Otwarte Koła Olimpijskie UMCS

Otwarte Koła Olimpijskie UMCS

Udostępnij

Uniwersytet Dziecięcy UMCS, LO im. Królowej Jadwigi, III LO im. Uczniowie pozostają afiliowani przy swoich szkołach.

Unii Lubelskiej w Lublinie, dla pasjonatów wiedzy, organizują bezpłatne zajęcia przygotowujące do udziału w olimpiadach przedmiotowych.

26/05/2026

@3% na naukę

🔴 Polska traci talenty. Naukowcy się wkurzyli. 🔴
Nigdy nie widziałam takiej mobilizacji w środowisku.

📣 Trwa akcja , w momencie publikacji tego posta petycję podpisało już 21 458 osób, w najbliższą środę 27 maja o 13:00 pod Sejmem odbędzie się protest sektora nauki.

Szykuje się solidna frekwencja, słyszę o organizowanych autokarach, a rektor UW dał na czas protestu godziny rektorskie.

🎓 Radio Naukowe nie istniałoby bez naukowców. Ale pal licho RN – nie będzie silnego państwa bez własnych talentów, zasobów intelektualnych i technologii. Tymczasem: – Każdy rok kontynuowania tego, co się dzieje z nauką, to kolejny rok wysyłania najbardziej zdolnych, najlepszych ludzi, jakich mamy, za granicę, żeby pracowali dla kogoś innego – ocenia prof. Andrzej Dragan w nagraniu, w którym popiera akcję .

Protest poparły liczne gremia m.in. Rada Główna Nauki i Szkolnictwa Wyższego, Konferencja Rektorów Akademickich Szkół Polskich, prezydium Polskiej Akademii Nauk.

I wielu naukowców, od młodych doktorantów po zasłużonych profesorów, którzy nie tylko składali podpisy, ale i nagrywali rolki.

🎧 Wymienię choćby tych, których znacie z naszej anteny: prof. Karolina Ćwiek-Rogalska, prof. Małgorzata Kot, prof. Kinga Kamieniarz-Gdula, prof. Mariola Paruzel-Czachura (najbliższy odcinek), dr hab. Maria Górna, prof. Aleksandra Przegalińska, dr Michał Bola, dr inż. Łukasz Sterczewski, dr Tomasz Zajkowski, prof. Łukasz Okruszek.

Łukasz jest jedną z trzech osób – obok prof. Agaty Starosty i prof. Michała Tomzy – którzy są najsilniej zaangażowani w oddolne rozkręcanie tej akcji. To ich najczęściej słyszycie w mediach w tym temacie.

No dobrze, a co takiego złego się dzieje?

📉 Nakłady na naukę MALEJĄ

W 2005 roku na naukę z budżetu szło 1,27% PKB, teraz to 1,02%. W UE jest to średnio 2,24%, a w 5 wiodących krajach na świecie ponad 3,5%.

- Mam poczucie, że jako naukowiec przez lata byłem oszukiwany. Kolejni ministrowie nauki jak mantrę powtarzali frazę o konieczności zwiększenia wydatków na badania i rozwój, ale nie szły za tym żadne realne decyzje – mówi prof. Piotr Sankowski, jeden z największych specjalistów AI, dyrektor Instytutu Badawczego IDEAS.

- Bardzo żałuję, że nie przyjrzałem się tym liczbom wcześniej, bo może podjąłbym zupełnie inne decyzje życiowe – dodaje gorzko.

Przed takimi decyzjami stoją dziś kolejni. Efekt?

💎 Tracimy młodych, a nauka może stać się „zabawą dla bogatych”

Pensja doktora na stanowisku asystenta (4825 zł brutto) jest wyższa od płacy minimalnej o zaledwie 19 złotych! Stypendia doktoranckie przed oceną śródokresową są poniżej minimalnej.

– W pewnym momencie doktorat może rzeczywiście stać się trochę zabawą dla bogatych. Tego się obawiam – mówi Martyna Nowicka, przewodnicząca Porozumienia Doktorantów Instytutów PAN.

Szykuje się nam luka pokoleniowa, również wśród nauczycieli akademickich - tylko 25% nauczycieli akademickich to osoby przed 40 rokiem życia.

Studenci nie mają lżej. – Stypendium socjalne ma tak wyśrubowany próg dochodowy, że nie przysługuje nawet osobie, której rodzice zarabiają pensję minimalną – piszą organizatorzy w petycji. Maleje odsetek osób studiujących, których rodzice nie mają wyższego wykształcenia.

🔬 Tracimy znakomite projekty badawcze

W konkursach grantowych odpadają nie tylko średniacy, ale i wybitni. Po prostu jest za mało pieniędzy.

– Na sto wniosków grant otrzymuje zaledwie kilkanaście osób – mówi dyrektor Narodowego Centrum Nauki prof. Krzysztof Jóźwiak. Uważa się, że tzw. współczynnik sukcesu powinien wynosić 25%.

✋ Napiszcie, jak jest u Was.

Wiem, że profil RN skupia fanów i ludzi nauki. Piszcie w komentarzach, jak sytuacja wygląda u Was, rozsyłajcie link do petycji – niech tam jeszcze solidnie urośnie na ostatniej prostej.

W nauce jest mnóstwo problemów, na które trzeba rozwiązań systemowych.
Trudno jednak remontować dom, kiedy powoli brakuje na ogrzewanie.

My jako RN wybieramy się na protest, zrobimy zdjęcia i udostępnimy do publicznego użytku.

Do zobaczenia pod Sejmem!

👉 Link do petycji: https://www.petycjeonline.com/signatures/3_procent_na_nauke/ - uwaga! Podpisy zbierane tylko do wtorku!

3procentnanaukę.pl
Andrzej Domański
Marcin Kulasek
Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego

Linki do źródeł z Forum Akademickie, Academia: Portal Polskiej Akademii Nauk w komentarzu.

26/05/2026

Najlepsze życzenia dla wszystkich Mam. Zapewne bardzo się wzruszą czytając wypowiedź Prof. Agnieszka Szuster-Ciesielska na temat mikrochimeryzmu😘❤️😘

Komórki dziecka, które zostają w mamie na całe życie. Niezwykła historia mikrochimeryzmu

Powiem szczerze, ilekroć tłumaczę ten temat studentom, widzę, że robi na nich wrażenie. A jest to jedna z tych rzeczy w immunologii, o których powinno się mówić więcej, bo dotyczy dosłownie każdej kobiety, która kiedykolwiek była w ciąży. Nawet jeśli ciąża skończyła się bardzo wcześnie i nie zakończyła się porodem.

O co chodzi w skrócie. Otóż podczas każdej ciąży, już od około siódmego tygodnia, przez łożysko przedostają się w obie strony nie tylko cząsteczki, ale całe żywe komórki. Z dziecka do matki i z matki do dziecka. I co najbardziej zdumiewające, część z tych komórek zostaje w organizmie matki nie na kilka dni, nie na kilka miesięcy, tylko na całe dekady. Zjawisko to nazwano mikrochimeryzmem, od imienia mitologicznej Chimery, stworu złożonego z kawałków różnych zwierząt. Każda matka jest w sensie biologicznym taką łagodną chimerą.

Skąd to w ogóle wiemy

Pierwsze poważne dowody pojawiły się w latach 90. Naukowcy z USA znaleźli w krwi kobiet po porodzie syna komórki z chromosomem Y, czyli wyraźnie męskie, a więc pochodzące od dziecka. Co więcej, te komórki krążyły we krwi nawet 27 lat po porodzie [1]. Wtedy potraktowano to jako ciekawostkę. Niedługo potem okazało się jednak, że komórki płodowe nie zostają tylko we krwi. Migrują dalej, osiedlają się w tkankach matki, w szpiku, w wątrobie, w tarczycy, w skórze, w piersiach, w sercu, i, co najbardziej zdumiewające, w mózgu.

W to ostatnie najtrudniej mi uwierzyć, a jednak. Badanie z 2012 roku przeanalizowało tkankę mózgową 59 zmarłych kobiet. U 63% z nich znaleziono w mózgu DNA męskie [2]. DNA, które mogło się tam wziąć tylko z jednego źródła: od syna noszonego pod sercem dziesiątki lat wcześniej. Najstarsza z badanych kobiet, u której znaleziono męskie DNA w mózgu, miała 94 lata. Powtórzę, bo to brzmi nieprawdopodobnie. Komórki, które trafiły do mózgu z łożyska, przeżyły tam prawie sto lat. Pokonały przy tym barierę krew-mózg, którą uważa się za jedną z najszczelniejszych w ludzkim organizmie.

I tu zaczyna się najciekawsza część, bo pojawia się pytanie, po co. To znaczy, czy to tylko zaskakujący efekt uboczny ciąży, czy może coś znacznie głębszego.

A teraz w drugą stronę, czyli komórki Mamy w nas

Jedno z pytań, które dostaję zawsze, gdy o tym mówię, brzmi: „skoro to wymiana, to znaczy, że my też nosimy komórki naszej matki?". Tak. I to zarówno kobiety, jak i mężczyźni. To zjawisko nazywa się mikrochimeryzmem matczynym i jest naukowo udokumentowane, choć trochę mniej szeroko niż płodowy, bo z czysto technicznych powodów. Wykryć męskie DNA u kobiety jest łatwiej niż obce żeńskie u dziecka tej samej płci. Mimo to dane są solidne.

Komórki matki przechodzą przez łożysko do płodu praktycznie od pierwszego trymestru i, podobnie jak w przeciwną stronę, część z nich zostaje na dekady. Znajdowano je we krwi dorosłych potomków, w grasicy, w trzustce, w sercu, w skórze i w śledzionie [3]. I co bardzo ciekawe, te komórki nie są biernymi pasażerami. Praca opublikowana w Science w 2008 roku pokazała, że komórki matczyne, które trafiają do płodu, uczą jego rozwijający się układ odpornościowy tolerować obce antygeny [4]. Inaczej mówiąc, mama dosłownie wpisuje w nas pierwszą lekcję immunologicznej tolerancji.

Ale i tu jest druga strona. Niektóre badania sugerują, że nadmierna ilość komórek matczynych może być związana z chorobami autoimmunologicznymi u dzieci, na przykład z cukrzycą typu 1 [5] czy z młodzieńczym zapaleniem skórno-mięśniowym. Całościowy obraz tego, co komórki matczyne robią w naszym ciele przez całe życie, jest dziś coraz lepiej opisany, ale wciąż nie do końca poznany [6]. Krótko mówiąc, każdy z nas chodzi po świecie z kawałkiem swojej mamy w sobie. Dosłownie i przez całe życie.

Naprawa, ochrona i ewolucyjny sens

Coraz więcej danych sugeruje, że mikrochimeryzm nie jest ślepym wypadkiem przy okazji ciąży, tylko czymś, co ma biologiczną funkcję. I to całkiem przemyślaną. Komórki płodowe, które trafiają do organizmu matki, zachowują się bowiem trochę jak komórki macierzyste. Potrafią się różnicować i migrować w stronę tkanek uszkodzonych. Badania na myszach (a także obserwacje u ludzi) pokazują, że komórki płodowe gromadzą się w miejscach zawału mięśnia sercowego u matki i tam uczestniczą w odbudowie kardiomiocytów (komórek serca) [7]. Można powiedzieć, że dziecko, jeszcze będąc płodem, zostawia mamie swoiste rezerwy regeneracyjne. Na czarną godzinę.

Komórki płodowe znajdowano też w bliznach po cesarskim cięciu, gdzie najwyraźniej brały udział w gojeniu. Znajdowano je w tkance tarczycy, w wątrobie, w skórze, w piersiach. Pojawiła się też hipoteza, która mnie osobiście intryguje: być może komórki płodowe w mózgu matki mają znaczenie ochronne wobec chorób neurodegeneracyjnych. W cytowanym badaniu PLOS ONE [2] kobiety z chorobą Alzheimera miały mniej męskiego DNA w mózgu niż kobiety bez tej choroby. To oczywiście dopiero korelacja, nie dowód związku przyczynowego, ale obserwacja na tyle interesująca, że trwają dalsze badania.

Czyta się dziś w piśmiennictwie o tak zwanym konflikcie genetycznym matka-dziecko. Dziecko, w sensie czysto ewolucyjnym, jest zainteresowane przetrwaniem matki przynajmniej tak długo, żeby ona była w stanie je wykarmić i wychować. Komórki płodowe, które zostają w jej organizmie po ciąży, mogą być właśnie ewolucyjną inwestycją w jej zdrowie. Brzmi to bardzo poetycko, wiem, ale ma poważne uzasadnienie w danych.

Druga strona medalu

I tu trzeba jasno powiedzieć: ten dwuosobowy układ komórkowy w jednym ciele nie zawsze działa łagodnie. Bo te komórki to formalnie obcy materiał genetyczny, na który układ odpornościowy matki może reagować. I bywa, że ta reakcja wymyka się spod kontroli.

Już w 1998 roku zespół Nelsona z Seattle pokazał, że u kobiet z twardziną układową (sklerodermią), czyli rzadką chorobą autoimmunologiczną zajmującą skórę i narządy wewnętrzne, znajdowano znacznie więcej komórek płodowych w krążeniu niż u zdrowych kobiet po porodzie [8]. Powstała hipoteza, że niektóre choroby autoimmunologiczne kobiet, znacznie częstsze niż u mężczyzn, mogą być po części reakcją na komórki dziecka, które zostały i przestały być tolerowane.

Późniejsze prace sugerowały podobne związki z chorobą Hashimoto i innymi schorzeniami tarczycy, z toczniem rumieniowatym układowym, a także z niektórymi powikłaniami w kolejnych ciążach [9].

Zresztą warto przy okazji wspomnieć, że to także może być częściowe wytłumaczenie, dlaczego choroby autoimmunologiczne dotykają 3-10 razy częściej kobiet niż mężczyzn, w zależności od jednostki chorobowej. Hormony, geny, ale i prawdopodobnie mikrochimeryzm. Mężczyzna nigdy nie nosił w sobie tkanek genetycznie obcego organizmu przez dziewięć miesięcy. Kobieta, która kiedykolwiek była w ciąży, nosi je do końca życia.

A co z rakiem?

Tu robi się jeszcze ciekawiej, bo dane nie są jednoznaczne. Z jednej strony obserwacje sugerują, że kobiety, u których we krwi i w tkance piersi znajdowano komórki płodowe, miały niższe ryzyko raka piersi [10,11]. Wygląda więc na to, że obecność komórek dziecka pełni funkcję pewnego rodzaju nadzoru immunologicznego, "przeganiania" wczesnych zmian nowotworowych.

Z drugiej strony to samo badanie z 2012 roku [10] pokazało, że kobiety z najwyższym poziomem komórek płodowych miały 4-krotnie wyższe ryzyko raka jelita grubego. Czyli to nie jest tak, że im więcej komórek dziecka, tym lepiej. Tu jak w wielu zjawiskach immunologicznych jest pewien optymalny zakres, a skrajności (zarówno brak, jak i nadmiar) wiążą się z ryzykiem.

Czego do końca nie wiemy

Ale tu muszę coś zaznaczyć, żeby nie wpaść w pułapkę, którą sama często krytykuję. To jest naprawdę fascynująca dziedzina, ale wciąż dużo nie wiadomo. Nie potrafimy jeszcze dokładnie powiedzieć, ile tych komórek zostaje, czy zostaje u każdej kobiety jednakowo, jakie czynniki decydują o tym, że u jednych zostają więcej, a u innych mniej. Nie wiemy też, czy poronienie albo wczesna utrata ciąży wpływa na profil tych komórek inaczej niż donoszona ciąża.

Część prac sugeruje, że tak, że nawet bardzo wczesne poronienia zostawiają trwały ślad komórkowy, ale to wymaga jeszcze potwierdzenia w większych badaniach.
Nie wiemy też do końca, czy obecność tych komórek można w jakikolwiek sposób modulować. Czy kobiety z chorobami autoimmunologicznymi powinno się jakoś inaczej diagnozować w kontekście ich liczby ciąż. Czy komórki płodowe można by w przyszłości terapeutycznie wykorzystywać. To pytania, na które odpowiedzi dopiero powstają.

I na koniec

Pisząc ten tekst myślałam o tym, że biologia ciąży jest jednym z tych obszarów, w których natura wymyśliła rozwiązania znacznie bardziej wyrafinowane niż wszystko, co potrafimy odtworzyć w laboratorium. Nie tylko karmienie, ochrona, transfer przeciwciał. Również coś, co działa znacznie głębiej, na poziomie wymiany żywych komórek między dwojgiem ludzi, którzy formalnie są dwiema osobnymi istotami.

Każda z Pań, która kiedykolwiek była w ciąży, nosi w sobie żywe komórki swoich dzieci. Również tych, których ciąża zakończyła się bardzo wcześnie. Te komórki krążą w krwi, gnieżdżą się w tarczycy, w sercu, w piersi, w mózgu. Czasem pomagają, czasem przeszkadzają, czasem ratują życie, czasem wywołują chorobę. Ale są. Latami, dekadami, czasem prawie do końca życia. To dla mnie jedna z najpiękniejszych i najbardziej zaskakujących rzeczy w całej immunologii.

Pisząc to, myślę, że może to także zmienia sposób, w jaki patrzymy na związek matka-dziecko. Bo to nie jest tylko więź emocjonalna i pamięć. To jest też związek biologiczny, który zostaje w ciele dosłownie. Mówiąc o tym, że "noszę je w sercu", kobieta nie wypowiada metafory. Tak jest naprawdę.

04/05/2026

Zapraszamy

📅 7 maja 2026 r. o godz. 11:15 w Auli Instytutu Fizyki UMCS odbędzie się piąte spotkanie w ramach Dnia Technologii Addytywnych.

🔬 To cykliczne wydarzenie poświęcone wymianie wiedzy z zakresu technologii przyrostowych, nowoczesnych materiałów i inżynierii. Gościem majowej edycji będzie firma GAMART – producent innowacyjnych rozwiązań z branży tworzyw sztucznych i druku 3D.

🎤 W programie:
👉 wykład Tomasza Pisza o zastosowaniach wielkogabarytowego i wysokotemperaturowego druku 3D,
👉 pokaz drukarki 3D na granulat kompozytowy,
👉 wystawa modeli 3D.

👥 Zapraszamy pracowników, studentów, doktorantów oraz przedstawicieli otoczenia społeczno-gospodarczego.

27/04/2026

Słowa ALGEBRA i ALGORYTM POWSTAŁY 12 wieków temu. Nie do uwierzenia? A jednak…

Perski uczony ukończył jedną książkę matematyczną w IX wieku w Bagdadzie, która po cichu stała się fundamentem każdej linii kodu działającej dziś na Ziemi.

Zaczęłam o nim czytać o północy i nie mogłam uwierzyć, ile rzeczy w moim codziennym życiu sprowadza się do jednego mężczyzny.

Nazywał się Muhammad ibn Musa al-Chwarizmi. Książka nosi tytuł Księga zbiorcza o obliczaniu przez dopełnienie i balansowanie.

Za każdym razem, gdy wypowiadasz słowo algebra, mówisz tytuł jego książki. Za każdym razem, gdy ktoś mówi słowo algorytm, mówi jego imię. Oba angielskie słowa pochodzą od niego. Oba to łacińskie transliteracje arabskiego i jego własnej tożsamości. Ten człowiek nie tylko przyczynił się do matematyki. To on ją nazwał.

Oto część, której prawie nikt ci nie mówi.

Al-Chwarizmi urodził się około 780 roku n.e. w Chwarazmie, na terenie dzisiejszego Uzbekistanu. Przeprowadził się do Bagdadu i pracował w instytucji badawczej zwanej Domem Mądrości, która w okresie Złotego Wieku Islamu była najważniejszym ośrodkiem nauki na świecie. Kalif al-Mamun zatrudnił najlepszych matematyków, astronomów i filozofów z trzech kontynentów i umieścił ich w jednym budynku z jednym zadaniem. Tłumaczyć, studiować i tworzyć nową wiedzę.

Al-Chwarizmi ukończył swoją książkę o algebrze około 820 roku n.e. Arabski tytuł zawierał słowo al-jabr, które odnosiło się do jednej z dwóch operacji, których używał do rozwiązywania równań. Gdy książka została przetłumaczona na łacinę w XII wieku, świat łaciński nie miał jeszcze słowa na to, co zbudował. Dlatego zachowano jego arabskie słowo. Al-dżabr stało się algebrą. Dyscyplina została nazwana od jednego arabskiego słowa w tytule jednej książki autorstwa jednego człowieka.

Głębsze wgląd to to, co on faktycznie zmienił w sposobie myślenia ludzi.

Przed al-Chwarizmim problemy matematyczne rozwiązywano geometrycznie. Rysowałeś kształty. Mierzyłeś je. Porównywałeś obszary. Grecy zbudowali całą tradycję matematyczną opartą na dowodach wizualnych i konstrukcjach fizycznych. Było piękne i ograniczone. Nie dało się rozwiązać problemu, którego nie potrafiło się narysować.

Al-Chwarizmi zrobił coś, czego nikt wcześniej nie zrobił na taką skalę. Powiedział, że można rozwiązać każdy problem, używając abstrakcyjnych symboli i reguł. Nie potrzebowałeś kształtu. Potrzebowałeś procedury. Przenosiłeś wyrazy w równaniu. Anulowałeś podobne wyrazy po obu stronach. Izolowałeś nieznane. Wymyślił ideę, że matematyka to manipulacja symbolami według reguł, a nie studium figur fizycznych.

Ten jeden przesunięcie umożliwiło wszystko, co przyszło później. Rachunek różniczkowy. Równania różniczkowe. Algebra liniowa. Mechanika kwantowa. Nic z tego nie działa, jeśli matematyka jest zamknięta w geometrii. Wyciągnął to.

Drugą rzeczą, którą zrobił, była ta, która na zawsze zmieniła sposób, w jaki świat się liczy. Wziął hinduski system liczbowy z indyjskiej matematyki, udoskonalił go i napisał książkę wprowadzającą go do świata arabskiego. System ten zawierał pojęcie zera jako zastępczego oraz notację pozycyjną, gdzie wartość cyfry zależy od jej położenia. Rzymskie cyfry nie mogły wykonywać skomplikowanych obliczeń. Cyfry hindusko-arabskie mogły.

Gdy jego książka o cyfrach została przetłumaczona na łacinę jako Algoritmi de numero Indorum, słowo Algoritmi było po prostu łacińską pisownią jego własnego imienia. Europejczycy zaczęli nazywać nową metodę "robieniem algorytmu", a następnie "uruchamianiem algorytmu". Słowo oznaczające najważniejszy koncept w informatyce to dosłownie jego imię po łacinie.

Trzecia rzecz, którą zrobił, to ta, która powinna prześladować każdego pracującego w branży technologicznej.

Jego metoda rozwiązywania problemówEMS było systematyczne. Krok pierwszy, zrób to. Krok drugi, sprawdź to. Krok trzeci, jeśli stan A, to zrób X, w przeciwnym razie zrób Y. Zapisał procedury, które mógł wykonać każdy, gdziekolwiek, kto potrafił czytać. Procedura nie opierała się na intuicji ani geniuszu. Działała, bo kroki działały.

Dokładnie tym jest algorytm. Skończona, deterministyczna procedura rozwiązywania problemu. Nie tylko dał nam słowo. Dał nam całą koncepcję programowania tysiąc lat przed tym, jak było cokolwiek do programowania.

Kiedy Alan Turing zbudował pierwszy abstrakcyjny model obliczeń w 1936 roku, gdy John von Neumann zaprojektował pierwszy komputer z programem przechowywanym w 1945 roku, a każdy inżynier w Google, OpenAI, Anthropic i DeepMind pisze kod w 2026 roku, pracują w paradygmatze, który zaczął się od jednego człowieka w Bagdadzie dwanaście wieków temu.

Najdziwniejsze jest to, co się dzieje, gdy dziś wchodzisz do dowolnego biura technologicznego w San Francisco, Bangalore czy Lahaurze. Inżynierowie powtarzają słowa algebra i algorytm setki razy dziennie. Nie wiedzą, czyje imię wypowiadają. Prawie nikt nie potrafi poprawnie napisać al-Khwarizmi za pierwszym razem.

Jego oryginalny arabski rękopis zachowany jest w Oksfordzie. Jego książka o cyfrach hinduskich zachowała się jedynie w tłumaczeniu łacińskim. Wersja łacińska była podręcznikiem, który nauczył średniowieczną Europę liczenia.

Człowiek, który zbudował fundamenty rewolucji AI, nie dożył obliczeń kalkulatora. Zmarł około 850 roku n.e., tysiąc lat przed pierwszym prądem elektrycznym przesłanym przez drut. Cywilizacja, dla której zbudował matematykę, upadła. Biblioteka, w której pisał, spłonęła. Jego własny grób jest nieoznaczony.

Ale każdy algorytm działający teraz na każdej maszynie na Ziemi nadal odpowiada na jego imię.

Photos from Prywatne Szkoły im. Królowej Jadwigi w Lublinie's post 27/04/2026

Gratulacje dla uczniów i Gregor Wierzchowski , tyle nominacji do Złotych Wilków w olimpiadzie Zwolnieni z Teorii, rekord świata.
Brawo i trzymamy kciuki👏👏👏
za Prywatne Szkoły im. Królowej Jadwigi w Lublinie i wszystkie zespoły z Lubelszczyzny.

Photos from Otwarte Koła Olimpijskie UMCS's post 20/04/2026

Dzisiaj wyjątkowy dzień dla Otwarte Koła Olimpijskie UMCS😀
Do naszego projektu dołącza Miasto Lublin 👏👏👏
Od nowego roku szkolnego będzie wspierać działalność OKO na UMCS. Dzięki temu jeszcze więcej uczniów będzie miało szansę z sukcesem wystartować w olimpiadach przedmiotowych i realizować swoje marzenia.
Na zajęciach kół pomagamy uczniom i ich nauczycielom w przygotowaniach do olimpiad.
Uczniowie cały czas pozostają afiliowani przy swoich szkołach.
Co to znaczy? 😀
To znaczy, że szkoła jest pierwszym miejscem, do którego przypisany jest sukces ucznia.
Gratulacje dla tegorocznych laureatów i finalistów olimpiad👏🏆👏 oraz ich nauczycieli.
Rekrutacja na nowy rok rozpocznie się w czerwcu 2026 r. na stronie www.oko.umcs.pl
List intencyjny podpisali:
Radosław Dobrowolski - Rektor UMCS
Krzysztof Żuk Prezydent Miasta Lublin
Szymczak właściciel PSPiLO im. Królowej Jadwigi w Lublinie
L**h - dyrektor III LO im. Unii Lubelskiej w Lublinie
Wspierali nas Dorota Kołodyńska prorektor ds. studentów i jakości kształcenia UMCS
Mariusz Banach - zastępca Prezydenta M. Lublin
Koła działają dzięki współpracy z Prywatne Szkoły im. Królowej Jadwigi w Lublinie III Liceum Ogólnokształcące im. Unii Lubelskiej w Lublinie
Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie
Wydział Matematyki, Fizyki i Informatyki UMCS
Wydział Chemii UMCS
Uniwersytet Dziecięcy UMCS

Photos from Prywatne Szkoły im. Królowej Jadwigi w Lublinie's post 17/04/2026

Piotr Szarowski z Prywatne Szkoły im. Królowej Jadwigi w Lublinie uczestnik Otwarte Koła Olimpijskie UMCS finalistą olimpiady z WOS
Gratulacje dla Piotra i nauczyciela Pana Niedźwiedź

Photos from Wydział Fizyki Uniwersytetu Warszawskiego's post 16/04/2026
Chcesz aby twoja szkoła była na górze listy Szkoła w Lublin?

Kliknij tutaj, aby odebrać Sponsorowane Ogłoszenie.

Lokalizacja

Strona Internetowa

Adres

Ulica Radziszewskiego 10, Pok. 01 B
Lublin
20-031