15/05/2026
Rejs po Mazurach 2026
"Sezon wyjazdowy 2026 postanowiliśmy rozpocząć tak, jak wiking czy chąśnik powinien! 🌊
Dzień 1
Pokrzepieni majówkową kiełbasą zaokrętowaliśmy się na snekkarze Morąg z Wikingowie Floty Jarmeryka II . Na wezwanie do wyprawy odpowiedziało 20 silnych mężów oraz sprytna niewiasta. Szeregi naszych wojów wsparła wyprawa z południa, czyli Drużyna Grodów Czerwieńskich na czele ze swoim Kniaziem, która stawiła się w Kątnie, skąd zaczynaliśmy nasz rajd.
Po kilkugodzinnych przygotowaniach statku, ruszyliśmy na wody jezior, rzek i kanału elbląskiego. Odbiliśmy z przystani o wdzięcznej nazwie Dzwonnica Brata Tymoteusza. Do końca pierwszego dnia przebyliśmy jez. Szeląg Wielki oraz pierwszą śluzę. Na noc wybraliśmy malowniczy cypel na jez. Pauzeńskim. Mimo zmęczenia, podyktowanego dłuuugim dniem oraz wietrznymi warunkami, obóz powstał w mgnieniu oka, a jeszcze szybciej rozstawiła się nasza kuchnia. Dzień ten zakończyliśmy ciepłą strawą i długimi rozmowami przy blasku ogniska. 🔥
Dzień 2
Tego dnia nasz k*k przygotował posiłek jeszcze lepszy niż wcześniejszy. Co było o tyle ważne, że czekał nas cały dzień na wiosłach, a odcinek, który zamierzaliśmy pokonać był najdłuższy podczas tej wyprawy. Po złożeniu obozu i pozostawieniu miejsca jakby nas tam wcale nie było(!) udaliśmy się na szybki rajd do Ostródy. Uzupełniliśmy zapasy i ruszyliśmy w stronę Miłomłyna. Pokonaliśmy jez. Drwęckie i wpłynęliśmy w kanały gdzie osłonięci drzewami mogliśmy odsapnąć od wietrznej pogody. Było to dobre miejsce by dotrzeć się na wiosłach. Pierwsze pęcherze już popękały, zad bolał jak bolał, a pierwsze "utarczki" między 2 a 4 ławką umilały nam dzień. Pod wieczór po pokonaniu śluz w Miłomłynie dotarliśmy do jez. Ilińskiego gdzie postawiliśmy obóz. Brzeg nie był przyjazny i nie mogliśmy dostrzec dogodnego miejsca na desant. Całe szczęście odnalazł nas zwiadowca wysłany wcześniej, który wskazał nam miejsce na kolejną noc. Obóz powstał jeszcze szybciej niż dzień wcześniej. Oprócz noclegu na samej łodzi rozstawialiśmy wiaty skonstruowane z pałatek i wioseł. Dodawało to niesamowitego klimatu. Kolejna ciepła strawa, kolejne rozmowy, napawanie się naturą... 🌲
Dzień 3
Celem była bardzo urokliwa wyspa na jez. Drwęckim. Sprawnie, a nawet sprawniej niż poprzednio, złożyliśmy nasz obóz i ruszyliśmy z powrotem. Tego dnia pogoda zaczęła nas rozpieszczać. Przestało wiać a trasę do Ostródy pokonaliśmy o ok. 2h szybciej niż dzień wcześniej. Pokazuje to idealnie, że zgrana załoga to podstawa sukcesu. Podczas drogi powrotnej kilku adeptów stanęło za sterem i mogło się nacieszyć słodkim nie-wiosłowaniem. Przekonali się również, że z miejsca sternika widać całą łódź. Nawet te odległe ławki na dziobie okupowane przez Czworaczki. Po szybkiej aprowizacji ruszyliśmy w stronę Wyspy Orzechowej. Każde miejsce, w którym nocowaliśmy miało swój urok, choć moim zdaniem, to było najlepsze. Dotarliśmy tam wczesnym wieczorem. Standardowo obóz, kuchnia i klar na łodzi. Tego dnia założyliśmy namioty/pałatki na większą część łodzi oraz standardowe wiaty na brzegu. Nasz k*k przygotował istną biesiadę. Były tańce, harce i inne swawola. 🕺
Dzień 4
Ostatni dzień to powrót do portu macierzystego. Kolejne kilometry na wodzie pokonaliśmy tym razem w piekącym słońcu. Nawet mimo "tak ciężkich" warunków załoga dała radę. Dotarliśmy cali i zdrowi, zarówno my, jak i statek. Rozładowaliśmy nasze bambetle, rozbroiliśmy łódź i zacumowaliśmy w gościnnym Parolewie, gdzie pod okiem Bogusława Parola, Morąg oraz Mirasława czekają na swoje załogi❗
Ktoś powiedział, że "[...] przyjechali ludzie, a wyjechała załoga".
Święta prawda! 4 dni to niby nie dużo, a jednak wystarczająco by ludzie pokonali swoje słabości. 7-8 godzin na wiosłach każdego dnia, spanie pod chmurką, jedzenie tego co jest, a nie na co ma się ochotę. Ból tyłu, pęcherze na dłoniach i inne dolegliwości. Wszystko to tworzy relację międzyludzkie oraz wspomnienia nieporównywalne do niczego innego. 💪
Ja ze swojej strony dziękuję załodze z Grody Czerwieńskie i Nordelag za kilka dni, dzięki którym powróciły wspomnienia i pokazały, że długie łodzie dalej pływają. Dziękuję również Pani Anna Kłosowska-Szablińska oraz Tomasz Huszcza za przygotowanie i wypożyczenie Morąga!!
Wojciech. "
Piękna to była wyprawa okiem naszego Drużynnika! 🖤
Jeśli i Wy byście chcieli spróbować swojej przygody na wiosełku, a czasami i żaglu, to odsyłamy Was do ekipy Wikingowie Floty Jarmeryka II.
Fot. Racimir, Kordian, Bogusław Parol