22/12/2025
➡️Z PAMIĘTNIKA CZŁONKÓW SZCZEPU
Kilkoma wspomnieniami dzieli się z Wami druhna pwd. Aleksandra Nicewicz, przyboczna w 10 Ostrołęcka Drużyna Harcerska "Przełęcz" .
"Pomimo namawiania mnie przez członkini 15 ODH Granica (cześć Madzia), wahałam się czy dołączyć do harcerstwa przez dobry rok. Dlaczego? Będąc nieśmiałą dwunastolatką nie miałam bladego pojęcia co by mnie tam czekało. Bałam się zrobić taki krok w nieznane i poznać tyle nowych osób. Pamiętam swoją pierwszą zbiórkę, częścią niej stanowił quiz o funkcjach harcerskich. Jako nowicjusz oczywiście nie wiedziałam absolutnie nic, ale patrząc na tych wszystkich ludzi, których połączyły wspólne wartości i cechy szybko zrozumiałam, że to jest właśnie miejsce dla mnie. Dlatego na tej zbiórce w roku 2018 zdecydowałam, że chcę być harcerzem. Była to jedna z najlepszych decyzji w moim życiu.
W 2023 roku usłyszałam, że w szczepie będzie tworzona nowa drużyna "Enigma" albo "Przełęcz" o czerwonych lub fioletowych barwach (było parę tych opcji) oraz, że szukają funkcyjnych. Zdecydowałam się napisać do przyszłego drużynowego i zapytać czy mogłabym się udzielać w nowej drużynie. W taki właśnie sposób zostałam przyboczną 10 ODH Przełęcz (wybór barw stanął na czerwonych). Znowu, świetna decyzja po mojej stronie. Co prawda były stawiane wyzwania na naszej drodze, ale wszystko było warte zachodu. Dużo się nauczyłam pracując z członkami drużyny oraz snując nasze niecne plany z resztą kadry nocą na obozie.
Dzięki naszemu szczepowi poznałam tylu wspaniałych ludzi, na których mogę polegać, z którymi można porozmawiać od serca. Przeżyłam z Szańcem tyle przygód! Wszystkie obozy harcerskie, Jamboree skautowe w Korei Południowej, wyprawa pamięciowa na Monte Cassino.
Jedna z najlepszych wypraw pojawiła się na obozie w tym roku. Po apelu w niedzielę (w nocy z soboty na niedzielę byłam przekonana, że ktoś mnie porwie, ponieważ widziałam jak instruktorzy spiskują pod grzybkiem, a to jest zwykle jednoznaczne), wraz z druhami: Igorem, Antonim i Gabrielem zostaliśmy wydaleni z obozu i mieliśmy nawet się nie pokazywać póki nie skończymy podanych zadań. Zatem wyruszyliśmy przed siebie ubrani w nasze mundury, pełni entuzjazmu. Pojechaliśmy pociągiem do Olsztyna, wykonując tam nasze zadania (po drodze dostaliśmy pytanie, czy dh. Antonii jest moim ojcem? :) ). Po powrocie ruszyliśmy dalej na otrzymaną lokalizację. Tam niczym z jakiegoś filmu (puściliśmy muzykę z pewnego filmu o piratach) druh Szczepan i Biały podpłynęli do nas i powiedzieli żebyśmy, po tym jak zrobi się ciemno, czekali na sygnał. Zobaczyliśmy migającą lampkę w oddali i wsiedliśmy do naszych kajaków. Po dobiciu do brzegu parę dobrych minut próbowaliśmy się wydostać na brzeg (na nasze usprawiedliwienie, było ciemno i mieliśmy tylko na pół działającą latarkę) słysząc śmiechy tuż nad nami. W końcu nam się udało i wyszliśmy na brzeg do ogniska, gdzie złożyliśmy swoje zobowiązanie instruktorskie. Nie wiem czy to był dym, który ciągle na nas leciał, czy spojrzenia tych wszystkich ludzi, których szanuję, oficjalnie witających mnie w gronie instruktorów, ale powiem, że łzy mi poleciały.
Naprawdę nie jestem w stanie sobie wyobrazić jakim człowiekiem byłabym bez harcerstwa. Bez OSDS Szaniec."