25/05/2026
Od 22 do 25 maja jestem z grupą finalistów, ich nauczycieli,a czasami rodziców na terenie Niemiec, w FKL. Ravensbruck. Opowieść o historii obozu , więzionych tu dziewczynach i kobietach, a także niemieckich twórcach i gospodarzach tego miejsca przekazują historycy z katowickiego oddziału IPN wspomagani przez historyków z Wrocławia i Rzeszowa. W historię wplatane są wspomnienia i relacje dzieci śp.więżniarek: moje i Michała Neumanna. Jest z nami ks.Stanislaw Michałowski, ostatni kapelan śp. Więżniarek, a teraz Stowarzyszenia Rodzina (...) Więźniarek FKL Ravensbruck. Przyjechaliśmy w piątek wieczorem. Z biało czerwonym wieńcem przeszliśmy w skupieniu pod totengang ( miejsce straceń) w bliskości krematorium i tzw.bunkra ( tutaj Dziewczyny były torturowane , oczekiwały na wykonanie wyroku przez rozstrzelanie). Zapaliliśmy znicze, w wazonie złocą się żółte słoneczniki dla rozstrzelanych sióstr : poetki Grażynki Chrostowskiej ( 1921 - 1942) i Poli ( 1919 - 1942). Słoneczniki stały się symbolem Grażynki, w której wierszu słonecznik widziany przez okno stał się symbolem tęsknoty do wolności.
Ksiądz Michałowski poprowadził modlitwę, odśpiewaliśmy Apel Jasnogórski i Hymn Polski.
W sobotę byliśmy na cmentarzu w Furstenbergu, miasteczku po drugiej stronie jeziora Schwedt gdzie ekipa prof. Szwagrzyka dokonała ekshumacji kilkudziesięciu rozstrzelanych polskich kobiet.
Wieczorem pokazaliśmy młodzieży ogromny teren po fabryce Siemensa, gdzie niewolniczo pracowały więźniarki Ravensbruck przy produkcji części do samolotów.
Niedzielę Zesłania Ducha Świętego rozpoczęliśmy Mszą św. z prowizorycznym ołtarzem u stóp Totengangu, zakończoną odśpiewaniem " Boże coś Polskę"...
Modliliśmy się za pomordowane i zmarłe więźniarki obozu oraz za ukochaną Ojczyznę. Dzisiaj zwiedziliśmy teren obozu , hołd Dziewczynom i Dzieciom przewiezionym tutaj z powstańczej Warszawy. Dzieci odebrano matkom. Niewiele z nich przeżyło... Kilka tysięcy kobiet stłoczono w potężnym namiocie,zamiast łóżek legowiskiem była słoma, bez żadnych warunków sanitarnych. Nazwano to kwarantanną... Tysiące z nich nie przeżyło.
Kończyła się wojna... Ale nie tutaj... Zapaliliśmy znicze przy Polskiej Tablicy Narodowej. Wrzuciliśmy symboliczne róże do jeziora Schwedt, w którym znajdują się prochy tysięcy pomordowanych i zmarłych z wycieńczenia Dziewczyn.
Po apelach wieczornych śpiewamy przy akompaniamencie gitary pieśni Jacka Kaczmarskiego, polskie pieśni patriotyczne, a czasem nieco frywolne. Wyobrażam sobie, że mrugające do nas gwiazdy, to nasze Dziewczyny, moja śp..Mama, moje śp. Ciocie - Jej siostry lagrowe.
Tutaj, w tym miejscu śpiewamy dla Nich dumnie i po polsku.
W tajemnicy obcowania Wszystkich Świętych, Męczennice z Ravensbruck módlcie się za naszą Ojczyznę i za nami 🇵🇱🇵🇱🇵🇱🌹🌹🌹
Tekst i zdjęcia Maria Lorens