Towarzystwo Miłośników Ziemi Koronowskiej

Towarzystwo Miłośników Ziemi Koronowskiej Stowarzyszenie założone 5 listopada 1976 r. w Koronowie z inicjatywy Tadeusza Multańskiego.

Od blisko 50 lat działa na rzecz kultury, historii i promocji regionu.

"W latach 1950-1954 w kinach polskich bezwzględnie z punktu widzenia ilości dominowały filmy radzieckie. Z filmów tych w...
17/07/2026

"W latach 1950-1954 w kinach polskich bezwzględnie z punktu widzenia ilości dominowały filmy radzieckie. Z filmów tych wprowadzono wówczas na ekrany 152 tytuły w porównaniu z 23 tytułami nowych polskich filmów fabularnych. Pojawiła się też znaczna ilość filmów z tzw. krajów demokracji ludowej, głównie z Czechosłowacji i NRD, gdzie socrealizm rozwinął się najpełniej. Bardzo niewiele wyświetlano obrazów zachodnich. Były to głównie filmy francuskie i włoskie filmy neorealistyczne tak dobrane, że „ukazywały jedynie życie nędzarzy na Zachodzie”. Powyższy stan rzeczy odzwierciedlał repertuar kina „Brda”. Z filmów radzieckich wyświetlano tuw tym okresie wojenne giganty: Trzeci szturm |. Sawczenki, Bitwę stalingradzką W. Pietrowa i Upadek Berlina M. Cziaurelego naznaczone kultem Stalina, a także biografie ekranowe: Mussorgski G. Roszala, Taras Szewczenko |. Sawczenki, Czarodziej Glinka G. Aleksandrowa i chyba nieco później Skanderbeg S. Jutkiewicza. Jak się wydaje, widzowie w Koronowie dość chętnie oglądali uważane dziś jako przykłady upadku kina radzieckiego, nie mające nic wspólnego z realnie istniejącą rzeczywistością, ale bezproblemowe, zręcznie zrealizowane i wystawne takie filmy, jak Pieśń tajgi i Wesoły jarmark I. Pyrjewa, Donieccy górnicy L. Łukowa, Daleko od Moskwy A. Stolpera czy Kawaler złotej gwiazdy J. Rajzmama. Trudno dzisiaj stwierdzić czy jeszcze w tym okresie czy nieco później była wyświetlana w kinie „Brda” komedia M. Kałatozowa Dygnitarz na tratwie, a była pokazywana na pewno, będąca zapowiedzią „nowego antykonformistycznego stylu w kinematografii radzieckiej”.

Jeśli chodzi o Polską Kronikę Filmową tego okresu to, podobnie jak szerzej film dokumentalny, „idealnie wpasowała się” ona w wymogi socrealizmu. Zajmowała się w głównej mierze takimi sprawami, jak problematyka Planu 6-letniego i „wielkich budów socjalizmu”, współzawodnictwo pracy, „przebudowa” wsi, problematyka awansu społecznego robotnika i chłopa, „walka o pokój” itp. W przekroju całego tego okresu repertuar kinowy w kraju i w kinie „Brda” był jednostronny, nie pozostawiający wyboru i za wyjątkami nieciekawy. W konsekwencji nastąpił gwałtowny spadek frekwencji w kinach ukrywany przez oficjalne statystyki. Jak należy sądzić, dotyczyło to także kina "Brda”. Toteż gdy w 1953 roku, jako wyjątek, wszedł na ekrany (w Koronowie z pewnością nieco później) francuski awanturniczy film płaszcza i szpady Fanfan Tulipan Christian-Jaque'a z francuskim gwiazdorem filmowym Góćrardem Philipe'em w roli tytułowej to, jak pisze Tadeusz Lubelski, „cieszył się on powodzeniem dzikim i nieprawdopodobnym, tak bardzo publiczność zgłodniała była odmiany”.

Okres „odwilży”

Od jesieni 1954 do października 1956 roku, a więc w okresie tzw. odwilży w Polsce, tj. stopniowego wyzwalania się z ograniczeń stalinizmu, w kinie „Brda” z filmów polskich wyświetlano nie tylko dominujące nadal filmy socrealistyczne, ale też takie, które poszukiwały nowego kierunku w jakim powinno pójść kino polskie. Wśród tych ostatnich były Godziny nadziei Jana Rybkowskiego, a przede wszystkim Pokolenie Andrzeja Wajdy. W filmach tych zauważono wyraźne wpływy włoskich filmów neorealistycznych. Film Wajdy był już „zapowiedzią pojawienia się wkrótce Polskiej Szkoły Filmowej na horyzoncie światowej kinematografii". W'1956 roku wyświetlano w kinie „Brda” z bardzo dużym powodzeniem, cieszącą się wielką popularnością w całym kraju, komedię Jana FethkeIrena do domu!. W tej socrealistycznej komedii dopatrywano się nowego tonu. W filmie główne role grały przedwojenne gwiazdy Adolf Dymsza i Lidia Wysocka. Dodajmy, że /rena do domu! przyciągnęła do kin 7 milionów widzów, stając się tym samym absolutnym hitem tego czasu, a ponadto wylansowała zupełnie niesocrealistyczny przebój Karuzela śpiewany w filmie przez Marię Koterbską. Starsi czytelnicy, być może, pamiętają, że piosenkarka ta specjalizowała się w muzyce rozrywkowej podobnej do amerykańskiej i tolerowanej w Polsce, z trudnych do wyjaśnienia dzisiaj powodów, w pierwszej połowie lat pięćdziesiątych. W 1956 roku na ekrany polskich kin wszedł, w Koronowie jak należy sądzić później wyświetlany tu również na początku lat sześćdziesiątych, sensacyjny film Leonarda Buczkowskiego Sprawa pilota Maresza według powieści Janusza Meissnera „Niebieskie drogi” z Wieńczysławem Gilińskim w roli głównej. W filmie tym cieszącym się tak w kraju, jak i w Koronowie znacznym powodzeniem, dopatrywano się również nowego tonu, mimo iż bez reszty mieścił się on w schematach kina socrealistycznego.

Jeśli idzie o filmy radzieckie, to z szeregu tych filmów wyświetlanych wówczas w kinie „Brda” dużą popularnością, podobnie jak w całym kraju, cieszyła się komedia Szeregowiec BrowkinI. Łukinskiego. Należy podkreślić, że film radziecki nie wyszedł jeszcze w tych latach z kryzysu. Z filmów tzw. krajów demokracji ludowej wyróżniały się bardziej osobistym tonem filmy węgierskie.

W tym okresie zaczęto wprowadzać do polskich kin jeszcze nieśmiało, w nieco większym zakresie filmy zachodnie, głównie francuskie (filmów amerykańskich nadal faktycznie nie wyświetlano). Filmy te, przynajmniej w dużej części, były w tym czasie pokazywane w kinie „Brda”. Z francuskich obrazów dużą popularnością cieszyły się: Cena strachu Henri Clouzota, Czerwona oberża Claude Autant-Lara, Piękności nocy Rene Claira, a także Przed potopem AndreCayatte'a. Z filmów angielskich miała powodzenie komedia Szajka z Lawendowego Wzgórza Charlesa Crichtona (na polskich ekranach w 1956 roku, w Koronowie prawdopodobnie później). Duże uznanie zdobyły wówczas w całym kraju naturalistyczny dramat argentyński Ciemna rzeka Hugo del Carrila i włoski dramat psychologiczny Jutro będzie za późno LćonideMoguy'a.

Polska Kronika Filmowa w ciągu tych dwóch lat, do wydarzeń polskiego Października 1956 roku, zmieniła się niewiele. Co prawda w niektórych wydaniach pojawiał się żartobliwy ton, a także w 1956 roku tematy interwencyjne o coraz mocniejszych akcentach krytycznych, to jednak normalne wydania Kroniki „wciąż rozpoczynały się od politycznych oficjałek”. W relacji z XX Zjazdu Komunistycznej Partii Związku Radzieckiego Kronika nie powiadomiła widzów o referacie Nikity Chruszczowa, w którym poddał on krytyce Stalina i system przez niego stworzony. W sprawozdaniu z wydarzeń poznańskich w czerwcu 1956 roku całkowicie przyjęła punkt widzenia władzy. Dopiero w sławnym specjalnym wydaniu pod tytułem „Wielki wiec”, stanowiącym zapis wielkiej manifestacji na Placu Defilad w Warszawie 24 października 1956 roku, przyjęła perspektywę zgodną z punktem widzenia społeczeństwa. Chociaż i to wydanie nie było do końca wiarygodne." - Jerzy Nowicki

Źródło: Tematy Koronowskie nr 85, 2014 r.

"Dużą popularnością wśród publiczności kinowej w Koronowie i w całym kraju w pierwszych latach powojennych cieszyła się ...
13/07/2026

"Dużą popularnością wśród publiczności kinowej w Koronowie i w całym kraju w pierwszych latach powojennych cieszyła się Polska Kronika Filmowa jako część składowa seansu kinowego. Do 1946 roku ukształtował się charakter Kroniki. Jako tygodnik filmowy zajmowała się ona wydarzeniami politycznymi w kraju i na świecie, odbudową kraju, uruchamianiem przemysłu, handlu i transportu. Znajdowały się w niej również tematy dotyczące rolnictwa, kultury, nauki, techniki i sportu. Było miejsce na ciekawostki, modę, impresje pejzażowe itp. Powołana w 1944 roku (1 grudnia tego roku wszedł na ekrany kin w Lublinie jej pierwszy numer) dla propagandowego urabiania społeczeństwa, w pierwszych latach powojennych, jak pisze wspomniany już historyk kina polskiego Tadeusz Lubelski, „realizowała, owszem, ten cel, równocześnie jednak tworzyła stopniowo nową jakość — charakterystyczny sposób porozumiewania się z widzem i styl, który wyróżniał ją spośród innych tego typu kronik na świecie”. Dodajmy, że ten styl „łączył perswazję z dociekliwością i felietonowym luzem reportera”. W latach 1948 — 1949 Kronika uległa negatywnym przemianom, które w pełni uwidoczniły się w pierwszych latach pięćdziesiątych.

Począwszy od 1948 roku w coraz większym stopniu wprowadzano do repertuaru kin polskich, także kina „Brda”, zawierające coraz mocniejsze przesłanie propagandowe filmy radzieckie nakręcone już po wojnie. Nastąpiła też intensyfikacja działań mających na celu dalszą popularyzację filmu radzieckiego. Rozpoczęła się, także w Koronowie, akcja mobilizowania widzów do oglądania filmów radzieckich, co było szczególnie widoczne w okresie poprzedzającym kongres zjednoczeniowy, na którym powołano do życia Polską Zjednoczoną Partię Robotniczą (PZPR). Mobilizowanie widzów do oglądania filmów radzieckich stało się od tego czasu podstawowym obowiązkiem politycznym pracowników kin. W tym czasie pojawiło się też pojęcie „organizacji widowni”, a więc obligowanie zakładów pracy, szkół, organizacji społecznych, instytucji do wykupywania biletów na filmy radzieckie. „Organizacja widowni” na filmy radzieckie miała następnie miejsce, również w kinie „Brda”, do końca istnienia PRL-u szczególnie w listopadzie każdego roku, najpierw w ramach „miesiąca pogłębienia przyjaźni polsko-radzieckiej”, a następnie „dni filmu radzieckiego”.

W pierwszych latach powojennych frekwencja na seansach w kinie „Brda” była bardzo wysoka. Na przykład jak wynika ze sprawozdania złożonego Miejskiej Radzie Narodowej w Koronowie przez przedstawiciela „Filmu Polskiego” Trapszę, frekwencja w kinie w październiku 1949 roku wyniosła „160% planowania”. Wynikało to nie tyle z atrakcyjności repertuaru, ale z tego, iż w tym czasie w Koronowie, podobnie jak w całym kraju, kino za niektórymi wyjątkami było jedyną dostępną formą masowej artystycznej rozrywki.

Lata socrealizmu

U schyłku lat czterdziestych Polska weszła w apogeum stalinizmu. W końcu 1949 roku władze narzuciły filmowi, podobnie jak pozostałym dziedzinom sztuki i literatury, wzorem Związku Radzieckiego tzw. realizmsocjalistyczny, zwany potocznie socrealizmem jako jedynie obowiązującą odtąd metodę twórczą. Realizm socjalistyczny, jak to sformułowano w Związku Radzieckim, „wymaga od artysty prawdziwego, historycznie konkretnego odzwierciedlenia rzeczywistości w jej rewolucyjnym rozwoju”. Wymogi te powinny łączyć się „z zadaniem ideowego przekształcania iwychowania mas pracujących w duchu socjalizmu”. Okazało się, jak pisze wspomniany już Tadeusz Lubelski, że „ów realizm socjalistyczny nie ma nic wspólnego z przedstawianiem rzeczywistości, że operuje prymitywnym, dychotomicznym podziałem na bohaterów pozytywnych i wrogów, uproszczoną dwubiegunową wizją świata i nawet wyróżniany przez teoretyków tej metody temat pracy zostaje w praktyce artystycznej całkowicie zafałszowany”. Do 1954 roku w kinie „Brda”, podobnie jak w kinach całej Polski, wyświetlane były w większości filmy socrealistyczne. Z filmów polskich w kinie „Brda” wyświetlano, co prawda nieliczne, tzw. filmy produkcyjne zwane produkcyjniakami, najbardziej zdogmatyzowany gatunek socrealizmu przedstawiające ewolucję bohatera w toku procesu pracy. W tym czasie wyświetlano tu dwa takie filmy: Dwie brygady i Pierwsze dni. Dwa następne: Niedaleko Warszawy i Autobus odjeżdża 6:20 były wyświetlane w Koronowie później. Do 1954 roku wyświetlano też w kinie „Brda” tzw. filmy wiejskie: Gromada i Trudna miłość, a także monumentalne filmy biograficzno-historyczne, które „wzorem radzieckiego kina sprzed Il wojny światowej miały być wizytówką polskiej kinematografii socrealistycznej” Żołnierz zwycięstwa Wandy Jakubowskiej i Młodość Chopina Aleksandra Forda. Pierwszy z tych filmów miał być nie tylko biografią generała Karola Świerczewskiego, który w 1947 roku zamordowany został w zasadzce zorganizowanej przez UPA, ale również „syntetycznym przeglądem najistotniejszych wydarzeń politycznych w Europie i w Polsce w pierwszej połowie XX wieku”. Jak pisze historyk kina polskiego, wszystko w tym filmie miało być wzorcowe dla socrealistycznej kinematografii. Okazało się jednak, że z tego punktu widzenia obraz był wielkim niepowodzeniem. Natomiast Młodość Chopina była filmem pod względem rozmachu produkcyjnego nie notowanym dotychczas w polskiej kinematografii. Wykorzystano w nim 30 dekoracji atelierowych i 21 plenerowych, występowało 138 aktorów, kilkaset postaci epizodycznych i półtora tysiąca statystów, dla których wykonano 1800 kostiumów. Kolejny rekord rozmachu produkcyjnego przypadł dopiero filmowi Krzyżacy notabene także w reżyserii Aleksandra Forda. W Młodości Chopina akcentuje się nachalnie tezę o związkach muzyki z uwarunkowaniami historycznymi, co „razi swą prymitywną mechanicznością”. Historyk kina dostrzega jednak pewne zalety filmu: bardzo dobrą grę Czesława Wałłejki w roli tytułowej, bez zarzutu wykonaną przez znakomitych artystów Wandę Wiłkomirską, a zwłaszcza wykonawczynię muzyki samego Chopina Halinę Czerny -Stefańską warstwę muzyczną filmu czy realistycznie odtworzoną Warszawę romantyczną. W rezultacie powstały w tak niekorzystnym okresie film „wciąż mimo wszystko nadaje się do oglądania”.

Trudno obecnie określić czy jeszcze w 1954 roku czy nieco później były wyświetlane w kinie „Brda” takie filmy, jak Piątka z ulicy Barskiej Aleksandra Forda i Celuloza Jerzego Kawalerowicza. Ten ostatni film stanowi ekranizację reprezentacyjnej powieści polskiego socrealizmu „Pamiątki z Celulozy” Igora Newerlego. Obrazy te są „wyjątkowym przykładem filmów socrealistycznych, które mimo to wyglądają wiarygodnie”. Dużą popularnością, podobnie jak w całym kraju, cieszyła się w Koronowie wyświetlana w kinie „Brda”, jak należy sądzić w 1954 roku, komedia Leonarda Buczkowskiego Przygoda na Mariensztacie, pierwszy polski film barwny. Socrealizm, jak mówi pisarz Krzysztof Kąkolewski, nie sprzyjał rozwojowi komedii, bo nie można było wyśmiewać się z tzw. nowej rzeczywistości. Publiczność, także ta w Koronowie, oczekiwała jednak od kina rozrywki znużona ówczesnym repertuarem złożonym z filmów produkcyjnych i z „optymistycznych” dramatów. Buczkowskiemu udało się z jednej strony stworzyć film, w którym obraz rzeczywistości był zgodny z założeniami ideologicznymi i politycznymi, a z drugiej stanowiący „udaną próbę socrealistycznego musicalu”. Film wylansował przebój Jak przygoda, to tylko w Warszawie śpiewany przez jego bohaterów, ładną parę amantów Lidię Korsakównę z zespołu „Mazowsze” i Tadeusza Schmidta. Z filmów sensacyjnych wyświetlano wówczas w Koronowie m.in. Czarci Żleb Tadeusza Kańskiego i włoskiego neorealisty Aldo Vergano, który neutralizował prymitywizm konfliktu klasowego zdjęciami pięknych widoków tatrzańskich i autentyczną grą górali, którzy wykonywali role drugiego planu oraz już chyba w 1955 roku, „przekraczający granice absurdu”, Pościg Stanisława Urbanowicza." - Jerzy Nowicki

Źródło: Tematy Koronowskie nr 85, 2014 r.

Rzut oka na repertuar"W tej części opracowania nie stawiam sobie celu wyczerpującego przedstawienia repertuaru kina „Brd...
10/07/2026

Rzut oka na repertuar

"W tej części opracowania nie stawiam sobie celu wyczerpującego przedstawienia repertuaru kina „Brda” w całym okresie jego działalności. Jest to obecnie, jak sądzę, niemożliwe, a także niewykonalne w ramach takiego jak niniejsze opracowanie. Wskażę jedynie na pozycje ważniejsze, jak również na te cieszące się w swoim czasie największą popularnością wśród widzów. Wiedzę na ten temat czerpałem z relacji kinomanów, którzy wbrew temu co można by sądzić, zapamiętali wiele filmów, które w różnych latach oglądali w kinie „Brda”. Poza tym przyjąłem założenie, że filmy wyświetlane w danym czasie w kinach miejskich w kraju, musiały przynajmniej w większości, jeżeli nie w tym czasie to później, dotrzeć również do kina „Brda”."

Pierwsze lata powojenne

"Bezpośrednio po zakończeniu wojny kina dysponowały ograniczonymi możliwościami repertuarowymi. Wyświetlały odnalezione lub odebrane prywatnym właścicielom, najczęściej pozostające w złym stanie, kopie przedwojennych filmów polskich, francuskich i amerykańskich (głównie melodramaty i komedie), a także filmy radzieckie, w których przeważały obrazy wojenne. Władze kinematografii zaczęły w szybkim tempie tworzyć nowy repertuar kinowy oparty na filmach radzieckich. W 1946 roku wprowadzono do rozpowszechniania w kinach 57 filmów. Ze Związku Radzieckiego było 39 filmów, ze Stanów Zjednoczonych 3 i z krajów Europy Zachodniej 15 filmów. W następnym roku miano zakupić 65 filmów amerykańskich i 40 angielskich. Jednakże ze względu na coraz bardziej zaostrzający się kurs polityczny władz, liczba wyświetlanych w kinach z tych źródeł tytułów w stosunku do przewidywanych nie osiągnęła nawet 40%. W latach 1946 - 1948 wyświetlano w kinach podstawowy zestaw międzywojennego filmu radzieckiego. Znalazły się w nim m.in. takie filmy, jak Maksym G. Kozincewa i L. Trauberga, ekranizacje autobiograficznych powieści Gorkiego w reżyserii M. Donskoja, filmy poświęcone rewolucji i wojnie domowej: G. i S. Wasiliewów Czapojew, J. Dzigana My z Kronsztadtu, S. Jutkiewicza Człowiek z karabinem, A. Zarchiego i J. Chejfica Delegat floty itd. Wprowadzono do obiegu, wznawiane w następnych latach, przedwojenne komedie muzyczne w reżyserii Grigorija Aleksandrowa Wołga – Wołga i Cyrk z gwiazdą filmu radzieckiego lat trzydziestych i czterdziestych Lubów Orłową. Publiczność po wojnie pragnęła rozrywki, stąd wśród filmów radzieckich cieszyły się popularnością przede wszystkim obrazy lekkie, rozrywkowe, przygodowe, np. S. Timoszenki Śluby kawalerskie, M. Żarowa Zwariowane lotnisko, A. lwanowskiego Antoni Iwanowicz gniewa się, K. Judina Cztery serca, |. Pyrjewa Świniarka i pastuch, W. Żurawlowa Piętnastoletni kapitan, wspomniany już wyżej Cyrk, Wołga — Wołga czy Świat się śmieje. Na ogół niechętnie widzowie odnosili się do radzieckich filmów o tematyce rewolucji i wojny domowej, do filmów niosących jawną propagandę ustroju radzieckiego i do obrazów wojennych z wyjątkiem niektórych melodramatów, np. A. Stolpera i B. Iwanowa Czekaj na mnie czy I. Pyrjewa O szóstej wieczorem po wojnie. Z tytułów zachodnich w pierwszych latach powojennych dużą popularnością cieszyły się psychologiczne filmy francuskie Symfonia pastoralna Jeana Delannoy i Komedianci Marcela Carne, a przede wszystkim amerykańskie i angielskie filmy wojenne, np. amerykański Morski jastrząb Michaela Curtiza i angielskie Nasz okręt Nośla Cowarda i Davida Leana, Jeden z naszych samolotów zaginął Powella i San Demetrio Frenda. Wyżej wymienione filmy radzieckie i zachodnie, przynajmniej w większości, docierały do Koronowa i były wyświetlane w kinie „Brda”. Przyjmowane tutaj były, jak należy sądzić, w podobny sposób jak w całym kraju.

Publiczność, także ta w Koronowie, czekała jednak na nowe polskie filmy fabularne. W kinie „Brda” były wyświetlane wszystkie, co prawda jeszcze nieliczne, polskie filmy fabularne, które wprowadzono na ekrany w latach 1947-1949. Były wśród nich obrazy cenne, jak Zakazane piosenki Leonarda Buczkowskiego, Ostatni etap Wandy Jakubowskiej, Ulica graniczna Aleksandra Forda, Za wami pójdą inni Antoniego Bohdziewicza czy Skarb wspomnianego już Leonarda Buczkowskiego. Filmy te, za wyjątkiem Skarbu, traktują o tematyce okupacyjnej, która w pierwszych latach powojennych wciąż posiadała cechy aktualności. Zakazane piosenki ukazujące obraz okupacji w Warszawie, do czasu wejścia na ekrany Krzyżaków w1960 roku, były najpopularniejszym filmem polskim. Ostatni etap i Ulica graniczna zapewniły filmowi polskiemu po raz pierwszy międzynarodowy prestiż. Pierwszy z tych filmów ukazujący martyrologię więźniów obozu koncentracyjnego Auschwitz - Birkenau, w lipcu 1948 roku zdobył Grand Prix na Międzynarodowym Festiwalu Filmowym w Mariańskich Łaźniach. Nakręcony z wielką dbałością o autentyzm utrwalił na całym świecie, jak pisze historyk kina polskiego Tadeusz Lubelski, wyobrażenie hitlerowskich obozów koncentracyjnych. Oglądany dzisiaj razi jednak ideologicznym nastawieniem. Ulica graniczna opowiada o eksterminacji Żydów i o powstaniu w getcie warszawskim. Film we wrześniu 1948 roku otrzymał złoty medal na IX Międzynarodowym Festiwalu Filmowym w Wenecji. Za wami pójdą inni to dramat filmowy, ukazujący historię walki konspiracyjnej grupy lewicowej młodzieży, który w lipcu 1949 roku otrzymał honorowe wyróżnienie na Międzynarodowym Festiwalu w Mariańskich Łaźniach. Skarb był pierwszą po wojnie polską komedią filmową. Na ekrany wszedł w lutym 1949 roku, a więc już w bardzo niekorzystnym pod względem politycznym okresie. Środkami klasycznego filmowego modelu komediowego oswajał on publiczność z nową rzeczywistością powojenną. W filmie występują zarówno aktorzy przedwojenni, np. Ludwik Sempoliński czy Adolf Dymsza, jak również młodzi, m.in. Alina Janowska i grająca pierwszoplanową rolę najpopularniejsza przez wiele lat w Polsce para amantów Danuta Szaflarska i Jerzy Duszyński. Dzięki Skarbowi rozpropagowany został pierwszy powojenny szlagier muzyczny Warszawa, ja i ty Jerzego Haralda do słów Starskiego i Jurandota, piosenka śpiewana w filmie przez Siostry Do-Re-Mi. Mimo, że krytyka zarzucała Leonardowi Buczkowskiemu drobnomieszczańskość i wzorowanie się na komedii przedwojennej, Skarb zyskał od razu wielką popularność wśród widzów kinowych, także tych w Koronowie." -Jerzy Nowicki

Źródło: Tematy Koronowskie nr 85, 2014 r.

😍
07/07/2026

😍

Dbamy o historię i kolejny raz to udowadniamy!☺️

Z dumą informujemy o sfinalizowaniu wymagających prac nad uporządkowaniem ważnej dokumentacji z naszego regionu. To kolejny dowód na to, jak poważnie traktujemy obowiązek dbania o lokalną historię i dziedzictwo.

Nasi archiwiści poświęcili mnóstwo czasu i serca, aby doprowadzić do porządku i właściwego stanu akta po byłym Państwowym Ośrodku Maszynowym w Stopce. To dokumentacja sięgająca ponad 70 lat wstecz!

Dziś ta niezwykle cenna spuścizna (z wyjątkiem akt osobowych i płacowych) oficjalnie trafiła do Archiwum Państwowego w Bydgoszczy, wzbogacając państwowy zasób archiwalny.

To jednak nie wszystko! W ramach dbałości o lokalne dziedzictwo, przekazano również ponad 150 ksiąg meldunkowych - zarówno z terenu gminy Koronowo, jak i gmin okolicznych.

Wśród nich kryje się prawdziwy unikat i absolutna perełka historyczna: księga meldunkowa wsi Olszewka. To niezwykle poruszające świadectwo przeszłości - mowa o wsi, która zniknęła z map i została zalana, gdy tworzono Zalew Koronowski. Dzięki tej księdze pamięć o jej mieszkańcach i dawnych domach przetrwa na zawsze.

Dzięki rzetelnemu wypełnianiu obowiązków archiwalnych, historia naszego regionu – nawet ta ukryta dziś pod wodą - zostaje bezpiecznie zachowana dla przyszłych pokoleń!

"Po polskim Październiku 1956 roku postawiono też na porządku dziennym istotny problem cen biletów do kin. Ceny tych bil...
06/07/2026

"Po polskim Październiku 1956 roku postawiono też na porządku dziennym istotny problem cen biletów do kin. Ceny tych biletów prawie nie zmieniły się w latach 1945-1957, podczas gdy ceny pozostałych usług i towarów wzrosły w tym czasie kilkakrotnie. W końcu 1956 roku średnia cena biletu do kin wynosiła 2,67 złotych. Z powodu zbyt niskich cen biletów większość kin była deficytowa. Nowe, wyższe ceny biletów zaczęły obowiązywać od 5 kwietnia 1958 roku. Wraz z tą zmianą wprowadzono nową klasyfikację kin, a także podział miejsc w kinach na pierwsze i drugie, o czym decydowała odległość od ekranu i od czego zależała cena biletu. Ceny biletów były też zróżnicowane w zależności od kategorii kina. Widz kina miejskiego III kategorii jakim, jak należy sądzić, było kino „Brda”, płacił teraz za bilet od 2 do 4 złotych. Wraz z wprowadzeniem nowego cennika biletów zmieniono też, jak to określano, strukturę seansu kinowego. Dotychczas na seans składała się Polska Kronika Filmowa i film fabularny. Teraz wszystkie kina zostały zobowiązane do wyświetlania jeszcze krótkometrażowego dodatku dokumentalnego, oświatowego lub animowanego. W ten sposób stworzono możliwości eksploatacji polskich krótkich metraży. Wszystkie wyżej omówione zmiany dotyczące funkcjonowania kin były oczywiście w tym samym czasie wprowadzone w kinie „Brda”.

W drugiej połowie lat pięćdziesiątych kino „Brda” doczekało się w Koronowie konkurencji w postaci kina uruchomionego na tzw. bazie przy dzisiejszych Alejach Wolności przez Przedsiębiorstwo Budownictwa Inżynieryjno-Morskiego w Gdańsku, generalnego wykonawcę robót związanych z budową elektrowni wodnej w Samociążku i zapory w pobliżu Koronowa. Kino to teoretycznie zakładowe, sprzedawało także bilety na seanse filmowe mieszkańcom Koronowa nie zatrudnionym we wspomnianym przedsiębiorstwie. Sprawa doszła do takiego stadium, że z inicjatywy Przedsiębiorstwa Budownictwa Inżynieryjno - Morskiego, które uznało, że działalność jego kina była utrudniana, stała się przedmiotem obrad Prezydium Miejskiej Rady Narodowej w Koronowie w dniu 28 lutego 1958 roku. Uczestnicząca w obradach kierowniczka kina „Brda” Benigna Kowacka sprzeciwiła się wyświetlaniu filmów w kinie Przedsiębiorstwa Budownictwa Inżynieryjno-Morskiego. Skarżyła się, że od chwili jego uruchomienia nie może „wykonać planu”, gdyż wspomniane kino nie tylko sprzedaje bilety mieszkańcom Koronowa będąc przeznaczone jedynie dla pracowników swojego zakładu, ale także „otrzymuje lepsze filmy”, gdy tymczasem kino „Brda” „otrzymuje filmy według ostatniej kolejności, a więc mało atrakcyjne”. Uczestniczący w tym posiedzeniu przedstawiciel Okręgowego Zarządu Kin w Bydgoszczy, Kołodziej stwierdził, że wspomniane wyżej przedsiębiorstwo powinno ograniczyć sprzedaż biletów w swoim kinie do swoich pracowników, w przeciwnym razie „egzystencja kina „Brda” może być zagrożona”. Biorący udział w dyskusji nie uznali jednak jakoby przyczyną „niewykonywania planu” przez kino „Brda” i faktycznie jego trudności z frekwencją była konkurencja kina w Przedsiębiorstwie Budownictwa Inżynieryjno-Morskiego. Wskazano na inne istotne czynniki, a więc na to, że w kinie „Brda” są wyświetlane filmy przestarzałe, że o tej porze roku, a zatem w zimie sala nie jest właściwie ogrzana, gdyż znajdujące się tam dwa piece żelazne są niewystraczające. Wreszcie brak poczekalni powoduje, iż publiczność musi czekać na ulicy, co jest uciążliwe gdy pada deszcz lub w czasie mrozów, a podczas wyświetlania filmów młodzież hałasuje, gdyż w kinie nie ma porządkowego. Wychodząc z tych przesłanek Prezydium Miejskiej Rady Narodowej uchwaliło wystąpić do Centrali Wynajmu Filmów w Warszawie o zaliczenie Koronowa, jako miasta wycieczkowego, do pierwszego cyklu wyświetlania filmów, aby kino „Brda” otrzymywało filmy bardziej atrakcyjne, a także do Okręgowego Zarządu Kin o „poprawienie warunków lokalowych i organizacyjnych, a w szczególności urządzenie poczekalni i wstawienie odpowiednich pieców”. Na koniec postanowiono też uznać kino w Przedsiębiorstwie Budownictwa Inżynieryjno-Morskiego za zakładowe. Po roku, przynajmniej pod niektórymi względami, warunki działalności kina „Brda” nie poprawiły się. W styczniu 1959 roku do Prezydium Miejskiej Rady Narodowej w Koronowie docierały wiadomości, że w sali kinowej znajduje się tylko jeden piec, a chodniki przy kinie nie są oczyszczane ze śniegu i teren ten jest słabo oświetlony.

Wkrótce również w Koronowie dla kina „Brda” pojawiła się rzeczywiście realna konkurencja - telewizja, która obok informacji, a faktycznie w dużym stopniu propagandy, zapewniała programy kulturalne, a także łatwo dostępną i tańszą rozrywkę, w tym filmy. Spadająca w Polsce od końca lat pięćdziesiątych liczba widzów w kinach z powodu konkurencji telewizji, w kinie „Brda” była już wyraźnie widoczna w pierwszej połowie lat sześćdziesiątych i to mimo wzrastającej liczby seansów filmowych. O ile w 1960 roku w kinie „Brda” odbyło się 391 takich seansów, o tyle w 1965 roku już 528. W tych samych latach liczba widzów w kinie spadła z 58 359 do 40 512. Trudno to wytłumaczyć inaczej jak konkurencją telewizji. W 1960 roku w Koronowie było zaledwie 10 odbiorników telewizyjnych, w roku 1965 już 545. Do tego dochodziło zbiorowe oglądanie programów telewizyjnych, np. w Spółdzielczym Domu Kultury przy ulicy Tucholskiej, gdzie telewizor ustawiano na scenie dość dużej sali widowiskowej. Szczególnie wielu widzów przychodziło tutaj na emitowane na żywo czwartkowe „kryminały” poprzedzane planszą na ekranie telewizyjnym z wijącą się kobrą z perskim przymrużeniem oka, którą z pewnością do dziś pamiętają starsi telewidzowie. W kolejnych latach w skali ogólnopolskiej liczba widzów w kinach z powodu konkurencji telewizji zmniejszała się nadal. W 1970 roku widzów tych było około 138 milionów, natomiast w 1980 roku liczba ta spadła do 97 milionów. Należy przyjąć, że te niekorzystne tendencje odnosiły się również do kina „Brda”, jakkolwiek nie dysponuję w tym przypadku konkretnymi danymi. Jednakże na przełomie lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych wyświetlano w tym kinie atrakcyjne filmy, szczególnie zachodnie, co też korzystnie przenosiło się na frekwencję widzów na konkretnych seansach, o czym jeszcze napiszę.

Lata eksploatacji powodowały, że kino „Brda” w coraz większym stopniu wymagało remontu i modernizacji. Na początku lat sześćdziesiątych wykonano ekran do wyświetlania filmów panoramicznych. Nie mam danych, aby stwierdzić czy wykonano wówczas jeszcze inne prace modernizacyjne. Od tego czasu, jak należy sądzić, nie przeprowadzono istotniejszej modernizacji. Kino znajdowało się w ogólnym złym stanie. W końcu lipca 1977 roku w zamieszczonym w „Ilustrowanym Kurierze Polskim” reportażu o sytuacji kultury w naszym mieście we fragmencie dotyczącym kina „Brda” napisano krótko i dosadnie: „Budynek kina straszy już na zewnątrz nie zachęcając do złożenia w nim wizyty. A i wewnątrz skrzypiące siedzenia, przestarzała aparatura projekcyjna, zła wentylacja”. Ku satysfakcji koronowskich kinomanów całościowy remont kina „Brda” został przeprowadzony jeszcze w końcu lat siedemdziesiątych. Gruntownie przebudowano wówczas, jak relacjonuje ówczesny operator kinowy Adam Wanda, wnętrze kina. Zlikwidowano balkon powiększając tym samym kabinę projekcyjną, obniżono sufit na sali kinowej, co polepszyło jej akustykę, zamontowano wyściełane siedzenia, zbudowano nowe ubikacje z bieżącą wodą. W tym czasie w sali kinowej znajdowały się dwa piece kaflowe, a trzeci w kabinie projekcyjnej. Istotne znaczenie miało zamontowanie lepszej aparatury projekcyjnej, która polepszyła między innymi jakość dźwięku. Zmodernizowano też ekran dodając automat kurtynowy. Budynkowi kina nadano również nową elewację zewnętrzną. Przed remontem kino „Brda” posiadało ponad 200 miejsc, po remoncie i modernizacji dokładnie 174 miejsca.

Opracowanie dotyczące historii kina „Brda” byłoby niepełne, gdyby nie wspomnieć o ludziach pracujących w tym kinie w ciągu całego okresu jego istnienia, dzięki którym mogło ono funkcjonować. Wśród kierowników kina należy wymienić Franciszka Głowackiego, Benignę Kowacką, Halinę Kołodziejczyk i Barbarę Wandę. Do wyróżniających się operatorów kinowych należeli: Jerzy Jagielski, Feliks Deja, Franciszek Szubczyński i Adam Wanda. Charakterystyczną osobą, powszechnie znaną koronowskim kinomanom, była wieloletnia bileterka Helena Smala. Warto też wspomnieć o niezwykłych koronowskich miłośnikach kina. Niewątpliwie należała do nich pani Falkowska, która w latach sześćdziesiątych i siedemdziesiątych była niemal na każdym bardziej znaczącym filmie niezależnie od pory roku. Zimą przychodziła z własnym kocem, gdyż sala kina była zbyt słabo ogrzana, a pani w kasie sprzedawała jej bilety na miejsce w pobliżu pieca. Dzisiaj pewnie trudno o takich kinomanów, którzy wolą siedzieć w ciepłym pomieszczeniu i wygodnych fotelach przed telewizorem." - Jerzy Nowicki

Źródło: Tematy Koronowskie nr 85, 2014 r.

Adres

Szosa Kotomierska 3, II Piętro, Pokój Nr 4/wejście Od Strony MBP (szczyt Budynku)
Koronowo
86-010

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Towarzystwo Miłośników Ziemi Koronowskiej umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skróty

Udostępnij