Archi Art

Archi Art

Udostępnij

Archi Art is my facebook blog about the art and architecture: French, Italian, Polish and of region Świętokrzyskie.

I ivite you to watch, read, comment and enjoy :) Each text is in Polish and English. You can also visit my website: www.domeracka.pl Archi Art to mój facebookowy blog o sztuce i architekturze francuskiej, włoskiej, polskiej i świętokrzyskiej. Fakty, ciekawostki o rozmaitych dziełach sztuki, zabytkach, artystach, informacje o wydarzeniach kulturalnych: codziennie porcja sztuki dla wszystkich zainte

27/03/2018

MUZYKA WYKUTA W KAMIENIU

Rzeźba romańska, której największy rozkwit we Francji przypadł na koniec XI wieku i wiek XII, nie pozostawiała wiele miejsca na indywidualną wypowiedź artystyczną. Była najczęściej anonimowym, zbiorowym dziełem kamieniarzy, mających wówczas status zwykłych rzemieślników. Ściśle związana z architekturą sakralną, miała realizować konkretny cel – stanowić ilustrowaną Biblię dla nieumiejących czytać rzesz wiernych. Najchętniej podejmowanym motywem, ze względu na wysoce moralizatorską wymowę, był Sąd Ostateczny, często ukazywano również tronującego Chrystusa oraz czterech ewangelistów. Niemniej jednak, czasami udawało się przemycić do tej wykutej w kamieniu „Biblii dla ubogich” kawałek własnego świata, ślad osobistych upodobań twórcy. Tak stało się w przypadku rzeźby zdobiącej benedyktyńskie opactwo w Cluny, wzniesione w latach 1088-1135, jako trzecia z kolei świątynia w tym miejscu. Do czasów renesansowej rozbudowy Bazyliki św. Piotra w Rzymie był to największy kościół chrześcijańskiego Zachodu. Niestety, z wielkiej budowli zachowały się jedynie fragmenty kamieniarki, świadczące za to o wysokim poziomie intelektualnym mnichów kluniackich. Gówny architekt Cluny III, miejscowy zakonnik Gunzo, był jednocześnie muzykiem. Jemu zapewne przypisać należy oryginalny dobór motywów - jedne z najpiękniejszych rzeźb na kapitelach chóru przedstawiają bowiem personifikacje kolejnych tonów muzycznych chorału gregoriańskiego.

Rzeźbione kapitele chóru opactwa Cluny III, ok. 1100 r.

MUSIC LOCKED IN STONE

The Romanesque sculpture, whose greatest bloom in France fell at the end of the 11th century and the 12th century, left little place for an individual artistic activity. The most often it was an anonymous, collective work of stonemasons who had then the status of ordinary craftsmen. Closely related to sacral architecture, it had to pursue a specific goal - to be an illustrated Bible for the multitude of faithful who could not read. The latest motive, because of its highly moralizing meaning, was the Last Judgment. Also the throne of Christ and the four evangelists were often shown. Nevertheless, sometimes it was possible to sneak into this stone carved "Bible for the poor" a piece of the sculptor’s own world, a trace of his personal preferences. This was the case with the sculpture decorating the Benedictine Abbey of Cluny, erected in the years 1088-1135, as the third temple in this place. Until the renaissance development of the Basilica of Saint Peter in Rome it was the largest church of the Christian West. Unfortunately, only some fragments of stonework have been preserved from the great building, which, on the other hand, prove the high intellectual level of the Klunian monks. The main architect of Cluny III, a local priest Gunzo, was also a musician. The original selection of the motifs should probably be attributed to him - some of the most beautiful sculptures in the choir capitals depict the personifications of successive musical tones of the Gregorian chant.

Stone capitals of the choir of the Abbey Cluny III, around 1100.

17/10/2017

WSPOMNIENIE ZAMKU ZNAD NIDY

Tak jak Loara sławne zamki, tak nasza kręta, malownicza Nida opływała niegdyś okazałą rezydencję. Zamek w Pińczowie, wzniesiony na początku XV wieku przez biskupa krakowskiego Zbigniewa Oleśnickiego, mienił się najwspanialszą siedzibą możnowładczą w Małopolsce. Stanął w miejscu wcześniejszej, średniowiecznej twierdzy, około 1600 roku został rozbudowany w stylu późnorenesansowym przez Myszkowskich, kolejnych właścicieli. Nad przebudową czuwał związany z Pińczowem królewski architekt i rzeźbiarz włoskiego pochodzenia Santi Gucci. W czasie potopu rezydencja została zajęta przez wojska Karola Gustawa, ale to nie Szwedzi przyczynili się do jej zniszczenia. Wraz ze śmiercią ostatniego Myszkowskiego zamek przeszedł w ręce rodziny Wielopolskich i to był początek jego końca. Od 1783 roku stał opuszczony i zaniedbany, aż wreszcie margrabina Elżbieta Wielopolska zarządziła jego rozbiórkę. Jak podaje w swej "Przechadzce po Pińczowie" Andrzej Dziubiński, spodziewała się znaleźć skarb ukryty rzekomo na zamku przez króla szwedzkiego Karola XII po bitwie pod Kliszowem. Skarbu oczywiście nie znaleziono, a z części kamienia uzyskanego z rozbiórki zbudowali Wielopolscy swój nowy zespół pałacowy.

1. Zamek w Pińczowie, XV-XVII w., rekonstrukcja
2. Pałac Wielopolskich w Pińczowie, XVIII w.

MEMORY OF THE CASTLE ON NIDA RIVER

Like the famous Loire has its castles, also our picturesque Nida had once a magnificent residence. The castle of Pinczow, erected at the beginning of the 15th century by the Bishop of Cracow, Zbigniew Oleśnicki, was the most magnificent monarch residence in Małopolska. It stood in place of the earlier, medieval fortress, around 1600 it was expanded in the late Renaissance style by the Myszkowski family, subsequent owners. A royal architect and sculptor of Italian origin Santi Gucci was in charge of the reconstruction of the castle. At the time of the Swedish Deluge, the residence was occupied by Charles Gustav's army, but it was not Swedes who contributed to its destruction. With the death of the last Myszkowski the castle passed into the hands of the Wielopolski family and that was the beginning of its end. From 1783 it was deserted and neglected until Margrave Elzbieta Wielopolska finally ordered its demolition. According to Andrzej Dziubiński, in his "Walk in Pińczów", she expected to find a treasure hidden in the castle by the Swedish king Charles XII after the Battle of Kliszow. Of course, the treasure was not found, and a part of the stone obtained from the demolition was used to build the new palace complex of Wielkopolski.

1. Castle in Pińczów, XV-XVII c., Reconstruction
2. The Palace of Wielopolski in Pińczów, XVIII c.

Poland 14/04/2017

SKĄD SIĘ WZIĘŁO MALOWANIE JAJEK?

Najdawniejsze, pochodzące z X wieku polskie pisanki zostały odnalezione w pozostałościach grodu na opolskiej wyspie Ostrówek. Przyjmuje się jednak, że zdobienie jaj znane było już wcześniej. Pisanka miała wyraźne powiązania z magią oraz pierwotnymi wierzeniami Słowian. Odgrywała znaczną rolę jako symbol płodności oraz utajonego i odradzającego się życia. Wielkanoc, podobnie jak inne chrześcijańskie święta, przejęła stare, pogańskie zwyczaje, nadając im nowe, zgodne z chrześcijańską doktryną, znaczenie. I tak, również z X wieku pochodzi podanie greckie, które uzasadnia zwyczaj malowania jaj na Wielkanoc, przypisując jego zapoczątkowanie Marii Magdalenie. Legenda donosi, że przy grobie Chrystusa ukazał się jej anioł i powiedział: "Nie płacz, Maryjo! Chrystus zmartwychwstał". Uradowana pobiegła do domu i ze zdziwieniem stwierdziła, że wszystkie jajka, jakie miała w misce, zabarwiły się na czerwono. Wyniosła je na drogę i podarowała przechodzącym właśnie apostołom. Oznajmiła przy tym nowinę o zmartwychwstaniu. Czerwone jajka zamieniły się w ptaki, które, ćwierkając, wyfrunęły z rąk apostołów i uniosły w niebo. Odczytano to jako znak, że po śmierci następuje zmartwychwstanie i nowe życie.
„Zwyczaj malowania jaj wielkanocnych był powszechny w narodzie" — pisze Zygmunt Gloger (1845-1910) w swej Encyklopedii staropolskiej i podaje różne sposoby, do dziś zresztą stosowane, przygotowywania pisanek i kraszanek. „Farbują jaja w brezylii czerwonej i sinej, w odwarze z łupin cebuli, z kory dzikiej jabłoni, listków kwiatu malwy, kory olszowej, z robaczków czerwcem zwanych, w szafranie, krokoszu itd. Rysują j***o rozpuszczonym woskiem, aby farba miejsc powoskowanych nie pokryła. Rysowanie zowią «pisaniem», stąd nazwa «pisanki»”.
Zdobione jaja określa się różnymi nazwami w zależności od techniki wykonania. Jajka malowane na jeden kolor to kraszanki. Jajka ozdobione jedno-lub wielobarwnym deseniem, naniesionym na jednolite tło, nazywa się pisankami.

WHERE DOES THE TRADITION OF EGG PAINTING COME FROM?

The oldest, dated to the 10th century Polish Easter eggs were found in the remains of the castle on the Ostrówek island in Opole. However, it is assumed that the decoration of eggs was known before. The painted egg had a clear connection with the magic and the Slavic beliefs. It played a significant role as a symbol of fertility and of latent and reborn life. Easter, like other Christian feasts, took over old pagan customs, giving to them a new meaning, consistent with Christian doctrine. And so, also from the 10th century, comes a Greek legend, which justifies the custom of painting eggs on Easter, attributing its inauguration to Mary Magdalene. According to the legend, at the grave of Christ she saw an angel saying: "Don’t cry, Mary, Christ is risen." She ran gladly to the house and was surprised to find that all the eggs she had in the bowl were stained red. She took them on the road and gave to the passing apostles. She announced the news of the resurrection. The red eggs turned into birds, which, chirping, fluttered from the hands of the apostles and raised to the sky. It was read as a sign that after death there is a resurrection and a new life.
"The custom of painting Easter eggs was commonplace in the nation," writes Zygmunt Gloger (1845-1910) in his Old Polish Encyclopedia and gives different ways, still used today, to prepare Easter eggs. "The eggs are coloured in the brewing of onion shells, the bark of the wild apple, the leaves of the mallow flower, the alder bark, the so-called macaws, the safflower, the safflower, etc. The eggs are drawn with dissolved wax so that the paint of the waxed places does not cover”.
The decorated eggs are called in different way depending on the technique. Eggs could be painted in one color or decorated with a single or multi-colored pattern, painted on a uniform background.

Poland 09/04/2017

PLECIONE DZIEŁA SZTUKI LUDOWEJ

Dziś Niedziela Palmowa, nazywana w polskiej tradycji ludowej również Kwietną bądź Wierzbną. W tym dniu święcono palmy, które w tradycji chrześcijańskiej symbolizują odradzające się życie. Wykonywanie palm wielkanocnych ma bogatą tradycję. Tradycyjne palmy wielkanocne przygotowuje się z gałązek wierzby, która w symbolice Kościoła jest znakiem zmartwychwstania i nieśmiertelności duszy. Obok wierzby używano także gałązek malin i porzeczek. Ścinano je w Środę Popielcową i przechowywano w naczyniu z wodą, aby puściły pąki na Niedzielę Palmową. W trzpień palmy wplatano również bukszpan, barwinek, borówkę i cis. Tradycja wykonywania palm szczególnie zachowała się na Kurpiach oraz na Podkarpaciu, gdzie corocznie odbywają się konkursy na najdłuższą i najpiękniejszą palmę.
W zależności od regionu, palmy różnią się wyglądem i techniką wykonania. Palma góralska wykonana jest z pęku witek wierzbowych, wiklinowych lub leszczynowych. Zakończona jest czubem z bazi, jedliny, bibułkowych kolorowych kwiatów i wstążek. Palma kurpiowska powstaje z pnia ściętego drzewka (jodły lub świerka) oplecionego widłakiem, wrzosem, borówką, zdobionego kwiatami z bibuły i wstążkami. Czub drzewa pozostawia się zielony. Palemka wileńska jest obecnie najczęściej świeconą palmą wielkanocną. Jest niewielkich rozmiarów, upleciona z suszonych kwiatów, mchów i traw.

WOVEN FOLCLORE ART WORKS

Today is Palm Sunday also called in Polish folk tradition Flower or Willow Sunday. On this day palm leaves, which in Christian tradition symbolize the regenerating life, were celebrated. Making Easter palms has a rich tradition in Poland. Traditional Easter palms are prepared from willow twigs, which in the symbolism of the Church is a sign of the resurrection and immortality of the soul. With the willow, sprigs of raspberries and currants were also used. They were cut on Ash Wednesday and stored in a pot of water to let buds on Palm Sunday. Boxwood, bilberry, bilberry and yew were also inserted into the palm stem. The tradition of making palm trees is particularly preserved in Kurpie and Podkarpacie, where annual competitions for the longest and most beautiful palm are held. Depending on the region, palm trees vary in appearance and technique. The highland palm is made from a bunch of willow, wicker or hazel flowers. It’s finished with pebbles of bases, carnations, tissues of colored flowers and ribbons. The palm form Kurpie is formed from the trunk of a truncated tree (fir or spruce) braided by a fork, heather, blueberry, decorated with tissue paper and ribbons. The tree bush leaves green. The Vilnius palm is currently the most often lit Easter palm. It is small in size, and is made from dried flowers, mosses and grasses.

Świętokrzyskie Voivodeship 05/04/2017

POGROMCA DIABŁA

W gronie świętych kościoła katolickiego, poza zwykłymi śmiertelnikami, znalazło się również kilka istot niebiańskich. Święty Michał Archanioł w pierwotnym chrześcijaństwie należał do najpopularniejszych postaci w hagiografii. Od VI wieku udzodzi za pogromcę Lucyfera, złych duchów i wszelkich sił nieczystych. Jak podaje Stary Testament, kiedy Lucyfer zbuntował się przeciwko Bogu, podrzegując do buntu część aniołow, Michał Archanioł zaoponował jako pierwszy. Wypowiedział wtedy słowa, którym zawdzięcza swoje imię: „Któż jak Bóg”, po hebrajsku „Micha’el”. W ikonografii zachodniej ukazywany jest często jako skrzydlaty, uzbrojony rycerz, strącający szatana do piekła. Takie właśnie przedstawienie można obejrzeć w kościele w Cisowie, w województwie świętokrzyskim. Unikatowa, bo jedna z trzech tego typu zabytkowych rzeźb w Polsce, ukazuje bohaterskiego anioła z uniesionym w prawej dłoni mieczem, deptającego pokaźnych rozmiarów, rogatego stwora. Zapewne żeby nie razić oczu wiernych, rzeźbę ustawiono w taki sposób, że diabeł zwrócony jest twarzą do ściany. Niestety, nie uchroniło to samej rzeźby przed złym spojrzeniem i nie tylko… W 2011 roku do kościoła wtargnął młody mężczyzna i z sobie tylko wiadomego powodu utrącił nogi diabłu, a Michałowi wyrwał miecz i połamał. Intruza obezwładniło pięciu chłopa. Rzeźba natomiast została zrekonstrułowana, choć diabeł do dzisiaj nosi ślady interwencji swojego drugiego „pogromcy”.

DEVIL’S TAMER

Among the saints of the Catholic Church, besides ordinary mortals, there are also several celestial beings. St. Michael the Archangel in primitive Christianity was one of the most popular figures in hagiography. Since the 6th century, he has been considered the tamer of the Lucifer, evil spirits and every kind of unclean forces. According to the Old Testament, when Lucifer rebelled against God, claiming to rebellion some of the angels, Micherl the Archangel was the first to oppose. He said the words which gave his name: "Who is like God", in Hebrew "Micha’el". In the western iconography he is often shown as a winged, armed knight, striking Satan into hell. Such a representation can be seen in the church in Cisow, Świętokrzyskie voivodship. Unique, because one of the three antique sculptures of this type in Poland, it shows the heroic angel with a raised sword in his right hand, trampling on a quite big, rogue creature. Probably not to hurt the eyes of the faithfuls, the sculpture is set so that the devil is facing the wall. Unfortunately, it didn’t protect the sculpture itself from a bad look and not only ... In 2011, a young man invaded the church, broke the devil’s legs, snatched the Michael’s sword and broke it too. The intruder was stopped by five men. The sculpture has been reconstructed, although the devil has still some traces of the intervention of his second "tamer".

Poland 29/03/2017

MATEJKO NA WATYKANIE

Muzea Watykańskie imponują bogactwem zbiorów, które przez całe wieki gromadzili kolejni, rozmiłowani w sztuce papieże. W kolekcji nie brakuje również polskich akcentów, z których szczególnie jednego nie można przeoczyć, zarówno ze względu na nazwisko artysty, jak i na rozmiar dzieła. „Jan Sobieski pod Wiedniem” to ogromne płótno Jana Matejki ukazujące triumf polskiego króla nad Turkami w 1683 roku. Bezpośrednio po bitwie Sobieski przekazał papieżowi Innocentemu XI najważniejszą ze zdobycznych chorągwi, jako symboliczną pamiątkę tego ważnego zwycięstwa armii chrześcijańskiej nad Imperium Osmańskim. Drogocenny dar, dotarłszy do Watykanu, zaginął niestety w niewyjaśnionych okolicznościach. Stąd, w dwusetną rocznicę pamiętnej bitwy, najsławniejszy polski malarz historyczny Jan Matejko wpadł na pomysł, aby przywrócić i odnowić obecność symbolu zwycięstwa polskiego oręża na Watykanie. 16 grudnia 1883 roku artysta wraz z polską delegacją przybył do Rzymu, gdzie osobiście przekazał obraz papieżowi Leonowi XIII. Imponujących rozmiarów płótno na szczęście nie podzieliło losu tureckiej chorągwi i można je podziwiać po dziś dzień w „Sali Sobieskiego” w Muzeach Watykańskich.

Jan Matejko, Jan Sobieski pod Wiedniem, 1883, 458 × 894 cm

JAN MATEJKO IN VATICAN

The Vatican Museums impress by the wealth of the collection that has been gathering for centuries by the popes loved in art. The collection includes also Polish accents, one of which can not be overlooked either because of the name of the artist or the size of the work. " Jan III Sobieski in the battle of Vienna" is a huge canvas by Jan Matejko showing the triumph of the Polish king Jan Sobieski over the Turks in 1683. Immediately after the battle Sobieski handed over to the Pope Innocent XI the most important of the commemorative banners as a symbolic memorial of this important victory of the Christian army over the Ottoman Empire. The precious gift, having reached the Vatican, has unfortunately disappeared in unexplained circumstances. Hence, in the bicentenary of the memorable battle, the most famous Polish historical painter Jan Matejko came up with the idea to restore and renew the presence of the symbol of the Polish victory in Vatican. On December 16, 1883, the artist and a Polish delegation arrived in Rome, where he personally presented the painting to the Pope Leo XIII. The canvas of impressive size fortunately didn’t share the fate of the Turkish banner and can be admired to this day in the Sobieski Hall in the Vatican Museums.

Jan Matejko, Jan III Sobieski in the battle of Vienna, 1883, 458 × 894 cm

Photos 14/03/2017

RENÉ MAGRITTE – MALARZ NADRZECZYWISTOŚCI

Obraz surrealistyczny, inaczej nadrealistyczny to taki, który ukazuje „nadrzeczywistość”, wizje rodem z naszej podświadomości. Malarz wykorzystuje co prawda elementy zaczerpnięte z realnego świata, ale tworzy z nich zupełnie nową całość, w nowym, zaskakującym kontekście. „Być surrealistą to znaczy wygnać z umysłu to, co jest « déjà vu » (już widziane) i poszukać czegoś jeszcze nie widzianego.” Tak oto tłumaczył istotę surrealizmu belgijski malarz René Magritte (1898-1967), uznawany dziś za jednego z najważniejszych przedstawicieli tego kierunku. Po studiach na Królewskiej Akademii Sztuk Pięknych w Brukseli młody artysta pracował jako projektant tapet w fabryce Peters-Lacroix w Haren oraz projektował reklamy dla domów mody. Zaprzyjaźnił się wówczas z Włochem Giorgio de Chirico, twórcą koncepcji malarstwa metafizycznego, uznanego prekursora surrealizmu. Malując Zagubionego dżokeja w 1926 roku, Magritte zainaugurował rodział swojej twórczości w nowym duchu. Jego poczucie nadrealizmu było inspirowane zamiłowaniem do absurdu, zestawiania przedmiotów o przeciwstawnym znaczeniu, dających efekt zaskoczenia. I w tym właśnie efekcie zaskoczenia widział artysta istotę malarstwa, sprzeciwiając się zdecydowanie sztuce abstrakcyjnej, rozwijającej się od pierwszych lat XX wieku: „Sztuka nieprzedstawiająca ma w sobie nie więcej sensu niż szkoła bez naucznia, czy kuchnia bez jedzenia, itp.”

1. René Magritte, Zagubiony jockey, 1926
2. Ludzka kondycja, 1933
3. Mężczyzna w meloniku, 1964
4. Zdradliwość obrazów, 1929

RENÉ MAGRITTE – PAINTER OF SURREALITY

A surrealistic painting depicts the surreality, visions from our subconscious. Although the painter uses elements taken from the real world, he creates with them a completely new whole, in a new, surprising context. "To be surrealist is to banish the notion of ‘déjà vu’ and seek out the not yet seen.” Thus explained the essence of surralism the Belgian painter René Magritte (1898-1867), recognized today for one of the most important representatives of the movement. After the studies at the Royal Academy of Fine Arts in Brussels, the young artist worked as a wallpaper designer in the Peters-Lacroix factory in Haren and designed advertisements for fashion houses. He became friend with the Italian Giorgio de Chirico, the creator of the concept of metaphysical painting, considered a precursor of surrealism. In 1926, with the painting Lost jockey, Magritte opened the chapter of his work in a new spirit. His sense of surrealism was inspired by a love of the absurd, compilation of objects of opposite sense, giving the effect of surprise. In that result of surprise the artist saw the essence of painting, he opposed decidedly the abstract art, developing from the early years of the 20th century: "So-called non-figurative art makes no more sense than a non-teaching school, than a kitchen which doesn’t provide food etc.”

1. René Magritte, Lost jockey, 1926
2. Human condition, 1933
3. Man in a Bowler Hat, 1964
4. The Treachery of Images, 1929

Poland 07/03/2017

NIKIFOR KRYNICKI (1895 - 1968) – GENIALNY ODMIENIEC

Przez większość swojego życia nie posiadał nawet nazwiska. Posługiwał się niewiadomego pochodzenia imieniem, które oryginalnie w języku łemkowskim brzmiało Netyfor. Syn żebraczki osierocony jako nastolatek, obciążony wadą słuchu i wymowy, początkowo traktowany był przez krynicką społeczność jako odmieniec. Najlepiej wypowiadał się poprzez malarstwo. Od około 1915 roku, na przypadkowych kawałkach papieru, malował naiwne, ale pełne uroku widoki Krynicy i okolic, cerkwie, wizerunki świętych, autoportrety. Zaopatrzony w przenośny warsztacik malarski tułał się po miastach i wsiach Galicji. Szacuje się, że stworzył w sumie kilkadziesiąt tysięcy obrazków, z czego na żadnym się nie powtarzał. Znaczną ilość swoich dzieł rozdał, zgubił, lub sprzedał w latach największej biedy. Kondycja artysty poprawiła się dopiero kiedy zainteresował się nim Roman Turyn, ukraiński malarz. Pokazał on prace Nikifora w Paryżu, gdzie jego prymitywistyczny styl wzbudził zachwyt wśród znawców. Wreszcie doceniono artystę również w Polsce. Już nie musiał obawiać się nędzy. Znalazł opiekunów i doczekał się sławy jeszcze za życia. W 1995 roku w Krynicy zostało otworzone Muzeum Nikifora, a na głównej alei prowadzącej na Deptak stanął pomnik przedstawiający malarza z pędzlem w ręku siedzącego na murku – dokładnie w takiej pozie jak to czynił za życia.

NIKIFOR KRYNICKI (1895 - 1968) – BRILLIANT FREAK

For the most of his life he didn’t have even a last name. He used a firts name of unknown origin, which originally in Lemko language sounded Netyfor. Son of a beggar, orphaned as a teenager, charged with hearing and speech impairment, at first he was treated in Krynica as a changeling. He spoke the best through his painting. From about 1915, on random pieces of paper, he painted naive, but charming views of Krynica and the surroundings, churches, images of saints, self-portraits. Equipped with a portable painting workshop he wandered through the towns and villages of Galicia. He is estimated to have created a total of tens of thousands of images, none repeated. A significant number of his works was distributed, lost, or sold in the time of the worst poverty. The condition of the artist improved only when Roman Turin, an Ukrainian painter, became interested in his work. He showed Nikifor’s paintings in Paris, where his primitivist style aroused admiration among the experts. Finally the artist was appreciated also in Poland. He didn’t have to fear poverty no more. He found mentors and lived to fame during the life. In 1995, in Krynica was opened the Museum of Nikifor, and on the main avenue leading to the Promenade stood a monument depicting the artist with a brush in his hand sitting on the wall - in exactly the same pose as he did in life.

Świętokrzyskie Voivodeship 26/02/2017

SZYDŁOWSKIE „RUDERY” WYSTAWIONE NA AUKCJI

Dzisiaj jesteśmy z Szydłowa bardzo dumni. Ze względu na ilość zachowanych zabytków architektury średniowiecznej ta niewielka wieś stanowi jedną z największych atrakcji województwa świętokrzyskiego. Nazywana bywa nawet, choć może trochę na wyrost, „polskim Carcassonne”. W Szydłowie możemy podziwiać dwa gotyckie kościoły, ruiny zamku królewskiego oraz zachowane na długości około 700 m mury obronne z blankami i strzelnicami z XIV wieku. Z trzech bram prowadzących do dawnego miasta zachowała się Brama Krakowska, stanowiąca dziś chyba najbardziej rozpoznawalny zabytek miejscowości. W 2010 i 2011 roku mury zostały pieczołowicie odrestaurowane i zrewitalizowane, odbudowano blanki i utworzono punkt widokowy. Aż trudno uwierzyć, że jeszcze niespełna dwa wieki temu średniowieczne relikty najwyraźniej miastu zawadzały. W 1822 roku mury obronne wraz z „ruderami zamkowymi” zostały… wystawione na licytację. Informacja ukazała się w Dzienniku Urzędowym województwa krakowskiego. Ich wartość oszacowano początkowo na sumę 1867 zł i 35 gr a później, jako że chętny się nie zgłosił, cenę obniżono. Problem ze znalezieniem kupca trwał jeszcze przez kilkadziesiąt lat (!), ostatecznie zamysł porzucono i mury szczęśliwie przetrwały do dnia dzisiejszego.

RUINS FROM SZYDŁÓW PUT ON AUCTION

Today, we are very proud of Szydłów. Thanks to the number of preserved monuments of medieval architecture, this small village is one of the biggest attractions of the Świętokrzyskie region. Sometimes it’s called, even if a little exaggerated, "the Polish Carcassonne." In Szydłów you can admire two gothic churches, the ruins of the royal castle and about 700 m of the city ramparts from the 14th century with the battlements and loopholes. From the three city gates which lead to do the old town only the Cracow Gate has survived. Today it’s the most recognizable monument of the village. In 2010 and 2011 the ramparts were carefully restored and revtalized, the battlements were rebuilt and a viewpoint was set up. It is hard to imagine that less than two centuries ago, the medieval relics clearly impeded the city. In 1822 the ramparts with the castle ruins ... were put on auction. The information was published in the Official Journal of the Cracow province. Their value was initially estimated in the amount of 1867 zł 35 gr and then, as there were no eager, the price was lowered. The problem with finding a buyer lasted for decades (!), finally the idea was abandoned and the relics happily survived to this day.

France 19/02/2017

CIEKAWE CO NA TO DROGÓWKA? :)

Jeżeli będziecie kiedyś zwiedzać samochodem Francję lub Włochy, nie zdziwcie się, jeżeli natkniecie się na dosyć szczególne znaki drogowe. Biały poprzeczny pas na czerwonym tle zakazujący wjazdu może przemienić się w białą deskę przepiłowywaną przez czarnego, schematycznie ujętego ludka, albo w leżący blok kamienia, wykuwany zawzięcie przez rzeźbiarza. Pracujący z łopatą ludek ze znaku ostrzegającego o robotach drogowych może być wyposażony w dodatkowy, złowrogi atrybut – kulę u nogi. To tylko kilka przykładów intrygujących kreacji Cleta Abrahama, francuskiego malarza i rzeźbiarza, od 1990 roku działającego we Włoszech. Tego typu artystyczne wariacje z udziałem prawdziwych znaków drogowych, nawet jeśli nie zaburzają ogólnego przekazu, są oczywiście nielegalnie i artysta nie raz już miał z tego tytułu problemy, a ze znaków usuwano pomysłowe dodatki. Gdzie indziej, wręcz przeciwnie, doceniono kreatywność Cleta Abrahama – w mieście Livourne we Francji wymieniono upiększone znaki… żeby sprzedać je na aukcji jako niezwykłe dzieła street artu. A jak wyjaśnia swoją twórczość sam artysta, przemykając ukradkiem po uliczkach w poszukiwaniu „ofiar” i ozdabiając je po kryjomu, narażając się na gniew władz? „To wyraz pewnego rodzaju buntu, krytyki. Znak drogowy jest symbolem władzy, komunikatem jaki władza przekazuje obywatelem. Tyle, że ten komunikat jest jednokierunkowy: obywatele nie mają możliwości odpowiedzieć. Zabieram więc głos w ich imieniu. Uczłowieczam znaki drogowe”.

WHAT THE TRAFFIC POLICE WOULD SAY? :)

If you ever visit France or Italy by car, don’t be surprised if you come across a rather special road signs. A white transverse bar on the red background prohibiting entry may turn into a white board sawn by a black, schematic guy, or into block of stone forged by the sculptor. The guy working with a shovel from the construction sign can be equipped with an additional, sinister attribute - a ball and chain. These are just a few examples of intriguing creations by Clet Abraham, a French painter and sculptor, operating in Italy since 1990. This kind of artistic variations with real road signs, even if it doesn’t disturb the general message are, of course, illegal and the artist have already had problems, and the ingenious accessories have been often removed from the signs. Elsewhere, on the contrary, they appreciated the creativity of Clet Abraham - in Livourne in France they have listed the embellished signs ... to sell them at auction as remarkable works of street art. And how does the artist explain his work? Why does he dart furtively through the streets in search of "victims" and decorate them secretly, risking the wrath of the authorities? „There is a claim of a certain rebellion, of some criticism. The road sign is a symbol of authority, of the communication between the authority and the citizen. But it’s a one-way message: the citzens have no possibility to answer. I take voice on behalf of the citzens. I humaneise the road signs”.

Poland 25/09/2015

DUCHOWY ŚWIAT ZAMKNIĘTY W DREWNIE

"Ja jestem wierzącym, moja religia jest tylko moją duchową potrzebą. Nie nazwę się katolikiem [...], ale wyczuwam, że jest potężny świat ducha, który bez przerwy jest w konflikcie ze światem materii" – tak mówił o sobie Antoni Rząsa (1919-1980), artysta rzeźbiarz urodzony we podkarpackiej wsi, związany z później Zakopanem i inspirujący się sztuką ludową. Choć nie identyfikował się z żadnym konkretnym wyznaniem, to jednak tematyka chrystologiczna, głównie pasyjna, stanowiła znaczną część jego twórczości. "Między wierzącymi i niewierzącymi Chrystus jest jednak jakimś symbolem dobra, mądrości i to tkwi w ludziach". Rzeczywiście, dzieła artysty - grubo ciosane, proste rzeźby w drewnie wywołują wzruszenie wykraczające poza wyznaniową przynależność.
W 1962 roku Antoni Rząsa odbył trzymiesięczną podróż artystyczną do Włoch, która wywarła silny wpływ na jego późniejszą twórczość. W 2010 roku do Włoch pojechały jego dzieła – w ramach wystawy współorganizowanej przez Instytut Polski w Rzymie. Można je było oglądać w Wiecznym Mieście, Weronie, Katanii i w Bolonii.

„Il Ritorno” (Powrót) – wystawa dzieł Antoniego Rząsy w kościele Santo Stefano Rotondo w Rzymie, 2010.

SPIRITUAL WORLD CLOSED IN WOOD

"I believe, my religion is my own spiritual need. I wouldn’t say that I’m a Catholic [...], but I feel that there’s a powerful world of the spirit, which is continually in conflict with the world of matter" – said about himself Antoni Rząsa ( 1919-1980), a sculptor born in sub-Carpathian village, then linked to Zakopane and inspired by the folk art. Although not identified with any particular confession, the Christological themes, mainly the Passion, represent an important part of his work. "Between believers and unbelievers Christ remains a symbol of good, wisdom, and it is in people." Indeed, the artist's works - roughly hewn, simple wood sculptures evoke emotions which go beyond every religious affiliation.
In 1962 Antoni Rząsa took a three-month artistic journey to Italy, which had a strong influence on his later work. In 2010, his works returned in Italy – in the exhibition co-organized by the Polish Institute in Rome. After the Eternal City, they went to Verona, Catania and Bologna.

"Il Ritorno" (The return) – exhibition of works by Antoni Rząsa at the Church of Santo Stefano Rotondo in Rome, 2010.

Chcesz aby twoja szkoła była na górze listy Szkoła w Kielce?

Kliknij tutaj, aby odebrać Sponsorowane Ogłoszenie.

Lokalizacja

Kategoria

Telefon

Strona Internetowa

Adres

Ulica Fosforytowa 26
Kielce
25-757