18/05/2026
Kiedy dochodziłam do siebie po trwającym 19.5 godziny siedzeniu w metalowej puszce zwanej samolotem do Santiago de Chile, raczej nie pocieszała mnie myśl, że ktoś kiedyś spędził w podróży jeszcze więcej czasu niż ja. Ale faktycznie tak było. XIX-wieczni podróżnicy fascynują mnie nie od dziś, ale od jakiegoś czasu Ignacy Domeyko,
polski geolog, mineralog, meteorolog i badacz Ameryki Południowej ma w moim sercu miejsce szczególne.
Podróż do Chile Ignacego, przyjaciela m.in. Adama Mickiewicza czy Antoniego Odyńca trwała ponad cztery miesiące. Przemierzał świat przez Londyn, Wyspy Kanaryjskie, Rio de Janeiro - jego "samolot" doleciał na miejsce 3 czerwca 1838.
Wkrótce po przybyciu zaczął prowadzić w języku hiszpańskim wykłady w szkole górniczej. To był dopiero początek jego kariery naukowej, którą zakończył jako profesor prowadzący wykłady z chemii, fizyki i mineralogii. Od 1867 przez 16 lat nieprzerwanie pełnił funkcję rektora na Universidad de Chile.
Nadano mu obywatelstwo i proszono, by nie opuszczał Chile i wziął udział w reformie Uniwersytetu. W Chile jego imię i nazwisko faktycznie jest prawie równie popularne co Jana Pawła II - drukowano z nim banknoty, nazwano jego imieniem pasmo górskie oraz minerały.
W 1884 sędziwy uczony zdecydował się na podróż na Litwę, która wyczerpała jego siły. Wkrótce po powrocie do Chile zachorował i zmarł. W jego pogrzebie brał udział chilijski rząd, a w kraju odbywały się żałobne manifestacje.
Grobowiec Ignacego Domeyki ma formę wysokiej kolumny, którą widać z daleka, jak stoi pośrodku alei w pięknym, zadbanym XIX-wiecznym parku, gdzie znajduje się Cmentarz Generalny w Santiago de Chile. W pochówku uczestniczył jego syn, ksiądz, który rzucił na trumnę grudkę ziemi z Kopca Kościuszki. Świadomy bliskiego końca Domeyko zabrał ją z Krakowa właśnie z tą intencją.
Kocham stare cmentarze, a pobyt na Cementerio General, założonej w 1821 roku jednej z największych i najważniejszych nekropolii Ameryki Południowej, przypomniał mi, jak bardzo. Jak paradoksalny spokój można odczuć wśród nieruchomych posągów przedstawiających zanurzonych w lekturze zmarłych, marmurowych budowli zdobionych krużgankami, ułożonego amfiteatralnie kolumbarium. Spokój i akceptację.
Polecam spacer do grobu Domeyki, gdybyście przypadkiem byli w Chile.