18/08/2026
PRZEMYŚLENIE NA DZIŚ: NAJMĄDRZEJSZY CZŁOWIEK W ANGLII
Jennie Jerome była osobą obracającą się w dość wysokich sferach Brytyjskiego społeczeństwa. W zasadzie to w najwyższych. Nie dość, że za męża wzięła niejakiego Churchilla, to potem z tymże miała syna, niejakiego Winstona - późniejszego premiera Wielkiej Brytanii. Ale to nie jedyny premier, z którym miała do czynienia.
O premierach Wielkiej Brytanii będzie zresztą ta historia. Bo ze względu na swój status, Jennie miała szansę bywać na obiadkach z dwoma z nich. Nazywali się Gladstone i Disraeli. Oczywiście takimi spotkaniami interesowała się prasa, więc pewnego dnia jeden z dziennikarzy zapytał Jennie, co myśli o obu panach. I Jennie odpowiedziała:
"Kiedy opuściłam pokój, w którym jedliśmy kolację z Gladstonem, czułam, że to najmądrzejsza osobą w całej Anglii. Ale po kolacji z Disraelim czułam, że to ja jestem najmądrzejszą osobą w całej Anglii".
To oczywiście moje trochę koślawe tłumaczenie. Często przytaczane jest jako przykład różnicy pomiędzy charyzmą a urokiem. Gladstone miał to pierwsze, Disraeli to drugie. Oba to wspaniałe polityczne narzędzia i oba Jennie ujęła dwoma, perfekcyjnymi zdaniami, podanymi w pięknym rytmie.
I właśnie o tym pięknym rytmie wypowiedzi Jennie chciałbym dzisiaj. Nie o panach premierach, ale o sytuacji, w której do kobiety przychodzi reporter, wyciąga notatnik i pyta: "Co pani myśli o tym i o tym?" A Jennie bez zająknięcia wyrzuca z siebie aforyzm, który do dziś przedrukowywany jest w książkach kołczingowych na całym świecie. To nie panowie premierowie są tutaj bohaterami. To Jennie, która ich stworzyła dla wyobraźni czytelników.
Myślę o niej, kiedy słucham ludzi, którym podtykany jest pod nos mikrofon i często ich szczytem jest wydukanie dwóch, trzech zdań jakoś nie bardzo złożonych. Bez polotu i finezji. Na pytanie: "Co pan myśli o..." pada odpowiedź "no fajne". Jaka tu jest przepaść! I myślę o tym, kiedy ktoś mnie podtyka mikrofon pod twarz. Czy ja jestem w stanie mówić w taki sposób, jak przyszła Lady Churchill? Nie marnować czasu tych, którym przyjdzie mnie posłuchać.
Bo chyba o to chodzi. Żeby sprzedawać słowne kwiaty, a nie chwaścić czyjeś uszy. Jeśli to wychodzi - pięknie. Jeśli nie, to wiecie co - mamy nad czym pracować.
Myślę, że kiedy przyjdzie mi ponownie mierzyć się z jakimś wywiadem, to zanim wypowiem pierwsze słowo, pomyślę o Jennie, jako o wzorze, do którego warto dążyć. I spróbuję dawać kwiaty.
Wasz,
Gadający Świstak