19/07/2026
Czasami, po którymś telefonie...naprawdę sobie myślę: może lepiej, żeby ten pies został w schronisku i nie chodzi mi o to, że schronisko jest dobrym miejscem dla psa. Bo nie jest.😶🌫️ Chodzi mi o to, że samo „wyciągnięcie psa ze schroniska” nie jest terapią, rehabilitacją ani magicznym resetem jego układu nerwowego.😶🌫️
Wy podpisujecie umowę, pies Nie😎
I nie ma tak -„Dostałem dom, więc od dzisiaj jestem wdzięczny, łagodny, posłuszny i nie będę miał żadnych problemów”.Nie.!!!!!!!!🤯 Spójrzcie pod tym kątem - Pies dostaje nową rzeczywistość. Nowe zapachy. Nowe dźwięki. Nowych ludzi. Nowe zasady. Nową przestrzeń. Czasami nowe zwierzęta. Nowe wymagania. A jego układ nerwowy ma się w tym wszystkim jakoś odnaleźć i to qurffa - OD RAZU!!!!!!!
I tutaj zaczyna się problem.🤷♀️ILE razy windujecie psu emocje do poziomu Mount Everestu, a potem zdziwieni, że pies nie potrafi funkcjonować.!!!!!!„Biedny piesek ze schroniska!”
„On tyle przeszedł!”„On teraz musi mieć wszystko, czego chce!”„Nie można go ograniczać!”„Klatka?! Jak można zamykać psa w klatce?!” on już był w kojcu schroniskowym teraz -„On musi mieć swobodę!”, „On musi się wyszaleć!”„On musi poznać wszystkich!”
„On musi mieć kontakt z każdym psem!”
I jeszcze oczywiście trzeba mu pierdyliard razy dziennie powiedzieć:„Kochanie, zobacz, tutaj jest twój domek. Jesteś już bezpieczny. Nikt cię nie skrzywdzi. Pańcia cię kocha. Pańcia cię uratowała. Jesteś teraz szczęśliwy, prawda?” DRAMAT !!!!A pies patrzy.I prawdopodobnie myśli: „Kobieto, ja próbuję właśnie przetworzyć fakt, że wczoraj mieszkałem w boksie, a dzisiaj mam odkurzacz, schody, telewizor, dzieci, kota, trzy spacery, pięciu sąsiadów i oczekujesz ode mnie jeszcze, żebym się integrował z labradorem Zenkiem.”😂
I dokładnie to samo dotyczy psów kupionych od hodowcy. - „Ale on jest od szczeniaka! Nie powinien mieć problemów!”A dlaczego?
ODPOWIEDZCIE mi na pytanie ?Czy fakt, że pies urodził się w domu, automatycznie wyposaża go w umiejętność regulacji emocji, tolerancję frustracji, kontrolę impulsów, kompetencje społeczne i znajomość zasad funkcjonowania w świecie człowieka?😏Nie.
Szczeniak również musi się tego nauczyć.
Pies nie rodzi się z instrukcją obsługi człowieka.
Nie rodzi się z umiejętnością chodzenia na luźnej smyczy.Nie zna automatycznie komendy „zostaw”.Nie wie, że nie wolno gryźć rąk.
Nie rozumie, że kanapa nie jest toaletą.
Nie posiada fabrycznie zainstalowanego programu „samoregulacja emocjonalna”.
To wszystko jest procesem uczenia.!!!!!!!! I będę to klepać aż do orzygania !!!!uczenie wymaga systematyczności, powtarzania , przewidywalności, konsekwencji i odpowiedniego zarządzania środowiskiem.
Tymczasem człowiek przez trzy miesiące robi wszystko „po swojemu”, nie analizuje konsekwencji własnego postępowania, nie wdraża zaleceń, raz pozwala, raz zabrania, raz ignoruje zachowanie, a innym razem reaguje na nie histerią. A potem„Pani trener, kur@ #€a on się zrobił agresywny.”I zaczynamy analizować.
Pies skacze na ludzi. Bo przez pół roku każdy go głaskał, kiedy skakał.Pies ciągnie na smyczy.
Bo przez rok człowiek podążał za psem jak doczepiona przyczepa.!!!!!!Pies nie potrafi odpoczywać.Bo od rana do wieczora jest animatorem własnego psa.!!!!!!!
Pies pilnuje zasobów. Bo człowiek codziennie gmerał mu w misce „żeby pokazać, kto tu rządzi”.!!!!!Pies reaguje agresją na inne psy.
Bo właściciel przez dwa lata mówił:
„Niech się przywita, przecież on kocha psy”.!!!! I ze słodkiego członka rodziny przeradza się -
„On jest niewdzięczny!”„Przecież go uratowałam!”„Tyle dla niego zrobiłam!”
„On miał takie życie, a teraz gryzie!” pies z bohatera staje się problemem i telefonik -
„To może Pani wystawi dokument na eutanazję?”
Albo:„Może jakieś prochy będą najlepsze?”
Albo moje ulubione:„Jak on się nie zmieni, to wypierdalaj z domu, niewdzięczny kundlu.”
I odpowiedzcie mi na pytanko- kto właściwie zawiódł?Pies?Czy człowiek, który oczekiwał od niego wdzięczności zamiast kompetencji? pies nie potrzebuje naszej wdzięczności za to, że go „uratowaliśmy”.Pies potrzebuje bezpiecznego środowiska, przewidywalności, jasnych zasad, adekwatnych wymagań, możliwości odpoczynku, nauki i człowieka, który potrafi regulować własne emocje.
Dlatego demonizowanie klatki kennelowej jest dla mnie równie absurdalne, jak demonizowanie samochodu dlatego, że można nim zrobić wypadek.Klatka może być narzędziem zarządzania środowiskiem, nauki odpoczynku i budowania poczucia bezpieczeństwa — jeśli jest prawidłowo wprowadzona i używana.
Nie jest więzieniem tylko dlatego, że ma kratki.🤪
Tak samo jak kanapa nie jest terapią tylko dlatego, że pies na niej śpi.
Aaaaaaa i jeszcze jedna rzecz.Pies nie jest wdzięczny. Pies jest psem.Nie ma obowiązku być łagodny dlatego, że został adoptowany.
Nie ma obowiązku kochać dzieci.
Nie ma obowiązku tolerować dotyku.
Nie ma obowiązku lubić innych psów.
Nie ma obowiązku natychmiast zaufać człowiekowi.
Ale ma obowiązek — w pewnym sensie — nauczyć się funkcjonować w świecie, w którym żyje.A naszym obowiązkiem jest stworzyć mu warunki, w których będzie mógł się tego nauczyć. I właśnie dlatego czasami myślę, że lepiej, żeby pies jeszcze został w schronisku, niż trafił do domu, w którym zostanie obciążony oczekiwaniem, że ma być wdzięcznym, idealnym „uratowanym pieskiem”, a kiedy nie spełni tej roli — zostanie uznany za niewdzięcznego potwora.
Bo adopcja nie kończy się na otwarciu drzwi schroniska.
Ona się wtedy dopiero zaczyna.🥹
A pies nie potrzebuje bohatera.
Potrzebuje kompetentnego przewodnika.
I czasami największą formą miłości nie jest powiedzenie:„Ja cię uratuję”.
Tylko:„Czy ja naprawdę jestem gotowy, żeby cię poprowadzić?”🧠🧠🧠 uffffff ciężka ta moja praca 🫠do roboty😇🧠😎