Kidspro - Twoja droga profesjonalisty

Kidspro  - Twoja droga profesjonalisty

Udostępnij

Jedyny na świecie drużynowy kurs programowania, gdzie tworzymy prawdziwe programy, a nie gry.

14/08/2026

Dziesięcioro poleconych dzieci to 15 400 zł. Polecasz swoim nazwiskiem — to praca, która zasługuje na uczciwą zapłatę.

Znasz rodzica, który szuka dla dziecka czegoś więcej niż kolejnej aplikacji z punktami? To wystarczy. Dostajesz osobisty link, wysyłasz go dalej — resztą zajmujemy się my: rozmowa z rodzicem, zajęcia, cała obsługa. Ty dostajesz pieniądze.

Prostsze być nie może. Link wkleisz w wiadomość na Messengerze, w komentarz, w post na swoim profilu — jednym kliknięciem, gotowymi przyciskami „Udostępnij". A jeśli prowadzisz stronę, bloga albo fanpage, dostaniesz od nas gotowy widget: wklejasz jedną linijkę i formularz zapisów działa u Ciebie, a każde zgłoszenie z niego jest automatycznie Twoje. Zero techniki, zero konfiguracji, zero papierologii.

I to nie raz. Prowizja za każdy opłacony miesiąc nauki — przez pełne trzy lata — plus premie, gdy dziecko zostaje z nami na pół roku i gdy kończy pierwszy rok. Za sam podpis na umowie nie płacimy nic; pierwszy przelew wychodzi po trzecim miesiącu, od razu z wyrównaniem. Jedno dziecko w pełnym cyklu to 1 540 zł. Polecisz raz, a przelewy przychodzą co miesiąc, gdy Ty zajmujesz się już swoim życiem.

Twój klient jest Twój — na piśmie. Każde polecenie ma datę i chroni Twoją prowizję przez dwanaście miesięcy, niezależnie od tego, którą drogą rodzic ostatecznie się zapisze. Co miesiąc dostajesz pełne zestawienie: kto chodzi, co wpłynęło, ile zarobiłeś. Zero domysłów, zero „zaufaj nam".

I jeszcze jedna zasada, która gra na Twoją korzyść: prowizja płynie od dzieci, które naprawdę uczestniczą w zajęciach, i od opłaconych miesięcy. Pierwsze cztery zajęcia to gwarancja satysfakcji dla rodzica — rozliczenia zaczynają się po niej. Dzięki temu Twoje polecenie ma prawdziwą wagę: stoi za nim program, w którym zarabia się wyłącznie na tym, co przyniosło dziecku realną wartość. Rodzice to czują — i dlatego takim poleceniom ufają.

To pierwsza wersja programu i chcemy ją budować z Wami. Masz uwagi, propozycje, pomysł, jak to ulepszyć? Napisz w komentarzu albo w wiadomości — czekamy i czytamy wszystko.

Szczegóły i zgłoszenie — link w pierwszym komentarzu.

Pierwszy komentarz: Zasady programu i formularz zgłoszenia

11/08/2026

Właściciel software house'u dostał trzy CV. Identyczne. Zmieniało się tylko imię i nazwisko.

Wyrzucił wszystkie trzy. Nie przeczytał ani jednego. Powiedział, że nie będzie tracił czasu na sprawdzanie, która jest prawdziwa.

Możliwe, że prawdziwe były wszystkie.

Przesłuchałem godzinną rozmowę o rynku pracy w 2026 roku i przez godzinę słuchałem opisu świata, w którym nikt już nikomu nie wierzy. Co piąte CV zawiera nieprawdziwe dane o zatrudnieniu. Firmy wpuszczają do rekrutacji własne działy cyberbezpieczeństwa, bo zdarzało się, że po drugiej stronie kamery siedział awatar mówiący po polsku. Na konferencji HR ktoś zaproponował powrót do analogu. Zaprosić kandydata do biura. Popatrzeć mu w oczy. Jak w 2004 roku.

A na jedno ogłoszenie dla juniora spływa kilkanaście tysięcy aplikacji.

Rodzice pytają mnie, czy programowanie ma jeszcze sens dla ich dziecka.

Ma. Tylko nie takie, jakie sobie wyobrażają.

Kolorowe klocki nie mają sensu. Kursy online, na których dziecko klika „dalej", nie mają sensu. Certyfikat ukończenia czegokolwiek nie ma sensu, bo certyfikat to deklaracja, a deklaracjom rynek już nie wierzy.

Sens ma to, co da się sprawdzić.

U nas jedenastolatek siada do Visual Studio. Tego samego, w którym pracują dorośli. Pisze w C #, projektuje interfejs, buduje aplikację, która ma zadziałać na cudzym komputerze. I ona albo działa, albo nie działa. Nie ma trzeciej możliwości i nie ma odwołania.

Pierwszy raz, kiedy program się wysypie u kolegi, chociaż u autora działał — to jest lekcja warta więcej niż trzy lata kursów.

Za dziesięć lat, kiedy jego rówieśnicy będą wysyłać wygenerowane CV, jedno z dwunastu tysięcy identycznych, on przyjdzie z listą rzeczy, które zrobił. Z datami. Z historią. Z błędami, które popełnił i naprawił.

Tego nie da się wygenerować. Trzeba to było przeżyć.

Rozmowa, o której piszę, trwa godzinę i warto ją obejrzeć do końca, nawet jeśli nie masz nic wspólnego z IT. Link wrzucam w pierwszym komentarzu.

A jeśli czytasz to i myślisz o swoim dziecku: we wrześniu ruszają nowe grupy. Osiem do jedenastu osób, stacjonarnie, w Warszawie. Bez klocków. Od pierwszych zajęć prawdziwe narzędzia i prawdziwy projekt.

Za dziesięć lat to będzie widać w jego CV. Za dwadzieścia w tym, kim jest.

31/07/2026

Co łączy Shreka z Minecraftem?

Na pozór nic. Bajka i gra z klocków. A robią dokładnie to samo: podmieniają znaczenia słów.

W klasycznej bajce pocałunek prawdziwej miłości zdejmuje klątwę. Bestia wraca do swojej postaci, bo miłość uzupełnia brak dobra. W „Shreku" pocałunek działa odwrotnie: Fiona traci piękno — i słyszy, że to szczęśliwe zakończenie. Słowa zostały te same. Pocałunek, prawdziwa miłość, „żyli długo i szczęśliwie". Znaczenia wymieniono od środka.

Minecraft robi to od drugiej strony: upraszcza rzeczywistość. Kamień, drzewo, woda — w rzeczywistości każde z nich to inna, jednoznaczna hierarchia: ciężar, budowa, prawa, konsekwencje. Gra opisuje je wszystkie w dokładnie ten sam sposób, klockiem. Dlatego kamień tam nic nie waży, dom wisi w powietrzu, a po ściętym drzewie korona zostaje w górze. Jednoznaczną hierarchię podmieniono na słowa wieloznaczne — a więc podmieniono znaczenie. „Zbudować" znaczy tam: postawić klocek na klocku, bez fundamentów, bez statyki, bez konsekwencji.

A dziecko uczy się przez powtarzanie. Mózg utrwala te ścieżki, którymi chodzi najczęściej — i nie pyta, czy prowadzą w dobrą stronę. Prof. Jagoda Cieszyńska mówiła o tym przy „Śwince Peppie": dla małego dziecka bohater jest kimś prawdziwym, modelem do naśladowania. Dziecko nie filtruje wzorców. Ono je przejmuje.

Potem to samo dziecko spotyka matematykę — jedyny przedmiot, w którym każdy brak widać od razu i w którym błąd popełniony na początku, na końcu jest już wielki. Wyniki egzaminów ósmoklasisty mówią same za siebie: matematyka rok w rok wypada najsłabiej ze wszystkich przedmiotów. Te wyniki pokazują, jak bardzo oderwano dzieci od rzeczywistości. Jak mocno je zminecraftyzowano — grami, ekranami, shortami.

Warto czasem zajrzeć do słownika własnego dziecka. Zapytać, co znaczy „zbudować". I uważnie posłuchać odpowiedzi.

O tym, jak działa odwrócona bajka, opowiadam w webinarze — link w komentarzu. A po webinarze zachęcam do przeczytania szerszego artykułu — link w kolejnym komentarzu.

31/07/2026

Dlaczego w KidsPRO uczymy informatyki, budując razem z dziećmi prawdziwą restaurację?

Bo polska szkoła ma matematykę, polski, WOS i historię. Ale na żadnym z tych przedmiotów wiedza nie składa się w całość. Dziecko liczy procenty, nie wiedząc po co. Czyta zadanie o panu Kowalskim, który „wpłacił na lokatę", ale nikt nie pyta — skąd właściwie wzięły się te dodatkowe pieniądze?

Gdy dziecko buduje restaurację jako system — z kuchnią, kelnerem, dostawcą i klientem — natychmiast widzi, kto wytwarza wartość, a kto tylko ją pobiera.

I wtedy odkrywa coś, czego szkoła nie pokazuje: że wzorzec, którego się tam właśnie uczy, ma swoją nazwę. Bardzo starą nazwę.

Ale o tym — w artykule. 👇

W tekście pokazujemy: — dlaczego wynajem mieszkania działa na tej samej zasadzie co kredyt — co łączy subskrypcję Office, leasing i giełdę — gdzie ten sam wzorzec kryje się w VAT, PIT i KSeF — dlaczego Dante umieścił ludzi tego zawodu na samym dnie piekła

👉 Link do webinaru w komentarzu.

Dla niecierpliwych — przygotowaliśmy też piosenkę „Lekcja bogatego ojca". Mała Hania siedzi nad zadaniem z procentów. A nad jej ramieniem ktoś szepcze.

🎵 Posłuchaj: w komentarzu.

21/07/2026

Wchodzi zakaz telefonów w szkołach. Dobrze.

Ale mało kto mówi o liczbie, która za tym stoi. Po odłożeniu telefonu mózg potrzebuje około piętnastu minut, żeby się uspokoić i naprawdę skupić. Piętnaście minut. To jedna trzecia lekcji.

Dotyczy to dziecka. Dotyczy to też mnie i Pani, i Pana. Sprawdźcie na sobie: odłóżcie telefon i zmierzcie, po jakim czasie przestajecie o nim myśleć.

W KidsPRO telefony zostają w szafce na całe zajęcia. Nie dlatego, że jesteśmy surowi. Dlatego, że dziecko zasługuje na te piętnaście minut — i na całą resztę, która przychodzi po nich: prawdziwe skupienie. Dziś to najrzadszy zasób, jaki możemy dziecku dać.

20/07/2026

Co łączy Picassa z systemem kaucyjnym? 🎨🍾

Więcej, niż się wydaje.

Kubizm wziął spójną rzeczywistość, pociął ją na kawałki i ogłosił, że to sztuka. Kto nie widzi piękna, ten się nie zna. System kaucyjny robi dokładnie to samo z butelką.

Kiedyś butelka po mleku wracała do mleczarza. Ta sama butelka, tą samą drogą, dziesiątki razy. Proste, tanie, zgodne z tym, jak działa świat. Dziś? Kupujesz w jednym miejscu, wieziesz butelkę w drugie, automat ją zgniata, dostajesz bon, bon wydajesz na kolejne zakupy. Szkło, które dałoby się myć i napełniać ponownie, w dużej części się tłucze i przetapia, kosztem ogromnej ilości energii.

Po co to wszystko? Bo proces to ruch. A ruch to pieniądze. Rozwiązanie, które naprawdę działa, ma jedną wadę: kiedyś się kończy. A wtedy kończą się przelewy.

Popatrzcie zresztą, kto dziś realnie żyje z kaucji na ulicach naszych miast. Osoby zmagające się z chorobą alkoholową zbierają butelki, a gotówka i bony najkrótszą drogą wracają na półkę z alkoholem. Producent zarabia, operator zarabia, państwo zarabia. Rachunek płaci człowiek, którego choroba stała się paliwem systemu. A dzisiaj już nikt nie pamięta, że to też kiedyś były dzieci. Obieg się domyka, tyle że w najgorszym możliwym miejscu.

I tego uczy się dzieci od małego. Zajęcia Malort: maluj bez granic i bez kształtu, obrazu się nie kończy, nie interpretuje, nie ocenia, bo liczy się sam gest. Minecraft Education: buduj dla zabawy, bez celu, bez problemu do rozwiązania. Dziecko wychowane w wiecznym procesie uzna go potem za normalność.

Najgroźniejszy jest jednak skutek uboczny: otępienie. Mózg jest stworzony do szukania wzorców i poprawiania błędów. Gdy jednak błędy otaczają go ze wszystkich stron, przychodzi zmęczenie, potem depresja i rozpacz. Aż w końcu mózg zaczyna traktować błędy jako poprawne odpowiedzi. Kiedy absurd goni absurd, człowiek wzrusza ramionami: trudno, tak już jest. I właśnie taki obywatel jest najwygodniejszy — posłuszny i przekonany, że nic nie może.

My wolimy uczyć dzieci czegoś innego: łączenia skutków z przyczynami. Bo kod się kompiluje albo nie. Rzeczywistość jest sędzią.

Cały artykuł znajdziecie w komentarzu 👇

16/07/2026

Zanim obraz gry dotrze do oczu dziecka, przechodzi przez cztery warstwy.

Na dole rzeczywistość: krzem, elektrony, fizyka. Wyżej hardware. Nad nim system operacyjny. Na samej górze gra — świat, który ktoś wymyślił i narysował.

Każda warstwa oddala od prawdy. Gra jest najdalej.

Dziecko, które „uczy się w grze", uczy się gry. Opanowuje zasady, które napisał projektant: drzewo wiszące w powietrzu, woda płynąca siedem kratek, narzędzie z dwóch desek i patyka. Ktoś te prawa wymyślił i ktoś je jutro zmieni w aktualizacji.

Praw rzeczywistości nikt nie napisał. 2+2=4 nie dostaje łatek. Grawitacja nie ma wersji beta.

Dziecko do około 13 roku życia wgrywa wszystko, czego doświadcza, jako prawdę — tak samo, jak wierzy w świętego Mikołaja. Ten mechanizm nie ma filtra. Wgra prawdziwe prawa i wgra wymyślone. Dlatego środowisko, w którym dziecko spędza czas, nie jest dodatkiem do edukacji. Ono jest edukacją.

Mnie uczono informatyki w LOGO. Żółwik rysował kreski, podobno uczyło to logiki. Dziś wszyscy się z tego śmieją. Nikt jednak nie widzi, że Scratch i Minecraft to ten sam dinozaur, tylko w ładniejszych barwach.

Napisałem o tym artykuł — o czterech warstwach, o tym, kto naprawdę sprawdza pracę dziecka, i o kierunku, w którym warto iść: od rzeczywistości do kodu, a nie od gry do fantazji. Link w komentarzu.

14/07/2026

Piękny obraz tego co się dzieje, w przyrodzie gdy wprowadzamy "nowoczesność", zjawisko "primitive obsession"... rodzime organizmy przegrywają z obcymi pochodzącymi z innych obszarów i lepiej dostosowanych do zniszczonego terenu...

To zjawsiko nie dotyczy tylko przyrody, ale też kultury (zastępowanie sztuki, anty-sztuką, widowiskiem, performance), społeczeństw (równanie sprzecznych ze sobą kultur, bardziej agresywnych), no i oczywiście informatyki, gdzie bogaty świat modeluje się prymitywnymi identycznymi koncepcjami bez żadnej głębi jak to jest w Minecraft; płaski świat z identycznych klocków.

Pamiętacie skoszony trawnik przy stacji PKP Warszawa-Młynów?

Małe uaktualnienie sprzed kilku dni. Odbija! Ale zanim odtrąbimy wielką radość i odetchniemy z ulgą, to wiecie, co odbija? Inwazyjny klon jesionolistny (Acer negundo), jeden z najszerzej rozprzestrzenionych obcych gatunków w Warszawie.

I to jest kolejny powód do tego, aby nie latać jak porąbani z kosiarkami i przycinarkami. Im bardziej utrudniamy życie naszym rodzimym gatunkom, tym bardziej ułatwiamy wnikanie gatunkom obcym. Nie bez powodu w lasach największymi skupiskami gatunków obcych są zręby - im bardziej zaburzamy w miarę stabilny układ biologiczny, tym bardziej torujemy im drogę

11/07/2026

PARAGON GROZY: 30 zł za baterię do pilota samochodowego.

W internecie dokładnie taka sama bateria kosztuje około 5 zł.

Najłatwiej powiedzieć: sklep oszukuje, sprzedawca narzucił gigantyczną marżę. Tyle że za tym paragonem stoi znacznie większy mechanizm.

Sklep musi zapłacić za wynajem lokalu. Pracownik musi zarobić tyle, aby opłacić wynajem własnego mieszkania. Od jego pensji pobierane są podatki i składki, a firma ponosi kolejne koszty i płaci kolejne daniny. Do tego dochodzą księgowość, terminal, energia oraz cały łańcuch pośredników.

W cenie małej baterii płacimy więc nie tylko za baterię. Płacimy również właścicielom lokali, bankom, pośrednikom i całemu systemowi rentierskiemu.

Dlatego bateria kosztująca kilka złotych trafia na paragon za 30 zł.

E-commerce wydaje się znacznie tańszy, ponieważ nie utrzymuje sklepu w centrum miasta. Magazyn może stać na obrzeżach, gdzie ziemia jest tańsza, a obsługa ograniczona do minimum.

Koszt jednak nie znika. Przenosi się do dostawy.

Chcesz kupić dziesięć rzeczy? Często musisz zamówić je u kilku różnych sprzedawców, zapłacić za kolejne przesyłki, opakowania, sortownie, kurierów, zwroty i przejazdy setek kilometrów.

Na ekranie bateria nadal kosztuje 5 zł. Reszta rachunku została tylko rozłożona na inne miejsca.

Gdyby z lokalnego handlu zdjąć ciężar lichwiarskich czynszów i niekończącego się łańcucha opłat, mały sklep mógłby sprzedawać taniej niż internet. Towar byłby dostępny od ręki, bez paczki, kuriera, magazynu i kolejnego kartonu.

Ten proces trwa od XIX wieku.

Najpierw fabryki wyparły małych rzemieślników. Później wielkie sklepy przejęły klientów drobnego handlu. Następnie galerie handlowe zaczęły pobierać rentę od samych sklepów. Dziś platformy cyfrowe wypierają galerie.

Za każdym razem ceny początkowo wydają się atrakcyjne. Dopiero gdy konkurencja znika, pojawiają się opłaty, prowizje, abonamenty, reklamy i produkty wybierane według wysokości marży.

Na końcu tej drogi lokalny producent, rzemieślnik i sklep przestają istnieć. Zostaje platforma, algorytm i dostawa. Kupujemy wyłącznie to, co opłaca się wystawić wielkiemu pośrednikowi, a lokalna produkcja staje się praktycznie niemożliwa.

Paragon za baterię nie pokazuje więc wyłącznie wysokiej ceny.

Pokazuje świat, w którym coraz więcej płacimy za dostęp do miejsca, mieszkania, klienta i rynku, a coraz mniej za sam produkt.

W KidsPRO pokazujemy dzieciom, jak działa ta mechanika, skąd biorą się ukryte koszty i jak można się przed nimi bronić.

Nie zatrzymujemy się na teorii. Przy okazji nauki programowania budujemy firmy, modele działania i aplikacje, które pozwalają najpierw ograniczać lichwę, omijać zbędnych pośredników i łączyć lokalnych producentów bezpośrednio z odbiorcami, a następnie stopniowo niwelować mechanizmy oparte na jałowym procencie i rencie.

Programowanie może służyć nie tylko do tworzenia kolejnych platform pobierających prowizję. Może również pomagać odzyskiwać lokalną produkcję, uczciwą wymianę i prawdziwą wartość pracy.

Chcesz zobaczyć, jak podobny mechanizm działa na rynku nieruchomości? Zajrzyj do pierwszego komentarza. Zostawiam tam materiał o procencie, którego żaden bank nie powinien naliczać.

Chcesz aby twoja szkoła była na górze listy Szkoła w Kraków?

Kliknij tutaj, aby odebrać Sponsorowane Ogłoszenie.

Lokalizacja

Strona Internetowa

Adres

Kopernika 34
Kraków
31-034