08/09/2026
Czternaście obrazów i czternaście różnych historii
Dzisiaj moje pierwszaki po raz pierwszy malowały metodą mokre w mokrym, która jest jedną z charakterystycznych form pracy z kolorem w pedagogice waldorfskiej.
Najpierw moczymy kartkę, a dopiero potem pojawiają się na niej farby akwarelowe. Kolor może płynąć, rozlewać się, spotykać z drugim kolorem i tworzyć nowe odcienie. Nie malujemy konkretnego przedmiotu. Zapoznajemy się z kolorem i pozwalamy mu działać.
W związku z tym, że większość dzieci w mojej klasie jest po przedszkolach waldorfskich, mogłam od razu zdecydować się na łączenie dwóch kolorów- wybrałam żółty i czerwony.
Każde dziecko dostało te same farby i taką samą kartkę, a jednak powstało czternaście zupełnie różnych obrazów. Jedne są delikatne i pełne przestrzeni, inne intensywne i pełne energii. Jedne dzieci pracowały spokojnie i ostrożnie, inne od razu chciały sprawdzić, co się stanie z większą ilością farby.
I właśnie dlatego tak lubię malowanie w klasie pierwszej, bo to idealna okazja do poznawania dzieci.
Sposób, w jaki dziecko podchodzi do farby, ilość koloru, tempo pracy, odwaga albo ostrożność- wszystko to daje mi kolejne małe informacje o moich pierwszakach. Czasem bardzo mocno koresponduje też z tym, co obserwuję w ich codziennym zachowaniu i temperamencie.
Kolejnym momentem, który wiele mówi jest moment oglądania własnego obrazu. Kiedy jedno dziecko z zachwytem patrzy na swoją pracę, inne od razu mówi: „Nie udało mi się”. Ktoś jest dumny, ktoś potrzebuje upewnienia się, że naprawdę zrobił coś pięknego.
A przecież w takim malowaniu nie ma obrazu, który się nie udał. ❤️
Jest doświadczenie koloru, jego spotkania z drugą barwą, ruchu pędzla i tego, co dziecko w tym momencie chciało i potrafiło zrobić.
I to uważam za najcenniejsze. ❤️