Lotnicy WOSL 74

Lotnicy WOSL 74

Share

Chcemy zebrać w naszej grupie lotników
z promocji 1974 roku w Dęblinie.

Z dobrego serca 05/05/2026

Adam stracił nogę… Teraz walczy o to, by odzyskać życie
Jeszcze niedawno jego świat był zupełnie zwyczajny. Praca, rodzina, wspólne wyjazdy, plany na przyszłość. Dziś wszystko wygląda inaczej.
Adam – syn mojego brata – właśnie stracił nogę w walce z nowotworem.
To była jedyna szansa, by uratować jego życie.
Operacja to jednak dopiero początek. Przed nim najtrudniejsza część tej walki – codzienność bez nogi, ból, nauka wszystkiego od nowa. Każdy krok, który kiedyś był czymś oczywistym, dziś staje się wyzwaniem.
Aby Adam mógł wrócić do choćby części dawnego życia, potrzebuje: – intensywnej, długotrwałej rehabilitacji
– specjalistycznej protezy, która da mu szansę na samodzielność
Bez tego zostanie zamknięty w czterech ścianach.
Nie prosimy o cuda. Prosimy o szansę.
Szansę na to, by mógł wyjść z domu.
Szansę na spacer.
Szansę na normalność.
Koszty są ogromne – znacznie przekraczają możliwości naszej rodziny. Dlatego stworzyłem tę zbiórkę na Siepomaga i proszę Was z całego serca o wsparcie.
Każda złotówka ma znaczenie.
Każde udostępnienie to krok bliżej do celu.
Pomóżmy Adamowi stanąć na nogi – dosłownie i w przenośni.
Dziękuję za każdą pomoc ❤️

Z dobrego serca Adam stracił nogę… Teraz walczy o to, by odzyskać życie Jeszcze niedawno jego świat był zupełnie zwyczajny. Praca, rodzina, wspólne wyjazdy, plany na przyszłoś…

21/04/2026
21/04/2026

To nie jest zwykłe pożegnanie. To moment, w którym kawał życia odrywa się od człowieka i znika gdzieś za horyzontem.
Antonow An-26 — nie był tylko maszyną. To był towarzysz. Metalowy, głośny, czasem kapryśny… ale zawsze wierny. Taki, który nie pytał „czy warto”, tylko leciał, bo trzeba było lecieć.
Dziś patrzysz na ten film i wiesz, że to już koniec pewnej epoki.
Nie ma już huku jego silników, który wbijał się w klatkę piersiową.
Nie ma zapachu paliwa i oleju, który dla innych był smrodem, a dla nas – zapowiedzią przygody.
Nie ma tej kabiny, w której człowiek czuł się bardziej u siebie niż na ziemi.
I zostaje tylko to cholerne pytanie:
czy można było zrobić więcej?
Bo przecież on nigdy nie zawiódł.
Ani razu.
Zawsze wracał.
Zawsze dowoził.
Zawsze był.
A teraz… odchodzi. I choć to tylko samolot, to boli jak po stracie starego przyjaciela, z którym przeżyło się pół życia.
Można zaklinać rzeczywistość, można rzucić pod nosem „kurwa mać”…
ale prawda jest prosta i brutalna — takie maszyny nie umierają cicho. One zostawiają po sobie echo.
I to echo jeszcze długo będzie siedzieć w głowie.
Żegnaj, stary druhu.
Dzięki za każdy lot.
Za każdą chwilę, kiedy byliśmy ponad wszystkim.
Niech Ci tam, gdzie teraz jesteś… zawsze będzie dobra pogoda. ✈️

Want your school to be the top-listed School/college?

Website