Z polskiego na nasze i vice versa

  • Home
  • Z polskiego na nasze i vice versa

Z polskiego na nasze i vice versa Udzielam korepetycji z języka polskiego dla uczniów z trudnościami, w tym ze spektrum autyzmu oraz reemigracyjnymi i o tym bloguję.

Zapraszam do odbioru i usług.

08/05/2026

Czasem myślimy, że to my uczymy uczniów. A potem przychodzą chwile, kiedy to oni uczą nas.

Dokładnie rok temu opublikowałam tutaj post o tatuażu z napisem „Carpe diem”. Pamiętam tamten czas z niezwykłą wyrazistością, bo był dla mnie zawodowym przełomem i jednocześnie emocjonalnym rollercoasterem.

Miałam poczucie, że doszłam do ściany. Że dalej już nie dam rady tak funkcjonować. Im bardziej próbowałam rozłożyć skrzydła, tym ciaśniejszy wydawał się system szkolny. Po jednym trudnym dniu zaczynał się następny. Człowiek wracał do domu zmęczony nie tylko pracą, ale też ciężarem ciągłego udowadniania, że to, co robi z sercem, ma sens.

Tego dnia, na jednej z pierwszych przerw bez dyżuru, zamknęłam się w klasie, żeby nadrobić dokumentację w Librusie.

I wtedy dostałam wiadomość. Napisała do mnie moja dawna uczennica z pierwszej klasy wychowawczej. Już dorosła. Zapytała, czy jestem w szkole, bo chciałaby na chwilę wpaść. W tamtym czasie odwiedzało mnie wielu absolwentów i zawsze było to dla mnie bardzo ważne. Mimo emocjonalnego wyczerpania odpisałam od razu, że oczywiście.

Przyszła na kolejnej przerwie. Weszła z tą swoją młodzieńczą energią, której nie da się pomylić z niczym innym. Uśmiechnięta, przejęta, trochę tajemnicza. Powiedziała, że zrobiła sobie pierwszy tatuaż i koniecznie musi mi go pokazać.
A potem go odsłoniła ramię.

Napis: „Carpe diem”.
Zapamiętała go z jednej z naszych ostatnich lekcji, tej poświęconej „Stowarzyszeniu Umarłych Poetów”. Opowiadała mi o zmianach w swoim życiu, o tym, co się przewartościowało, co ją ukształtowało. Powiedziała: „Jest pani pierwszą osobą, która go widzi”.

Wzruszyłam się - to mało powiedziane. Uderzyła mnie prostota tego tatuażu - ascetyczny, drobny, bez ozdobników. Pomyślałam nawet przez moment: dlaczego taka odręczna czcionka? Ale wiedziałam, że w tatuażach także króluje minimalizm.

I wtedy powiedziała coś, co mnie zaskoczyło:
„To pani pismo”.

Spojrzałam uważniej. I rzeczywiście. Znajome litery. Charakterystyczne połączenia. Wyjęła telefon i pokazała zdjęcie małej karteczki, którą kiedyś jej napisałam. Zachowała ją. Tatuażysta odwzorował dokładnie mój odręczny zapis.

Nie potrafiłam powstrzymać łez.
I chyba nadal nie potrafię o tym mówić bez wzruszenia. Bo są momenty, w których człowiek nagle rozumie, że jego praca nigdy nie kończy się na ocenach, sprawdzianach i wpisach w dzienniku. Że czasem jedno zdanie, jedna rozmowa, jedna lekcja zostają z kimś na lata. Stają się talizmanem. Cichym przypomnieniem. Punktem oparcia.

Tamta wizyta i ten tatuaż były jedną z najbardziej wzruszających chwil w mojej przecież niedługiej nauczycielskiej drodze. I paradoksalnie stały się także punktem oparcia dla mnie. Do dziś myślę, że właśnie wtedy, w samym środku mojego zawodowego kryzysu, ktoś podał mi powód, by jeszcze nie rezygnować.

Później przyszły wakacje. Odpoczynek. Cisza. I pewnego dnia przyszło olśnienie: może czas na zmianę szkoły. To była trudna decyzja. Zostawiałam wychowawstwo i miejsce, do którego miałam ogromny sentyment. Szkołę, w której zostawiłam kawałek serca. Ale jednocześnie czułam, że jeśli nie zrobię kroku dalej, utknę w miejscu.

Zrobiłam więc zawodowy przewrót. Spontaniczny. Ryzykowny. I, jak się okazało, bardzo potrzebny. Nowy rok szkolny zaczęłam w szkole trzy razy większej niż poprzednia. Dziś wiem, że była to właściwa decyzja.

I może właśnie dlatego tamto spotkanie pamiętam tak dokładnie. Bo przyszło dokładnie wtedy, gdy sama przestawałam wierzyć, że zostawiam po sobie coś więcej niż temat lekcji zapisany na tablicy.

Nie wszystko, co zapisane, blednie z czasem.

---
Jeśli podoba Ci się to, co tworzę, możesz mnie wzmocnić kawą! Link w komentarzu.
---

Zniknęłam na dłużej – pochłonięta pracą wychowawcy.Mam w tym roku ogromną przyjemność pracować ze wspaniałymi dziećmi, k...
30/04/2026

Zniknęłam na dłużej – pochłonięta pracą wychowawcy.
Mam w tym roku ogromną przyjemność pracować ze wspaniałymi dziećmi, którym przez ostatnie 5 lat nie udało się stworzyć prawdziwego zespołu. Klasa nie miała szczęścia ani do nauczycieli języka polskiego, ani do wychowawców…
A jednak – to był i wciąż jest niezwykły czas.
Dziś obserwowałam, jak w losowo dobranych grupach grają w planszówki stworzone przez kolegów. Planszówki dopracowane w najmniejszych szczegółach, powstające po lekcjach, podczas spotkań w domach, z ogromnym zaangażowaniem i sercem.
I poczułam wzruszenie.
Bo ta grupa dzieci naprawdę zaczęła tworzyć zespół. Oczywiście – są w nim mniejsze podgrupy, to naturalne. Ale przez ostatnie miesiące stali się jednością.
Dziś był ten moment, kiedy proces edukacyjno-wychowawczy po prostu się wydarzał… sam. A nauczyciel mógł się wycofać, usiąść z boku i patrzeć – trochę z niedowierzaniem, trochę ze wzruszeniem – jak jego uczniowie rosną.

05/12/2025

Zawsze, gdy siedzę nad wypracowaniami, mam wrażenie, że poprawna pisownia przechodzi w szkołach trudny czas. Przecinek na początku linijki? Norma. Jedno zdanie z dziesięcioma błędami? Zdarza się częściej, niż chciałabym przyznać. Jest to dla mnie punkt wyjścia do refleksji, dlaczego tak się dzieje i jak możemy pracować, żeby było lepiej.

Bo mogę nauczyć ich schematów wypowiedzi. Mogę powtarzać zasady ortograficzne, ćwiczyć, pokazywać. Uczniowie mogą nawet świetnie znać treść lektur, znakomicie streszczać, trafnie interpretować. A jednak, kiedy przychodzi moment pisania, tekst „pisze się” inaczej, niż zakładaliśmy. I wtedy zaczyna się moja cicha praca detektywa: linijka po linijce, strzałka po strzałce, przypomnienie o wielkiej literze, zaznaczenie niepotrzebnego przecinka, dodanie dziesięciu potrzebnych, korekta klasycznych błędów ortograficznych, uważne rozsupływanie zdań podrzędnie złożonych. Sprawdzenie jednego wypracowania według kryteriów egzaminacyjnych potrafi zająć mi 20-30 minut.

Często poprawianie polega nie tyle na wskazaniu błędu, ile na poprawieniu… wszystkiego. Od ortografii, przez interpunkcję, po logikę i kompozycję. Uczniowie potrafią przepisać z tablicy jedno zdanie, a w zeszycie pojawia się jego trzecia, czwarta albo piąta wersja - każda z drobnymi przekręceniami. To samo dzieje się przy poprawie prac: nawet jeśli mają przede sobą informację zwrotną, nawet jeśli wiedzą, co zmienić, to w nowej, „poprawionej” wersji pojawiają się… nowe błędy. Nie ze złej woli, tylko z braku automatyzacji i wprawy.

Pisanie to kompetencja złożona - wymaga skupienia, pamięci roboczej, umiejętności planowania, świadomości językowej i czasu. Wierzę, że można się tego nauczyć, ale potrzebujemy do tego trzech filarów: praktyki, cierpliwości i mądrej informacji zwrotnej.

Nie wystarczy pisać tylko w szkole, lekcje nie zbudują automatyzacji, jeśli poza klasą język praktycznie „milczy”. Tak jak nie nauczymy się grać na instrumencie, ćwicząc wyłącznie na muzyce raz w tygodniu, tak samo nie nauczymy się pisać poprawnie, jeśli pisanie będzie pojawiało się wyłącznie w ramach obowiązkowych zadań.

Nie szukam winnych. Szukam sposobów. A im dłużej pracuję, tym bardziej widzę, że te sposoby istnieją - po prostu wymagają systematyczności, która wykracza poza szkolną ławkę. I choć brzmi to mało spektakularnie, naprawdę działa.
---
Jeśli podoba Ci się to, co tworzę, możesz mnie wzmocnić kawą! Link w komentarzu.

Chętnie wezmę na warsztat ;)
26/07/2025

Chętnie wezmę na warsztat ;)

Barbara Nowacka w styczniu 2024 r. powiedziała w Polsat News zdanie, które wzbudza wiele emocji i przy okazji jest dobrym ćwiczeniem na rozpoznawanie perswazji (w sam raz do egzaminu ósmoklasisty!).

Ministra zaapelowała do nauczycieli „Wracajcie, szkoła będzie już dobrym, bezpiecznym miejscem. Będziecie dobrze wynagradzani i nie będzie bata politycznego nad edukacją”. Zdanie to zasługuje na merytoryczną analizę, ponieważ zawiera szereg obietnic i sugestii, które – mimo pozytywnego tonu – są problematyczne zarówno pod względem treści, jak i formy.

Pierwsza część zdania: „Wracajcie, szkoła będzie już dobrym, bezpiecznym miejscem” – pełni funkcję apelacyjną i jest skierowana głównie do nauczycieli, którzy zrezygnowali z pracy w oświacie. Użycie czasu przyszłego („będzie”) sugeruje, że pozytywna zmiana dopiero nastąpi, ale słowo „już” wprowadza nielogiczną sprzeczność – oznacza bowiem natychmiastowość, jakby warunki w szkole zmieniły się właśnie teraz lub niemal automatycznie po zmianie władzy. Tymczasem brak jest konkretnych reform prawnych, systemowych i organizacyjnych, które uzasadniałyby taką deklarację. W dodatku określenia „dobre” i „bezpieczne” są nieprecyzyjne i nacechowane emocjonalnie – nie wiadomo, czy chodzi o bezpieczeństwo fizyczne uczniów, komfort psychiczny nauczycieli, czy może stabilność zatrudnienia.

Druga część: „Będziecie dobrze wynagradzani” jest typową obietnicą polityczną, która nie odnosi się do żadnych konkretów: nie wskazano kwoty, terminu podwyżki, ani źródeł finansowania. Tymczasem dane z 2024 i 2025 roku pokazują, że mimo niewielkich wzrostów płac sytuacja materialna nauczycieli nadal odbiega od oczekiwań społecznych i średniej krajowej. Wypowiedź pomija też ogromne dysproporcje między pensjami nauczycieli początkujących a mianowanych i dyplomowanych, a także problemy z nadgodzinami, dodatkami motywacyjnymi i brakiem realnych mechanizmów awansu zawodowego.

Trzecia część: „nie będzie bata politycznego nad edukacją” to sformułowanie silnie nacechowane metaforycznie. „Bat” to wyraz o jednoznacznie negatywnej konotacji, sugerujący przemoc, opresję i przymus. Użycie tego słowa w debacie publicznej wzmacnia przekaz emocjonalny, lecz jednocześnie zaciera granicę między analizą systemową a retoryką populistyczną. Sugeruje, że wcześniejsze rządy stosowały brutalną kontrolę ideologiczną nad szkołami (co można uznać za uprawnioną krytykę), ale nie przedstawia żadnego planu na zapewnienie pluralizmu światopoglądowego, decentralizacji zarządzania edukacją czy transparentnych procedur tworzenia podstawy programowej. Co więcej, MEN pod obecnym kierownictwem wciąż odpowiada za centralne decyzje programowe.

Całość wypowiedzi brzmi raczej jak hasło propagandowe niż zapowiedź rzeczywistych działań i dla wielu osób z oświaty może być odbierana jako kolejna pusta deklaracja. To właśnie ten dysonans między słowami a rzeczywistością czyni wypowiedź groteskową.

-----
A przy okazji poznajcie żabę od polskiego - moje alter ego (nie myślałam nad nią dłużej niż 2 sekundy, a pomysł przyszedł, gdy byłam pod prysznicem). Będzie mnie czasami zastępowała, bo nie mogę się denerwować - czeka mnie opieka nad kijankami.

Motywację wzmacniają sukcesy. Czerwony pasek? Brzmi jak marzenie, prawda? Ale wiecie co? Nie każdy go dostaje i nie każd...
29/06/2025

Motywację wzmacniają sukcesy. Czerwony pasek? Brzmi jak marzenie, prawda? Ale wiecie co? Nie każdy go dostaje i nie każdy musi. A każdy, kto stara się, uczy i nie poddaje — nawet jeśli na świadectwie widnieje ocena „dopuszczająca” — zasługuje na swoje pięć minut sławy (albo chociaż małą domową imprezę). Zwłaszcza dzieci z trudnościami w nauce, ze spektrum autyzmu czy wracające z zagranicy, które próbują złapać język polski od nowa....

Motywację wzmacniają sukcesy. Czerwony pasek? Brzmi jak marzenie, prawda? Ale wiecie co? Nie każdy go dostaje i nie każdy musi. A każdy, kto stara się, uczy i nie poddaje — nawet jeśli na świadectw…

Kiedy dziecko wraca z zagranicy, szkoła zazwyczaj oferuje mu wsparcie przez 12 miesięcy. To czas na adaptację, wyrównani...
28/06/2025

Kiedy dziecko wraca z zagranicy, szkoła zazwyczaj oferuje mu wsparcie przez 12 miesięcy. To czas na adaptację, wyrównanie różnic programowych, odnalezienie się w polskim systemie. Ale co potem? Często już nikt nie pyta. A uczniowie – choć formalnie "przystosowani" – nadal noszą w sobie inne doświadczenia edukacyjne, inne języki, inne sposoby myślenia. I często… nadal potrzebują wsparcia. Mam uczennicę, która zgłosiła się do mnie w drugiej klasie liceum....

Kiedy dziecko wraca z zagranicy, szkoła zazwyczaj oferuje mu wsparcie przez 12 miesięcy. To czas na adaptację, wyrównanie różnic programowych, odnalezienie się w polskim systemie. Ale co potem?Częs…

Żeby nie zgubić.
25/05/2025

Żeby nie zgubić.

Na ósmej lekcji w piątki myśli się jakby wolniej...
Ale powtórka może też angażować. Wystarczy, że do standardowego łączenia ikonek z tematyką omawianych lektur dodałam licealistom możliwość bitwy. Gdy jedna grupa podawała skojarzenie z tekstem X, druga miała do tej samej grafiki dopasować inny tekst. A potem przeciwnicy znowu mogli odbić piłeczkę. Ależ się pięknie kłócili, tfu... przekonywali!

Takie wiadomości od uczniów to ja lubię. Ustny na 100 procent. :) osoba dwujęzyczna, ucząca się w Polsce od piątej klasy...
22/05/2025

Takie wiadomości od uczniów to ja lubię. Ustny na 100 procent. :) osoba dwujęzyczna, ucząca się w Polsce od piątej klasy szkoły podstawowej i rozwijająca się w spektrum autyzmu :) Ale nie czuję się ojcem tego sukcesu, my pracowaliśmy nad warsztatem pisarskim. Niemniej jednak... cieszy :)

Pomysły na posty wciąż czekają na swoje 5 minut, tymczasem.....dzielę się z Wami czymś, co ostatnio zadziałało naprawdę ...
22/05/2025

Pomysły na posty wciąż czekają na swoje 5 minut, tymczasem.....dzielę się z Wami czymś, co ostatnio zadziałało naprawdę dobrze.

To pomysł na schemat, jak wytłumaczyć uczniowi wypowiedź argumentacyjną – już na wyższym poziomie, niż ten znany z podstawówki, gdzie wystarczyło „argumentowanie przez przykład”.

Uczniowie, zarówno Ci dwujęzyczni jaki i rozwijający się w spektrum, często mają z tym spory problem. Trudno im rozróżnić przykład od argumentu. W tym schemacie wykorzystałam inspiracje od Baby od polskiego – ale nadałam im… absurdalnie abstrakcyjny wymiar.

I wiecie co?
To działa.

Address

Pępowo

83-330

Alerts

Be the first to know and let us send you an email when Z polskiego na nasze i vice versa posts news and promotions. Your email address will not be used for any other purpose, and you can unsubscribe at any time.

Contact The School

Send a message to Z polskiego na nasze i vice versa:

Shortcuts

  • Want your school to be the top-listed School/college?

Share