24/08/2026
🚜 Pamiętacie rolnika, który „zaorał” świeży asfalt? Sprawa ma drugie dno.
Jakiś czas temu pisaliśmy o 60-letnim rolniku z Gliwic, który wjechał ciągnikiem na świeżo położoną nawierzchnię przy ul. Rybackiej w Ostropie i pługiem uszkodził około 200 metrów drogi.
Wtedy sprawa wyglądała jednoznacznie: zniszczony asfalt, zatrzymanie rolnika i straty szacowane początkowo nawet na 400 tys. zł.
Mężczyzna trafił do aresztu, a sąd zdecydował o jego tymczasowym aresztowaniu na trzy miesiące.
Tyle że od tamtej pory pojawiło się sporo nowych informacji.
Po sporządzeniu kosztorysu wartość szkody została określona na około 184 tys. zł. Zmieniono kwalifikację zarzutu, a rolnik po kilku dniach wyszedł z aresztu.
I właśnie w tym momencie historia robi się znacznie bardziej skomplikowana.
Rolnik od początku twierdził, że sporny teren jest jego własnością. Według jego relacji już wcześniej zgłaszał prokuraturze swoje zastrzeżenia dotyczące nieruchomości i twierdzi, że próbował w ten sposób dochodzić swoich praw.
Miasto przedstawia oczywiście zupełnie inne stanowisko. ZDM utrzymuje, że ul. Rybacka jest własnością Gliwic, a teren został przejęty przez miasto wiele lat temu.
Pojawił się również kolejny, bardzo ciekawy wątek dotyczący samego remontu.
Przed rozpoczęciem prac droga nie miała asfaltowej nawierzchni. Była drogą o nawierzchni gruntowej/szutrowej, a po inwestycji pojawił się na niej asfalt.
To rodzi pytania, czy zakres wykonanych prac rzeczywiście można było potraktować jako remont, czy też powinien zostać zakwalifikowany inaczej i wymagać innej procedury. W tej kwestii pojawiły się pytania kierowane m.in. do miasta, ZDM i nadzoru budowlanego.
Nie oznacza to oczywiście, że remont został wykonany niezgodnie z prawem. Na tym etapie nie ma podstaw, żeby tak twierdzić.
Ale jest jeszcze jedna kwestia, o której warto powiedzieć.
Czy wobec rolnika nie zastosowano zbyt daleko idących konsekwencji na bardzo wczesnym etapie sprawy?
Początkowo mówiono o stratach sięgających 400 tys. zł i zarzucie zniszczenia mienia znacznej wartości. Na tej podstawie zapadła decyzja o trzymiesięcznym areszcie.
Później wycena szkody spadła do około 184 tys. zł, zmieniono kwalifikację czynu, a rolnik opuścił areszt.
Nie chodzi o usprawiedliwianie jego zachowania. Zaoranie świeżo położonej drogi nie jest sposobem na rozwiązywanie sporów.
Ale jeżeli wcześniej istniał wieloletni konflikt dotyczący własności, były składane zawiadomienia, a jednocześnie kwestia formalnego charakteru prowadzonych prac również budzi pytania, to trudno dzisiaj patrzeć na tę sprawę wyłącznie przez pryzmat „rolnik zniszczył asfalt”.
Być może właśnie dlatego warto było najpierw dokładnie wyjaśnić wszystkie okoliczności, a dopiero później podejmować tak daleko idące decyzje.
Co sądzicie? Czy w tej sprawie konsekwencje wobec rolnika nie były zbyt pochopne?
📸 Kadry z materiałów opublikowanych w internecie.