14/01/2023
Gdy w lipcu wymarzyłam sobie lawendę w ogrodzie, nie wiedziałam że w grudniu, tą samą lawendę będę dokładała do przesyłek w Kobieciarni. Moja lawenda, w mojej firmie. Otworzyłam firmę🤯
Nie wiem. Tak wielu rzeczy nie wiem. Kiedyś budziło to we mnie strach i usilne starania, żeby się dowiedzieć. Motywowało do podkręcania śruby. Bo im więcej kawałków w moim życiu było pod kontrolą, tym bardziej przygotowana do życia się czułam.
Poczucie kontroli dawało mi bezpieczeństwo. Złudne. Takie, które codzienność potrafiła roztrzaskać niczym fale o skały. Bo jakbym nie była przygotowana, zorganizowana i zaanagażowana, to to zawsze było za mało. Nie chroniło przed życiem. Sprawiało natomiast, że codziennie i codziennie musiałam walczyć.
Rzeczywistość konfrontowała mnie tak wiele razy, że w końcu to zobaczyłam. A może po prostu przestałam udawać, że nie widzę? Może nabrałam gotowości na prawdę i przyjęłam, że nie na wszystko mam wpływ. Dałam sobie prawo do „nie wiem”.
„Nie wiem” sprawia, że gdy przychodzi coś trudnego i zaskakującego, to jestem mniej zaskoczona, mniej rozczarowana, mniej zdruzgotana… Jakaś taka bardziej spokojna.
Częściej teraz zaczynam w życiu od „lawendy”. Od małych rzeczy, które mi sprawiają radość, pozwalają o siebie dbać i dają poczucie, że jestem dla siebie ważna. Te niepozorności dają mi siłę. Wychodzi potem z tego coś pięknego. No dobra - samo nie wychodzi- ja sprawiam, robię, działam, ale gdy w siebie wierzę, jest dużo łatwiej❤️
Co jest u Ciebie taką „lawendą”?