Pracownia Wyobraźni Izabela Lewandowska

Pracownia Wyobraźni Izabela Lewandowska Izabela- nauczycielka z natury 🌿 Konkretne pomysły dla klas 1–3. Mniej schematów, więcej doświadczenia, relacji i wyobraźni. To jest Pracownia Wyobraźni.

12/09/2026

To jeden z moich najlepszych sposobów na wyciszenie klasy. Ruch, piosenka i rytm.
Dzieci to uwielbiają.

Książka Gudu i Gwai - mój pomysł na kolejną aktywność z pierwszakami.W pierwszym tygodniu poznawaliśmy szkołę razem z Ru...
11/09/2026

Książka Gudu i Gwai - mój pomysł na kolejną aktywność z pierwszakami.

W pierwszym tygodniu poznawaliśmy szkołę razem z Rufikiem. Był czas na pierwsze kroki, oswajanie nowego miejsca, bycie razem i szukanie swojego miejsca w klasie.

Na drugi tydzień wybrałam książkę „Gudu i Gwai” Marii-Luisy Uth.

Uważam, że to świetna opowieść, która bardzo pasuje do tego momentu. O dwóch niezwykłych stworzeniach, które są różne, mają swoje obawy i długo pozostają osobno, zanim zdecydują się na spotkanie.

Bo przecież właśnie wtedy, kiedy dzieci zaczynają się już trochę poznawać, pojawia się kolejny ważny temat: możemy się różnić. Możemy wyglądać inaczej, inaczej myśleć, inaczej reagować, mieć inne potrzeby i jednocześnie być razem.

Bardzo lubię tę książkę także za jej niezwykłe, trochę oniryczne ilustracje, które dają dzieciom ogromną przestrzeń do własnych skojarzeń i wyobraźni.

I właśnie wokół tej książki przygotowałam cały cykl działań dla klasy pierwszej. Jednym z pierwszych jest „Najdziwniejsze stworzenie, jakie potrafię sobie wyobrazić”. Nie dałam tutaj żadnej instrukcji, żadnego wzoru. Dzieci miały po prostu narysować dziwnego potworka, którego jeszcze nikt nie widział. I? ruszyła dziecięca wyobraźnia :-)

Jeśli jesteście ciekawi, co jeszcze można zrobić z „Gudu i Gwai”, przygotowałam cały scenariusz zajęć dla klasy 1, z działaniami plastycznymi, dramą, ruchem i pracą wokół spotkania z tym, co inne i nieznane.

Scenariusz znajdziecie w moim sklepie Pracowni Wyobraźni - link w bio. ❤️

wśród fanów

Czternaście obrazów i czternaście różnych historiiDzisiaj moje pierwszaki po raz pierwszy malowały metodą mokre w mokrym...
08/09/2026

Czternaście obrazów i czternaście różnych historii
Dzisiaj moje pierwszaki po raz pierwszy malowały metodą mokre w mokrym, która jest jedną z charakterystycznych form pracy z kolorem w pedagogice waldorfskiej.

Najpierw moczymy kartkę, a dopiero potem pojawiają się na niej farby akwarelowe. Kolor może płynąć, rozlewać się, spotykać z drugim kolorem i tworzyć nowe odcienie. Nie malujemy konkretnego przedmiotu. Zapoznajemy się z kolorem i pozwalamy mu działać.

W związku z tym, że większość dzieci w mojej klasie jest po przedszkolach waldorfskich, mogłam od razu zdecydować się na łączenie dwóch kolorów- wybrałam żółty i czerwony.

Każde dziecko dostało te same farby i taką samą kartkę, a jednak powstało czternaście zupełnie różnych obrazów. Jedne są delikatne i pełne przestrzeni, inne intensywne i pełne energii. Jedne dzieci pracowały spokojnie i ostrożnie, inne od razu chciały sprawdzić, co się stanie z większą ilością farby.

I właśnie dlatego tak lubię malowanie w klasie pierwszej, bo to idealna okazja do poznawania dzieci.

Sposób, w jaki dziecko podchodzi do farby, ilość koloru, tempo pracy, odwaga albo ostrożność- wszystko to daje mi kolejne małe informacje o moich pierwszakach. Czasem bardzo mocno koresponduje też z tym, co obserwuję w ich codziennym zachowaniu i temperamencie.

Kolejnym momentem, który wiele mówi jest moment oglądania własnego obrazu. Kiedy jedno dziecko z zachwytem patrzy na swoją pracę, inne od razu mówi: „Nie udało mi się”. Ktoś jest dumny, ktoś potrzebuje upewnienia się, że naprawdę zrobił coś pięknego.

A przecież w takim malowaniu nie ma obrazu, który się nie udał. ❤️
Jest doświadczenie koloru, jego spotkania z drugą barwą, ruchu pędzla i tego, co dziecko w tym momencie chciało i potrafiło zrobić.

I to uważam za najcenniejsze. ❤️

Nie spisałam jeszcze z moimi pierwszakami żadnego regulaminu klasy...i zrobiłam to świadomie.Chciałam najpierw dać nam c...
04/09/2026

Nie spisałam jeszcze z moimi pierwszakami żadnego regulaminu klasy...i zrobiłam to świadomie.

Chciałam najpierw dać nam czas, żebyśmy po prostu pobyli razem.

Żeby dzieci się poznały. Żeby zobaczyły, jak funkcjonujemy jako grupa. Jak ze sobą rozmawiamy, jak pracujemy, jak bawimy się na przerwach i jak reagujemy na siebie.

A dla mnie te pierwsze dni były czasem przyglądania się klasie. Nie tylko dzieciom, ale też temu, co dzieje się między nimi.
Dlatego celowo na samym początku nie przedstawiałam im zbioru zasad do wspólnego przestrzegania.

W pedagogice waldorfskiej bardzo ważny jest rytm i powracanie do tego, czego wcześniej doświadczyliśmy. Treść potrzebuje czasu. To, co wydarzyło się jednego dnia, nie musi być od razu nazwane i zamknięte. Zostawiamy temu trochę przestrzeni, także na noc. Następnego dnia możemy wrócić do tego z trochę innej perspektywy. I dokładnie to chcę zrobić z moimi pierwszakami.

W poniedziałek usiądziemy razem i przypomnimy sobie pierwsze dni w naszej klasie. Porozmawiamy o tym, co zauważyliśmy. Co już stało się dla nas naturalne, a gdzie czasem potrzebujemy zatrzymać się i coś ustalić. Dopiero wtedy spróbujemy stworzyć nasz klasowy kodeks. Ale taki, który powstanie z naszego wspólnego doświadczenia.

Czasem warto najpierw pożyć razem, poobserwować i dopiero potem nazwać to, czego potrzebujemy.

🌿 A u nas przygoda z Rufikiem wciąż trwa…Pierwszaki są już naprawdę oczarowane tą historią. Codziennie słyszę pytanie:„A...
03/09/2026

🌿 A u nas przygoda z Rufikiem wciąż trwa…

Pierwszaki są już naprawdę oczarowane tą historią. Codziennie słyszę pytanie:
„A co się dzisiaj przydarzy Rufikowi?” ❤️

Wracamy do jego przygód, rozmawiamy o tym, co spotkał, czego się dowiedział i jakie miejsca odwiedził. A potem dzieci przenoszą swoje wyobrażenia na papier.

W zeszytach pojawiają się domki Rufika w drzewie, ścieżka, którą wędrował, spotkane postacie i skarby, które znalazł po drodze.

Sięgamy też po przygotowany przeze mnie pakiet aktywności do baśni. Są w nim zabawy, rozmowy, działania plastyczne i zadania, które pozwalają nam jeszcze dłużej zostać w świecie tej opowieści.

Te wspólne zabawom pomagają nam lepiej sie poznać, rozmawiać ze sobą, współpracować i powoli budować naszą klasową drużynę. Bo przecież w pierwszej klasie poznajemy nie tylko Rufika. Poznajemy przede wszystkim siebie nawzajem. 🌱

I jeśli są tu nauczycielki, które właśnie rozpoczynają swoją przygodę z pierwszakami, możecie dołączyć do drużyny Rufika. 🗝️🌿

Baśń „Rufik i złoty kluczyk” wraz z przygotowanym przeze mnie pakietem aktywności znajdziecie w moim sklepie.

Może Rufik zawita także do Waszej klasy? ❤️

🌿To zaczynamy ten wrzesień.Dla mnie to początek kolejnej, a jednocześnie bardzo dobrze znanej przygody, bo ponownie zacz...
01/09/2026

🌿To zaczynamy ten wrzesień.
Dla mnie to początek kolejnej, a jednocześnie bardzo dobrze znanej przygody, bo ponownie zaczynam z klasą pierwszą.

Wchodzę w ten rok ze spokojem, radością i otwartością. Z ciekawością, jakie historie tym razem napiszemy razem, czego nauczą mnie dzieci i ile będzie po drodze małych zachwytów.

Nauczycielom, Dzieciom i Rodzicom życzę pięknego, spokojnego roku. Takiego, w którym znajdzie się miejsce na zachwyt, zatrzymanie, śmiech, bliskość i zwyczajną przyjemność bycia razem.

Niech będzie w nim miejsce na naukę, ale też na śmiech, rozmowę, zabawę, tworzenie i zwyczajne bycie razem.

A z jaką klasą Ty zaczynasz ten rok szkolny?
Napisz w komentarzu. Jestem bardzo ciekawa, kto dziś zaczyna swoją nową szkolną historię. ❤️

A co było dalej z Rufikiem?Przez kilka dni publikowałam tutaj kolejne części jego historii. Dzisiaj dostałam od Was kilk...
31/08/2026

A co było dalej z Rufikiem?
Przez kilka dni publikowałam tutaj kolejne części jego historii. Dzisiaj dostałam od Was kilka wiadomości z pytaniem, czy będzie można dostać całą baśń razem z pomysłami na pracę z dziećmi.

Tak. ❤️

Przygotowałam „Tydzień z Rufikiem” – materiał na pierwsze dni w klasie pierwszej.

W środku znajdziecie całą baśń „Rufik i złoty kluczyk” w 5 częściach, a do każdej z nich propozycje zabaw, działań twórczych, rozmów i aktywności integracyjnych.

Chciałam, żeby historia Rufika była początkiem wspólnego poznawania się, działania, rozmów i budowania relacji w nowej klasie.

Jeśli jutro zaczynacie swoją przygodę z pierwszakami, może Rufik dołączy do Was już pierwszego dnia.

„Tydzień z Rufikiem” znajdziecie w moim sklepie - link zostawiam w bio.

KREDKI DLA PIERWSZAKA - wybór nieprzypadkowy.W szkole, w której uczę dzieci w klasie pierwszej dostają kredki bloczkowe ...
28/08/2026

KREDKI DLA PIERWSZAKA - wybór nieprzypadkowy.

W szkole, w której uczę dzieci w klasie pierwszej dostają kredki bloczkowe i kredki pałeczkowe.

Na pierwszy rzut oka to po prostu materiały do rysowania. Dla mnie to jednak również ważne narzędzia do pracy z ręką.

Kredka bloczkowa pozwala zacząć od dużego ruchu. Dziecko może prowadzić ją całą dłonią, zmieniać jej ułożenie, obracać, rysować całą powierzchnią albo tylko krawędzią. Może mocniej nacisnąć albo prawie nie naciskać.

I bardzo szybko zaczyna zauważać, że każda z tych zmian daje inny efekt.
Czuje opór papieru.
Czuje nacisk.
Widząc zmianę śladu, zaczyna kontrolować własny ruch.
Pracuje dłoń, nadgarstek, przedramię, a przy większych formach również cała ręka.

Kredka pałeczkowa daje już inne możliwości, bo pozwala na bardziej precyzyjne prowadzenie narzędzia i pracę mniejszym ruchem.

Dlatego obie kredki są w klasie od początku.

Dziecko może samo doświadczać, czym różnią się te dwa narzędzia i jak zmienia się jego sposób pracy.

Z czasem coraz większe znaczenie zaczyna mieć precyzja ruchu, a my możemy sięgać po kolejne, coraz bardziej wymagające narzędzia, aż w odpowiednim momencie pojawia się ołówek.

Ta kolejność ma dla mnie ogromne znaczenie.

Bo kiedy dziecko rysuje, jednocześnie rozwija siłę, zakres ruchu, kontrolę i precyzję swojej ręki.

I dlatego te proste, kolorowe bloczki od lat mają swoje szczególne miejsce w edukacji waldorfskiej. 🌿

--- To nie jest reklama ---

LEKTURY W PIERWSZEJ KLASIEBardzo cieszę się z tego, że w klasach 1-3 nauczyciel ma przestrzeń do wyboru książek, które b...
26/08/2026

LEKTURY W PIERWSZEJ KLASIE

Bardzo cieszę się z tego, że w klasach 1-3 nauczyciel ma przestrzeń do wyboru książek, które będzie czytał z dziećmi.

Bo ksiązka może być początkiem zabawy, działania, pracy plastycznej, doświadczenia, wyjścia w świat albo ważnej rozmowy o tym, co dzieci same przeżywają.

Dlatego wybierając książki dla moich pierwszaków, szukałam przede wszystkim różnorodności.

Historii o przyjaźni, emocjach i relacjach.
O akceptacji i tym, że każdy może być trochę inny.
O ciekawości świata i zachwycie nad przyrodą.
O wyobraźni, przygodzie i humorze.
O języku, słowach i oswajaniu błędów.
A także historii bardzo bliskich dzieciom- takich, w których mogą zobaczyć trochę siebie.

Niektóre z tych książek będziemy czytać wspólnie, zatrzymując się przy nich na rozmowę i różne aktywności.

Inne, kiedy dzieci będą już gotowe, mogą stać się ich pierwszymi książkami do samodzielnego czytania.

Nie wszystkie dzieci będą gotowe w tym samym czasie. I nie wszystkie pokochają tę samą książkę.

I właśnie dlatego chcę dać im różne historie.

Bo dzieci z natury lubią słuchać opowieści. Chcą wiedzieć, co wydarzy się dalej, śmiać się, wzruszać, przeżywać i pytać.

A naszym zadaniem jest stworzyć im jak najwięcej takich spotkań z książką, żeby z czasem mogły znaleźć swoją historię i swojego bohatera.

Tak buduje się gust czytelniczy.
Tak rodzi się ciekawość kolejnej książki.

I właśnie dlatego jednym z najważniejszych zadań nauczyciela w klasach 1–3 jest dla mnie nie tylko nauczyć dziecko czytać.

Jest rozkochać je w czytaniu. ❤️

A teraz jestem ciekawa Waszych wyborów.

Czy jest na tej liście książka, o której chcielibyście przeczytać więcej? A może chcecie wiedzieć, dlaczego wybrałam właśnie konkretny tytuł i co można z nim zrobić w klasie? Napiszcie w komentarzu.

Jeśli ten post może przydać się innemu nauczycielowi klas 1–3, udostępnijcie go dalej. ❤️

RUFIK — CZĘŚĆ 3Rufik i tajemniczy znak.Rufik ma już swoje skarby: piórko, kamyk i kawałek kory.Ale dziś zaczyna rozumieć...
25/08/2026

RUFIK — CZĘŚĆ 3
Rufik i tajemniczy znak.

Rufik ma już swoje skarby: piórko, kamyk i kawałek kory.
Ale dziś zaczyna rozumieć, że być może nie znalazły się na jego drodze przypadkiem.
Pojawia się tajemniczy znak.
A chwilę później Rufik słyszy coś, czego wcześniej nie słyszał…
Ktoś jeszcze jest w lesie.
🌿 Czy Rufik naprawdę jest sam?
Przed Wami kolejna część jego historii.
A jeśli śledzicie Rufika razem ze mną, jutro czeka nas spotkanie, którego on sam się jeszcze nie spodziewa. 🗝️

Rufik i tajemniczy znak.

Rufik ruszył dalej leśną ścieżką. W jednej kieszeni miał złoty kluczyk. W drugiej piórko, kamyk i kawałek kory. Co jakiś czas wyjmował swoje znaleziska i przyglądał się im. Nie rozumiał jeszcze, dlaczego właśnie te rzeczy pojawiły się na jego drodze. A może wcale nie były przypadkowe?

Rufik szedł powoli. Las robił się coraz cichszy. Zniknęły znajome paprocie. Nie było już krzaka, pod którym zwykle znajdował jagody. Nie znał tej części lasu.
I właśnie wtedy poczuł lekki powiew wiatru. Piórko, które znalazł wcześniej wysunęło się z kieszeni.
-Ojej! - zakrzyknął.

Rufik próbował je złapać, ale piórko uniosło się wysoko i poleciało nad ścieżką.
Rufik pobiegł za nim. A piórko wirowało między drzewami. Raz było wysoko. Raz tuż nad ziemią. Aż w końcu opadło na stary powalony pień.
Rufik zatrzymał się. Podniósł głowę i na pniu zobaczył coś niezwykłego.
Znak.
Wyglądał dokładnie tak samo jak ten na złotym kluczyku! Rufik pospiesznie wyjął kluczyk z kieszeni. Przyłożył go do znaku...ale nic się nie wydarzyło. Próbował jeszcze przyłożyć go na różne sposoby, ale nadal nic się nie wydarzyło.
- Może jeszcze nie teraz - powiedział cicho.

Wtedy zauważył coś jeszcze. Tuż pod znakiem znajdowała się niewielka szczelina. Rufik zajrzał do środka. Było tam ciemno. Bardzo ciemno. Ta szczelina coś mu przypominała. Wyciągnął z kieszeni kawałek kory, który znalazł poprzedniego dnia. Przyłożył go do szczeliny. Pasował!!! Rufik aż otworzył usta ze zdziwienia.
- A więc jednak...

Nagle za plecami usłyszał szelest. Szszsz... Odwrócił się. Nic tam nie było. Tylko drzewa. Zrobił krok. Chrup. Tym razem dźwięk był wyraźniejszy. Ktoś chodził po suchych liściach. Rufik stanął zupełnie nieruchomo. Nasłuchiwał. Chrup... Jeszcze jeden krok. Rufik spojrzał w stronę, z której dochodził dźwięk, ale nikogo nie zobaczył.
Czy ktoś tam jest? - zapytał drżącym głosem.
Cisza.

Rufik poczekał chwilę. Potem jeszcze chwilę. Ale nikt się nie odezwał.
Być może mi się wydawało - pomyślał. Schował piórko, kamyk i kawałek kory. A złoty kluczyk zacisnął mocno w dłoni. I ruszył dalej. Tym razem jednak nie szedł już tak spokojnie jak wcześniej, bo po raz pierwszy pomyślał, że może nie tylko on szuka tego miejsca.
I w chwili kiedy, o tym pomyślał usłyszał za sobą: chrup...
Rufik odwrócił się, ale zobaczył tylko pustą ścieżkę.

Adres

Kraków

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Pracownia Wyobraźni Izabela Lewandowska umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skróty

Udostępnij