliwe.
I właśnie wtedy zaczyna się ta moja mała matematyczna magia. ✨