13/06/2026
W ubiegłym roku poznawaliśmy Szczecin, a w tym roku aktualna klasa VII, w towarzystwie klasy VI, postanowiła odkryć Poznań – Miasto Doznań. I trzeba przyznać, że doznań nie zabrakło!
Nasz grafik był napięty od samego rana. Całą przygodę rozpoczęliśmy od przejażdżki poznańską bimbą (czyli tramwajem) do Muzeum Pyry. Tam nie tylko poznaliśmy historię ziemniaka, ale również własnoręcznie przygotowaliśmy pieczone pyry. Niepisany konkurs na najbardziej przesolonego ziemniaka bezapelacyjnie wygrał… Kacper. Gratulujemy kulinarnej odwagi!
Następnie przespacerowaliśmy się Placem Wolności, by chwilę później spalić przyswojone węglowodany w multimedialnym centrum rozrywki PIXEL XL. Teraz już doskonale wiemy, że najważniejsza jest dobra zabawa, uczestnictwo i zaangażowanie. Chyba że w naszej drużynie gra Pani Natalia – wtedy liczy się wyłącznie zwycięstwo!
Po sportowych emocjach przyszedł czas na pyszną pizzę w stylu neapolitańskim, a następnie ruszyliśmy na poznański Rynek, gdzie czekało na nas wiele atrakcji.
Odwiedziliśmy fontanny w czterech rogach rynku przedstawiające rzymskich bogów: Neptuna, Apolla, Marsa i Prozerpinę. W międzyczasie Antek i Jonathan intensywnie trenowali rzuty monetami do fontanny na szczęście. Jedno jest pewne – będą mieli teraz bardzo dużo szczęścia i bardzo mało monet… albo po prostu bardzo mało monet.
Zobaczyliśmy również Domki Budnicze, czyli XVI-wieczne centrum handlowe. Do dziś zastanawiamy się, czy już wtedy można było kupić tam magnesy na lodówkę i breloczki do kluczy.
Nie ominęliśmy także Pręgierza – miejsca, gdzie podobno za drobniejsze występki przywiązywano rzezimieszków, oszustów i chuliganów. Według niektórych źródeł trafiali tam również niegrzeczni uczniowie ku przestrodze dla pozostałych…
Na rynku udało nam się również obejrzeć pokaz sztuczek z piłką koszykową oraz być świadkami sparingu… Antka i Sulleya z bajki „Potwory i Spółka”. Nie pytajcie, jak do tego doszło.
Z zewnątrz podziwialiśmy także Ratusz, jego wieżę zegarową oraz słynne trykające się koziołki, a następnie zregenerowaliśmy siły rzemieślniczymi lodami na starówce.
Kolejnym punktem programu była prawdziwa bitwa w podziemiach Poznania podczas rozgrywek laserowych. Choć na początku mało kto wierzył w taki scenariusz, grupa bardziej dziewczyn, mimo początkowo niskich morali, pokonała grupę bardziej chłopaków aż 3:0.
Najsprawniejsi, najodważniejsi i najcelniejsi strzelcy otrzymali ordery za zasługi. Może i Dawid został odznaczony jako najlepszy gracz meczu, ale największa batalia rozgrywała się za kulisami między Andzią a Wiką o prestiżowy Order Kamikaze – przyznawany uczestnikowi, który najwięcej razy da się postrzelić. Po niezwykle wyrównanej walce i wyniku 31:30 zwyciężczynią została Wiktoria.
Wszystkim pozostałym oznaczonym strzelcom również gratulujemy.
Na zakończenie dnia ponownie wsiedliśmy do bimby i wróciliśmy na dworzec. Tam tradycyjnie wszyscy zjedliśmy McDonalda (nie licząc trzech impostorów którzy zjedli KFC w lokalu McDonalda 🤫🤫), wspólnie odśpiewaliśmy Marcelowi ostatnie „100 lat”, a następnie pełni wrażeń i dobrych humorów ruszyliśmy w drogę do domu.
Nie obyło się też bez tradycyjnej atrakcji (przeznaczonej wyłącznie dla nauczycieli) – wysłuchiwania melodramatów młodzieży o bolących stopach i nogach po całym dniu chodzenia
Poznań rzeczywiście okazał się Miastem Doznań – pełnym historii, smaku, śmiechu.