25/06/2025
Z ekranu do realu: Cybernękanie w szkołach to nie „problem internetu”, tylko codzienność dzieci
Jeszcze kilkanaście lat temu, gdy dziecko wychodziło ze szkoły, kończył się też kontakt z rówieśnikami. Dziś – szkoła nie kończy się o 15:00. Teraz przynosi się ją do domu, do kieszeni, do łóżka, pod poduszkę. W telefonie, na Snapchacie, Instagramie, w klasowych czatach.
I właśnie tam często zaczyna się coś, czego nie widać – cybernękanie. Niewidzialna przemoc, która rani równie mocno jak ta w realnym świecie.
„Tylko żarty”? Nie, to przemoc
Kiedy 13-letnia Ola zobaczyła mema ze swoim zdjęciem w grupie klasowej, nie wiedziała, co powiedzieć. Ktoś przerobił jej twarz na postać z filmu o zombie i podpisał: „Kiedy Ola znowu zadaje pytania na lekcji”. Było śmieszne – dla innych. Dla niej nie.
– Na początku próbowałam się uśmiechać, udawać, że mnie to nie rusza – mówi. – Ale kiedy podobne obrazki zaczęły pojawiać się codziennie, przestałam chcieć w ogóle iść do szkoły.
To nie była tylko Ola. W każdej klasie jest ktoś, kto był „tym śmiesznym celem”. I często to właśnie Internet pozwala zamienić drwiny w ciągłą, nieprzerwaną falę.
Czym jest cybernękanie?
Cyberprzemoc (czyli cyberbullying) to celowe, powtarzalne działanie mające na celu upokorzenie, wyśmianie lub zastraszenie drugiej osoby przy użyciu środków cyfrowych – telefonu, mediów społecznościowych, komunikatorów, forów, grup.
Przykłady?
Udostępnianie kompromitujących zdjęć lub filmów bez zgody.
Hejtowanie lub obśmiewanie kogoś publicznie w komentarzach.
Wykluczanie z grupy klasowej lub zapraszanie do grup, gdzie się tylko wyśmiewa.
Podszywanie się pod kogoś, by go ośmieszyć.
Rozsyłanie plotek, sekretów, fałszywych informacji.
Gdy „grupa klasowa” zamienia się w pole bitwy
W wielu szkołach funkcjonują nieformalne grupy uczniowskie – na Messengerze, Discordzie, WhatsAppie. Często nauczyciele nie mają o nich pojęcia. To tam toczy się życie towarzyskie klasy. I tam też rodzą się podziały, wykluczenia i przemoc.
Przykład? W jednej z warszawskich podstawówek uczniowie założyli grupę pod nazwą „wszyscy bez Kuby”. Wrzucali tam przerobione zdjęcia chłopaka z memami, tworzyli „rankingi najbardziej wkurzających osób”, przypisywali mu cechy, których nie miał – „śmierdzi”, „mieszka w piwnicy”, „jego mama śmieciarka”. Nauczyciele dowiedzieli się o wszystkim dopiero, gdy matka chłopca zauważyła, że jej syn przestał jeść, spać, wychodzić z pokoju.
Co mówi prawo?
W polskim prawie nie ma osobnej kategorii „cyberprzemocy”, ale wiele jej form jest karalnych – np. zniesławienie, groźby, naruszenie wizerunku, stalking. Co ważne – dzieci również mogą ponosić odpowiedzialność, a rodzice mogą zostać wezwani do sądu.
Ale nawet jeśli nie dochodzi do postępowania prawnego – skutki psychologiczne cybernękania mogą być poważne i długofalowe.
„On tylko siedzi na telefonie” – czyli czego rodzice nie widzą
Rodzic patrzy: dziecko leży na łóżku z telefonem. Niby wszystko normalnie. Ale to, czego nie widzi, to tysiące wiadomości, komentarzy, obrazków, które niszczą poczucie własnej wartości.
– Mój syn codziennie dostawał wiadomości z wyzwiskami, ale bał się powiedzieć – opowiada pani Dorota, mama 11-latka z Gdańska. – Myślałam, że jest zamknięty w sobie, że to dojrzewanie. A on po prostu codziennie był poniżany.
Dzieci i młodzież często nie mówią, bo się wstydzą, bo boją się, że rodzice „zabiorą im telefon” albo „rozdmuchają sprawę”.
Dlaczego to działa tak silnie?
Bo w sieci nie ma przerwy od przemocy. Nie kończy się ona po dzwonku. Jest w domu, w nocy, w każdej chwili. A lajki i komentarze zamieniają to, co kiedyś było „prywatną docinką”, w publiczny spektakl wstydu.
Dodatkowo:
dzieci często nie potrafią odróżnić żartu od nękania,
granice są zatarte,
a każdy może być nagle ofiarą – bo wystarczy zdjęcie z niekorzystnej perspektywy, lapsus językowy, czy jeden dzień „dziwnego” ubrania.
Co mogą zrobić dorośli?
Nie wystarczy „porozmawiać”. Trzeba aktywnie obserwować i reagować. Oto konkretne działania:
Zainteresuj się – pytaj nie tylko o oceny, ale też o to, co dzieje się w grupach klasowych.
Zbuduj zaufanie – nie wyśmiewaj problemów dziecka, nie mów „nie przesadzaj”.
Nie reaguj paniką – dziecko musi wiedzieć, że najpierw mu pomożesz, a nie ukarzesz.
Zgłaszaj – jeśli dowiesz się o nękaniu, nie bój się zgłosić tego wychowawcy, dyrekcji, a w poważnych przypadkach – policji.
Ucz empatii – dziecko, które rozumie emocje innych, rzadziej staje się sprawcą.
A szkoła?
Szkoła ma obowiązek reagować na przemoc – także tę cyfrową. Niestety, w wielu placówkach temat cyberprzemocy wciąż jest traktowany jako coś „poza szkołą”. Tymczasem każda forma nękania między uczniami, także w sieci, jest szkolnym problemem i musi być zgłaszana oraz dokumentowana.
Warto, by szkoły:
organizowały warsztaty z bezpiecznego korzystania z internetu,
wprowadzały kontrakty klasowe dotyczące zachowań online,
miały gotowe procedury reagowania na zgłoszenia nękania.
Podsumowanie: internet nie jest wirtualny – jest rzeczywisty
Cybernękanie to nie „nowoczesna wersja szkolnych zaczepek”. To realna, poważna forma przemocy, która może mieć dramatyczne skutki – od depresji, przez izolację, po próby samobójcze.
A ponieważ to zjawisko nie zostawia siniaków, łatwo je zlekceważyć. Tymczasem dziś najgroźniejsze przemocowe treści mogą mieć 140 znaków i przyjść jako powiadomienie na telefonie.
Nie zostawiajmy dzieci z tym samych. One nie potrzebują „kontroli internetu” – one potrzebują naszej obecności, uważności i wsparcia.
Obywatelskie KPRM
Narodowy Instytut Wolności - Centrum Rozwoju Społeczeństwa Obywatelskiego
SFINANSOWANO ZE ŚRODKÓW NARODOWEGO INSTYTUTU WOLNOŚCI - CENTRUM ROZWOJU SPOŁECZEŃSTWA OBYWATELSKIEGO W RAMACH RZĄDOWEGO PROGRAMU FUNDUSZ MŁODZIEŻOWY NA LATA 2022-2033