25/09/2026
📢 To nie jest post o polityce, bo to słowo ma już złe skojarzenia, to post z cyklu "Dyzio Marzyciel", a z resztą traktujcie go jak chcecie, a może zobaczycie w tej wizji swojego kandydata?
🗳 Zanim zapadnie cisza wyborcza, ja przedstawię swoją wizję - wiem utopijną, ale...
☁️ Marzy mi się taki prezydent Krakowa, który miałby w sobie coś z najlepszych gospodarzy tego miasta:
🛎 Trochę z Józefa Dietla – żeby umiał dostrzec rzeczy pozornie zwyczajne, ale dla mieszkańców fundamentalne: porządek, zieleń, zdrowie, szkoły, sprawny magistrat i dobrze działające miasto.
🛎 Trochę z Mikołaja Zyblikiewicza – żeby rozumiał, że Kraków to nie tylko ulice i budynki, ale też kultura, pamięć, instytucje i wspólnota mieszkańców.
🛎 Trochę z Józefa Friedleina – żeby potrafił konsekwentnie prowadzić miasto przez lata, zamiast myśleć wyłącznie od kadencji do kadencji.
🛎 Trochę z Karola Rollego – żeby umiał rozmawiać, słuchać i negocjować. Bo prezydent miasta powinien potrafić łączyć ludzi, a nie tylko dzielić ich na swoich i obcych.
🛎 I bardzo dużo Juliusza Lea – czyli odwagi do patrzenia dalej niż na najbliższe cztery lata. Leo miał wizję Wielkiego Krakowa i konsekwentnie budował infrastrukturę, która miała służyć miastu przez pokolenia.
🍂 Nie chodzi mi o powrót do przeszłości. Wręcz przeciwnie.
Chciałabym prezydenta, który z najlepszych krakowskich tradycji weźmie: gospodarność Dietla, obywatelskość Zyblikiewicza, ciągłość Friedleina, zdolność do rozmowy Rollego i wizjonerstwo Lea – a potem przełoży je na Kraków XXI wieku.
Bo Kraków potrzebuje nie tylko zarządzania.
Potrzebuje wizji, charakteru i gospodarza, który myśli o mieście dłużej niż trwa jedna kadencja.
Wiem, marzenie, ale zawsze mogę się z Wami spotkać przed drugą turą i pospacerować szlakiem WIELKICH PREZYDENTÓW KRAKOWA 👀 ktoś chętny? 👍❤️👍❤️👍❤️👍❤️👍❤️👍❤️👍❤️👍❤️