Ognisko Myśli- dr hab. Katarzyna Marszałek prof. uczelni

Ognisko Myśli- dr hab. Katarzyna Marszałek prof. uczelni Pedagog • pedagog specjalny • terapeuta pedagogiczny • socjoterapeuta • mediator • doradca zawodowy • pracownik socjalny • trener.

Od lat łączę naukę z praktyką. Wierzę, że wychowanie to podróż – wędruję z harcerską lilijką.

Już niebawem rozpocznę rok akademicki, a w ten weekend rozpoczęłam rok harcerski. ⚜️   jako punktowa na jednym z punktów...
24/09/2026

Już niebawem rozpocznę rok akademicki, a w ten weekend rozpoczęłam rok harcerski. ⚜️ jako punktowa na jednym z punktów gry. 😊

Tegoroczna gra toczyła się wokół zdobywania sprawności, a ja miałam to szczęście, że mogłam wybrać sobie zadanie, które chciałam prowadzić. Oczywiście wybrałam śpiewanie! 🎶
Na moim punkcie rozbrzmiewały więc harcerskie piosenki. Lubię podczas takich gier obserwować różne środowiska harcerskie.

Szczególnie ciekawe są spotkania z drużynami, które widzi się ponownie po roku czy dwóch. Wtedy naprawdę można dostrzec efekty systematycznej pracy wychowawczej.

Jedna z ekip, która pojawiła się na moim punkcie, jeszcze dwa lata temu miała trudność, żeby swobodnie wykonać zadanie nawet we własnym gronie. A dziś? Bez większego onieśmielenia, spokojnie i pewnie zrealizowali zadanie — i to wybierając trudniejszą opcję. ❤️
Niby tylko kilka minut na punkcie gry i jedna, dwie, trzy... harcerskie piosenki, a dla kogoś, kto pamięta tę grupę sprzed dwóch lat, to naprawdę duża zmiana w ich rozwoju.⚜️

A zajrzeliście już do wrześniowego numeru „Skauta”?Warto przeczytać wszystkie zamieszczone w nim teksty, ale ja szczegól...
18/09/2026

A zajrzeliście już do wrześniowego numeru „Skauta”?

Warto przeczytać wszystkie zamieszczone w nim teksty, ale ja szczególnie polecam artykuł Druha Marka Popiela pt. „Nienajstarsza drużyna skautowa? Czyli o tym, jak ustalić początki skautingu na ziemiach polskich”.

Druh Marek Popiel w artykule analizuje, czy 27 Warszawską Drużynę Harcerską im. Szymona Konarskiego można uznać za najstarszą drużynę skautową na ziemiach polskich. W 1924 roku Naczelnictwo ZHP przyznało jej oficjalny tytuł Najstarszej Drużyny Rzeczypospolitej, wskazując jako datę powstania 10 października 1910 roku. Autor podkreśla jednak, że konkurs obejmował jedynie czternaście zgłoszonych drużyn i nie był pełną kwerendą historyczną. Ponadto datę 10 października przyjęto dopiero później, wiążąc ją z pierwszą większą wycieczką do Morysinka, a nie z zachowanym rozkazem, protokołem czy innym dokumentem założycielskim.
Autor nie podważa zasług 27 Warszawskiej Drużyny Harcerskiej ani przyznanego jej w 1924 roku tytułu Najstarszej Drużyny Rzeczypospolitej. Zachęca jednak, aby wyraźnie odróżniać tradycję od tego, co można potwierdzić zachowanymi źródłami. Wycieczka, gra terenowa czy wykorzystanie elementów metody Baden-Powella nie musiały jeszcze oznaczać powstania formalnej drużyny skautowej.

Najważniejsza wydaje mi się zaproponowana w artykule zmiana sposobu myślenia o początkach ruchu skautowego. Być może nie należy szukać wyłącznie jednej daty, jednego wydarzenia i jednego miejsca, lecz dostrzec dłuższy proces: przenikanie nowych idei, pierwsze eksperymenty wychowawcze, tworzenie grup, a następnie budowanie trwałych struktur organizacyjnych.

To artykuł ważny nie dlatego, że odbiera komukolwiek pierwszeństwo, ale dlatego, że stawia dobre pytania i przypomina, iż szacunek dla skautowej, harcerskiej tradycji powinien łączyć się z rzetelnością wobec źródeł.
Numer ten i pozostałe są dostępne w wolnym dostępie pod tym adresem https://skaut.tarnow.pl/skaut-archiwum

🔎 Szukam informacji o polskiej Złotej Strzale PokojuPrzygotowuję wystąpienie na konferencję naukową. Poszukuję materiałó...
10/09/2026

🔎 Szukam informacji o polskiej Złotej Strzale Pokoju

Przygotowuję wystąpienie na konferencję naukową. Poszukuję materiałów dotyczących losów polskiej Złotej Strzały, przekazanej przez Roberta Baden-Powella podczas III Światowego Jamboree w Arrowe Park w 1929 roku jako symbol pokoju, dobrej woli i braterstwa ludzi.

Z dostępnych informacji wynika, że w 1996 roku brytyjski komisarz międzynarodowy John May przekazał Strzałę ówczesnemu komisarzowi zagranicznemu ZHP hm. Piotrowi Borysowi. Około 2000 roku miała być po raz ostatni widziana w Warszawie. Jej dalsze losy pozostają nieznane.

Poszukuję:

dokumentów i korespondencji dotyczących przekazania Strzały w 1996 roku;
zdjęć ze Strzałą, szczególnie z lat 1996–2000;
relacji osób uczestniczących w jej przekazaniu lub późniejszym przechowywaniu;
informacji, gdzie znajdowała się w Warszawie i kto się nią opiekował;
publikacji, rozkazów, protokołów, wpisów inwentarzowych oraz materiałów prasowych;
wszelkich wiadomości o jej obecnym miejscu przechowywania.

Być może ktoś z instruktorów ZHP, pracowników dawnej Głównej Kwatery, Wydziału Zagranicznego, Muzeum Harcerstwa albo uczestników zlotu w 1996 roku pamięta tę historię lub posiada związane z nią materiały.

Będę bardzo wdzięczna za każdą wskazówkę, kontakt do świadków wydarzeń, fotografię lub dokument. Proszę również o udostępnienie tego ogłoszenia — być może wspólnie uda się odtworzyć dalsze losy polskiej Złotej Strzały.
EDIT: Na prośbę druha Ryszarda Pacławskiego uzupełniam informację: Złota Strzała była widziana po raz ostatni w 2004 roku w Głównej Kwaterze ZHP przy ul. Marii Konopnickiej w Warszawie.

Zajrzałam do najnowszych wyników badania PISA. Cztery kwestie szczególnie zwróciły moją uwagę: wytrwałość uczniów, poczu...
09/09/2026

Zajrzałam do najnowszych wyników badania PISA. Cztery kwestie szczególnie zwróciły moją uwagę: wytrwałość uczniów, poczucie przynależności do szkoły, ocena jej użyteczności oraz wyniki uczniów z tłem migracyjnym.

🔵 WYTRWAŁOŚĆ
Polska uzyskała najniższy wynik dotyczący wytrwałości uczniów wśród krajów uczestniczących w tej części badania. Razem ze Słowenią zajęliśmy ostatnie miejsce.

Wśród polskich piętnastolatków:
🔹 50% deklaruje, że wkłada dodatkowy wysiłek, gdy praca staje się trudna
(średnia UE – 56%, OECD – 59%);
🔹 44% pracuje nad zadaniem, dopóki go nie skończy
(UE – 57%, OECD – 60%);
🔹 41% kończy rozpoczęte zadania, nawet gdy stają się one nudne
(UE – 49%, OECD – 52%);
🔹 45% uważa, że zawsze kończy to, co zaczyna
(UE – 60%, OECD – 61%).

🟣 PRZYNALEŻNOŚĆ DO SZKOŁY

Polska należy również do krajów o najniższym poczuciu przynależności uczniów do szkoły.
Porównanie wyników z lat 2022 i 2025 pokazuje jednak poprawę niektórych aspektów:
🔹 odsetek uczniów czujących się w szkole osamotnionymi zmniejszył się z 21% do 15% — był to istotny statystycznie spadek o 5,2 punktu procentowego;
🔹 odsetek uczniów, którzy łatwo nawiązują znajomości w szkole, wzrósł z 71% do 74% — była to istotna statystycznie zmiana o 2,9 punktu procentowego;
🔹 poczucie bycia częścią szkoły pozostało na zbliżonym poziomie — po zaokrągleniu wyniosło 64% zarówno w 2022, jak i w 2025 roku. Spadek o 0,6 punktu procentowego nie był istotny statystycznie.

🟠 UŻYTECZNOŚĆ SZKOŁY

Polscy uczniowie bardziej krytycznie oceniają użyteczność szkoły niż ich rówieśnicy z krajów UE i OECD.
🔹 63% uważa, że szkoła niewiele zrobiła, aby przygotować ich do dorosłego życia
(UE – 52%, OECD – 49%);
🔹 38% ocenia szkołę jako stratę czasu
(UE – 26%, OECD – 24%);
🔹 jedynie 52% deklaruje, że szkoła nauczyła ich rzeczy, które mogą być przydatne w pracy
(UE – 65%, OECD – 67%).

🌍 UCZNIOWIE Z TŁEM MIGRACYJNYM

W Polsce uczniowie z tłem migracyjnym uzyskali średnio o prawie 50 punktów mniej niż pozostali uczniowie. To większa różnica niż średnio w krajach OECD, gdzie wyniosła ona około 38 punktów.

W niektórych państwach sytuacja wygląda inaczej. Na przykład w Kanadzie i Wielkiej Brytanii wyniki obu grup są podobne. W Australii, USA i Singapurze uczniowie z tłem migracyjnym osiągają nawet lepsze wyniki.

Nie oznacza to jednak, że samo doświadczenie migracji decyduje o wynikach w nauce. Znaczenie mogą mieć m.in. sytuacja materialna rodziny, znajomość języka, wiek przyjazdu do danego kraju oraz wsparcie, jakie uczeń otrzymuje w szkole.

Te cztery obszary nie są od siebie niezależne.

Trudno oczekiwać wytrwałości i konsekwencji od młodego człowieka, który nie czuje, że szkoła jest jego miejscem, nie dostrzega związku nauki z dorosłym życiem albo nie otrzymuje wsparcia odpowiadającego jego sytuacji.

Nie chodzi więc o to, aby obwiniać młodzież i sprowadzać problem do stwierdzenia: „młodym się nie chce”.

Wytrwałość nie jest wyłącznie cechą charakteru. Można ją rozwijać, ale można ją również osłabiać poprzez sposób wychowania, nauczania, stawiania wymagań oraz reagowania na błędy i niepowodzenia.

Dlatego zastanawiam się:

Czy w Polsce rzeczywiście uczymy młodych ludzi wytrwałości?
Czy tworzymy szkołę, do której chcą należeć i której użyteczność dostrzegają?
Czy potrafimy skutecznie wspierać uczniów o różnych doświadczeniach, potrzebach i drogach życiowych?

Te wyniki skłaniają mnie również do zastanowienia się nad funkcjonowaniem organizacji harcerskich.

Czy w naszych organizacjach nadal uczymy młodych ludzi wytrwałości? Czy tworzymy warunki, w których mogą stopniowo mierzyć się z trudnościami, otrzymywać wsparcie, poprawiać błędy i doprowadzać rozpoczęte działania do końca?

Coraz częściej obserwujemy porzucanie podjętych zadań, prób na stopnie harcerskie i instruktorskie oraz innych dobrowolnie przyjętych zobowiązań. Z czego to wynika? Czy młodym ludziom brakuje wytrwałości, czy może zadania nie są dla nich wystarczająco zrozumiałe, osiągalne i użyteczne? Czy otrzymują odpowiednie wsparcie, rzetelną informację zwrotną i poczucie sensu podejmowanego wysiłku?

Wytrwałość nie powinna oznaczać trwania za wszelką cenę ani pozostawania w sytuacji, która szkodzi. Odpoczynek, troska o zdrowie oraz umiejętność rozpoznawania własnych granic są potrzebne. Nie może to jednak prowadzić do przekonania, że każde zobowiązanie można po prostu porzucić, kiedy staje się trudne, nużące albo wymaga większego wysiłku.

Co mamy zrobić w sytuacji, gdy wychowawca w trakcie obozu lub realizacji innego zobowiązania nagle stwierdza, że musi odpocząć i przestaje wykonywać powierzone mu zadania? Oczywiście czym innym jest kryzys zdrowotny lub sytuacja losowa, a czym innym jednostronna rezygnacja z odpowiedzialności, której skutki ponoszą uczestnicy i pozostali członkowie kadry.

Takich sytuacji obserwujemy coraz więcej. Czy potrafimy o nich rozmawiać bez lekceważenia potrzeby odpoczynku, ale również bez zdejmowania z ludzi odpowiedzialności za dobrowolnie przyjęte zobowiązania? Gdzie przebiega granica pomiędzy dbaniem o siebie a pozostawieniem innych z zadaniem, które zobowiązaliśmy się wykonać?

I wreszcie: czy jako organizacje potrafimy właściwie planować pracę, dzielić obowiązki i odpowiednio wcześnie reagować na przeciążenie, zanim ktoś wycofa się w samym środku działania?

Źródło danych: na podstawie danych PISA 2025.

📚 W wakacje czytałam „Gildię Magów”… i nie był to przypadkowy wybór! 🪄 Już w październiku ruszają nasze kursy metodyczne...
31/08/2026

📚 W wakacje czytałam „Gildię Magów”… i nie był to przypadkowy wybór! 🪄 Już w październiku ruszają nasze kursy metodyczne.

✨ Gildia Magów otwiera swoje wrota! ✨

Ruszyły zapisy na kursy metodyczne: zuchowy, harcerski, starszoharcerski i wędrowniczy, organizowane przez ZKK „Burza” Hufca Bydgoszcz-Miasto.

Czekają na Was dwa biwaki pełne praktycznych zajęć, inspiracji, harcerskiego ducha i… oczywiście odrobiny magii! ✨

📅 2–4 października – pierwszy biwak w Pólku
📅 16–18 października – drugi biwak w Bydgoszczy
🏁 7 listopada – zakończenie kursów Z, H i HS
🥾 6–8 listopada – wędrówka kończąca kurs W

⏳ Na zgłoszenia czekamy do 6 września 2026 roku.

📝 Formularz zgłoszeniowy:
https://forms.cloud.microsoft/pages/responsepage.aspx?id=Ho024XU55kyJPfw1H9RNzfosJJEna8BKhTTDWeYsgPtUODRBTUZCOUJOQldZQUg5UklMUUxZTzVKRS4u&route=shorturl

Każdy z Was ma w sobie cząstkę magii. Przyjdźcie i odkryjcie ją razem z nami! 🪄

Wybierzcie swoją specjalizację i dołączcie do Gildii Magów! ✨

Ewakuacja. Czyli ten moment, kiedy ćwiczenia przestają być ćwiczeniami.Jednym z doświadczeń tego obozu, które chyba zost...
24/08/2026

Ewakuacja. Czyli ten moment, kiedy ćwiczenia przestają być ćwiczeniami.

Jednym z doświadczeń tego obozu, które chyba zostanie ze mną na długo, była ewakuacja. Nie tylko sama decyzja o jej rozpoczęciu, ale wszystko, co wydarzyło się przed nią, w jej trakcie i później.

Pogodę śledziliśmy na bieżąco. Ja i członkowie mojej kadry. Dwa razy dziennie kontaktowałam się ze strażą pożarną — rano i wieczorem. Rozmawialiśmy o prognozach, sytuacji w lesie, liczbie uczestników, namiotach i przygotowaniu obozu.

Ostrzeżenie o burzach dostaliśmy już w piątek. Najtrudniejsza sytuacja miała przypaść mniej więcej między 2.00 a 11.00.

Od 1.00 w nocy nie spałam. Czekałam i obserwowałam rozwój sytuacji.

Byliśmy przygotowani. Wcześniej przeprowadziliśmy kilka własnych ćwiczeń ewakuacyjnych, również dodatkowo ćwiczyliśmy je.ze strażą pożarną i policją. Uczestnicy znali procedury. Wieczorem kładliśmy się spać z przygotowanymi plecakami ewakuacyjnymi pod ręką.

O 4.15 przyszła burza. Kilka bardzo mocnych wyładowań, deszcz, ale bez dramatycznego wiatru.

Rano rozpoczęliśmy dzień normalnie, choć ze względu na pogodę i bezpieczeństwo zrezygnowaliśmy z zaplanowanych zajęć przedpołudniowych. Większość uczestników wysłaliśmy na oddalona baze do stołówki — film, zajęcia integracyjne.

O 11.00 odetchnęłam. Zgodnie z prognozami najgorsze miało być już za nami.

Nie było.

Około 12.15 zerwał się potężny wiatr.

Na terenie obozu zostało jeszcze kilku wędrowników i harcerzy starszych, bo właśnie zwijaliśmy bazę. Wtedy podjęłam decyzję: ewakuujemy się.

I nagle wszystkie wcześniejsze ćwiczenia przestały być ćwiczeniami.

Najpierw znaleźliśmy schronienie w młodniku. Siedząc tam, moknąc razem z grupą ludzi, którzy — ku mojej ogromnej uldze — dokładnie wiedzieli, co mają robić, wykonywałam kolejne telefony. Straż pożarna, policja, moi przełożeni w harcerstwie. Telefony przychodzące, wychodzące, pytania o uczestników, sytuację, zagrożenie i nasze dalsze decyzje.

Dopiero kiedy sytuacja trochę się uspokoiła, mogliśmy przejść do właściwego miejsca ewakuacji.

Bo jako komendantka musiałam odpowiedzieć na najważniejsze pytanie: co dalej?

Uczestnicy byli bezpieczni. Udało mi się zatrzymać wóz straży pożarnej, który znalazł się w lesie w związku z innym zgłoszeniem. Razem ze strażakami weszłam na teren naszego obozu.

Obejrzeliśmy teren, namioty i drzewa. Strażacy nie wskazali żadnych potencjalnych zagrożeń, związanych z dalszym naszym pobytami tam, usunęli drzewo, które przewróciło się w pewnej odległości od naszego miejsca, i po sprawdzeniu terenu odjechali.

Ja zrobiłam zdjęcia obozu.

Chciałam pokazać uczestnikom i kadrze, jak wygląda sytuacja, żebyśmy mogli wspólnie podjąć decyzję: wracamy wcześniej i organizujemy transport czy zostajemy i czekamy na transport zaplanowany na następny dzień?

Wiatr poprzestawiał część namiotów, ale na szczęście nikomu nic się nie stało. Sprzęt można było uporządkować.

Wędrownicy i harcerze starsi zobaczyli zdjęcia, wiedzieli więc, czego mogą się spodziewać. Wróciliśmy razem na teren obozu, żeby zabezpieczyć i uporządkować nasze rzeczy.

I właśnie wtedy pojawiło się TVN24.

Reporter wcześniej do mnie dzwonił. Nie odebrałam. Nie przekazywałam lokalizacji naszego obozu. A jednak ekipa nas znalazła i pojawiła się dokładnie wtedy, kiedy po całej tej sytuacji wracaliśmy z młodzieżą do obozu.

I chyba właśnie ten fragment całego zdarzenia został we mnie najmocniej.

Wielokrotnie informowaliśmy, że nie udzielamy komentarza i nie życzymy sobie nagrywania uczestników. Mimo tego reporter pozostał na miejscu, chodził po drodze i nagrywał obóz oraz młodych ludzi wracających właśnie po realnej ewakuacji.

A ja w tym samym czasie miałam pod opieką uczestników, kadrę, obóz po wichurze, kontakt ze służbami, przełożonymi i rodzicami oraz decyzję dotyczącą dalszego przebiegu wypoczynku.

I jeszcze kamerę.

Poprosiłam o pomoc swoich przełożonych.

Jedną z moich największych ulg było wtedy to, że zdążyliśmy wcześniej przekazać informację rodzicom. Bałam się, że zobaczą materiał w telewizji, zanim otrzymają wiadomość od nas. Nasze dzieci nie miały przy sobie telefonów. To my byliśmy odpowiedzialni za to, żeby ich rodzice dowiedzieli się, co się wydarzyło, że ich dzieci są bezpieczne i jaka jest sytuacja.

Po wszystkim zostało we mnie jedno pytanie.

Gdzie w takich chwilach przebiega granica pomiędzy prawem do relacjonowania wydarzeń a zwykłą ludzką przyzwoitością?

U nas, szczęśliwie, nikomu nic się nie stało. Kilka namiotów zostało przestawionych, sprzęt wymagał uporządkowania, jedno z drzew się przewróciło. Poradziliśmy sobie.

Ale patrząc na zachowanie reportera, pomyślałam o komendantach obozów, wychowawcach, rodzicach i dzieciach, u których wydarza się prawdziwa tragedia.

Jeżeli kamera pojawia się tam równie szybko i zachowuje się w podobny sposób, to naprawdę im współczuję.

Bo podczas tego obozu nauczyłam się jeszcze jednej rzeczy.

Można przećwiczyć ewakuację. Można przygotować plecaki. Można znać procedury. Można śledzić prognozy, konsultować się ze strażą, szkolić uczestników i kadrę.

I warto robić to wszystko, bo kiedy o 12.15 ćwiczenia zamieniają się w rzeczywistość, te wszystkie wcześniejsze działania naprawdę mają znaczenie.

Ale na kamerę, która pojawia się w środku tego wszystkiego, chyba nikt nas nie przygotowuje.

A może powinien.

Jak podsumować 14 dni obozu harcerskiego? Chyba się nie da. 🌲⚜️Gdy dostałam propozycję wyjazdu jako komendantka last min...
24/08/2026

Jak podsumować 14 dni obozu harcerskiego? Chyba się nie da. 🌲⚜️

Gdy dostałam propozycję wyjazdu jako komendantka last minute 😎, pomyślałam: dlaczego nie? Chciałam pomóc środowisku, a wizja 14 dni w lesie była zdecydowanie kusząca.

Nie sądziłam wtedy, jak wielkie będzie to wyzwanie. I to na ilu różnych płaszczyznach.

Spędziłam 14 dni z fascynującym szczepem – braterskim, pracującym metodyką harcerską, z niezwykłą rozbudowaną obrzędowością, także tą typowo obozową. Żyliśmy na zasadach puszczańskich, a nad wszystkim unosiła się fabuła „Gwiezdnych wojen”. 🌌

Zaczynaliśmy ekipą około 50 osób. Kończyliśmy w gronie 36. Część tej różnicy była oczywiście planowana – wcześniej wyjechała kolonia zuchowa. Inni uczestnicy z różnych powodów również zakończyli obóz wcześniej.

Przez te dwa tygodnie wydarzyło się jednak tyle, że momentami miałam wrażenie, że scenarzyści „Gwiezdnych wojen” mogliby przyjechać do nas po inspirację. 😉

Były sytuacje trudne, zaskakujące, wymagające podejmowania szybkich decyzji i takie, których żaden program obozu nie jest w stanie przewidzieć. Tym bardziej cieszę się, że trafiłam na środowisko, które tak bardzo potrafi się wspierać. Wsparcie również otrzymałam od kadry mojego hufca i chorągwi. Dobrze przynależeć do wspólnoty która wspiera w takich sytuacjach.

Ogromne wrażenie zrobiła na mnie kadra obozu. Najstarsza osoba z młodej kadry miała zaledwie 22 lata, a mimo to w wielu naprawdę wymagających sytuacjach ci młodzi ludzie pokazali mi odpowiedzialność, kompetencje, opanowanie i troskę o uczestników.
I właśnie z tym wiąże się chyba moje największe odkrycie tego obozu.

Zobaczyłam z bardzo bliska, jak trudno czasami funkcjonuje się w naszym społeczeństwie młodym dorosłym.
Możesz mieć 18, 19 czy 20 lat. Możesz posiadać odpowiednie uprawnienia. Możesz być wychowawcą, pełnić odpowiedzialną funkcję i naprawdę wiedzieć, co robisz.
A jednak, jeśli wyglądasz młodo, zdarza się, że świat zewnętrzny traktuje Cię jak dziecko.
Mówienie na „ty”. Wielokrotne żądanie pokazania dowodu. Niedowierzanie, że dana osoba rzeczywiście pełni określoną funkcję. Podważanie kompetencji, zanim ktokolwiek zdąży je sprawdzić.
W kilku sytuacjach musiałam pojawić się obok tylko dlatego, że jestem starsza. Nagle te same informacje, te same decyzje i te same kompetencje zaczynały być traktowane poważniej.

I chyba właśnie to dało mi najwięcej do myślenia.
Jak to jest być młodym dorosłym w kraju, w którym tak często dorosłość utożsamiamy nie z kompetencjami i odpowiedzialnością, ale z wiekiem i wyglądem?

Z obozu nie wracam z pustymi rękami. 😎
Udało mi się wyhandlować chustę Szczepu! ❤️⚜️
Będę ją dumnie prezentować w swoich harcerskich zbiorach. Choć Druhna, która mi ją "odsprzedała" przeżyła później lekkie załamanie nerwowe, zastanawiając się, jaka będzie reakcja środowiska na tę transakcję. 😂
Ale największa niespodzianka czekała na mnie na sam koniec.
Nie zdradzając zbyt wiele z obrzędowości Szczepu – każdego dnia jedna osoba spośród uczestników otrzymywała krążek za swoje dokonania, postawę albo coś szczególnego, co wydarzyło się tego dnia.
I ostatni krążek tego obozu… dostałam ja.
Na razie nie umiem podsumować siebie jako komendantki tego wyjazdu. Spotkamy się niebawem z kadrą aby dokonać "ewaluacji". Przez większość obozu podejrzewana byłam przez uczestników, że jestem po ciemnej stronie mocy aż musiałam zdementować tą plotkę bo domysły uczestników mogły popsuć fabule 😎 może to jakaś wskazówka dla mnie...

Wracam z lasu trochę inna, niż do niego pojechałam.

Zmęczona? Zdecydowanie. 😎
Bogatsza o doświadczenia? Bardzo.
Dumna z uczestników których miałam okazję obserwować? Ogromnie.

Dziękuję całemu Szczepowi za te 14 dni. Za zaufanie, braterstwo, wsparcie i pokazanie mi kawałka Waszego harcerskiego świata. ❤️⚜️

Niech Moc będzie z Wami.

A ja chyba jeszcze przez jakiś czas będę się zastanawiać, czy to naprawdę był jeden obóz, czy przypadkiem kilka sezonów serialu zamkniętych w 14 dniach. 😂🌲

Przede mną 14 dni w hamaku na obozie szczepu! 🏕️⚜️Mam nadzieję, że będzie to dobre podsumowanie całego roku harcerskiego...
09/08/2026

Przede mną 14 dni w hamaku na obozie szczepu! 🏕️⚜️

Mam nadzieję, że będzie to dobre podsumowanie całego roku harcerskiego. Życzę wszystkim udanych wakacji! Mój plecak, a właściwie cały bagażnik, jest już spakowany. 😄

PS. nie wiem do końca jak to się stało, ale jadę jako komendantka obozu… 😉 odświeżyłam sobie w związku z tym wszystkie uregulowania prawne dotyczące organizacji wypoczynku: państwowe i organizacyjne, tych drugi jest znacznie więcej ;) dodam że ciekawym doświadczeniem- aczkolwiek nie chciałabym go powtarzać było uczenie się informatycznych systemów zgłaszania wypoczynku. Nawet baza ma apkę gdzie rezerwuje się miejsca ogniskowe, chęć skorzystania z prysznica i inne, zdam relację po obozie.

🌍 Rozwijamy kompetencje badawcze w światowej sieci badawczej WOSM!6 lipca 2026 r. w ramach światowej sieci badawczej ucz...
18/07/2026

🌍 Rozwijamy kompetencje badawcze w światowej sieci badawczej WOSM!
6 lipca 2026 r. w ramach światowej sieci badawczej uczestniczyliśmy w pierwszym spotkaniu z cyklu First Network Capacity Building pt. „Research in a Civil Society Context”, zorganizowanym we współpracy z Accountable Now.
Sesja była poświęcona rozwijaniu kompetencji w zakresie prowadzenia badań w organizacjach społeczeństwa obywatelskiego, w tym również w organizacjach harcerskich i skautowych.

Podczas spotkania omówiliśmy:

🔹 metody i podejścia badawcze;
🔹 kolejne etapy cyklu danych i procesu badawczego;
🔹 zasady etycznego prowadzenia badań, w tym ochronę ich uczestników;
🔹 możliwości, ograniczenia i zasady wykorzystywania sztucznej inteligencji w badaniach.

Uczestnicy otrzymali także dodatkowe materiały opracowane przez Accountable Now, dotyczące wykorzystywania sztucznej inteligencji w analizie jakościowej oraz zasad korzystania z AI w organizacjach.

Podstawą szkolenia była prezentacja „Research in a Civil Society Context”, przygotowana dla Światowej Organizacji Ruchu Skautowego. Materiał pokazuje, w jaki sposób prowadzić badania służące rzeczywistemu rozwojowi organizacji społecznych.

Badania mogą pomagać między innymi w:

📌 rozpoznawaniu aktualnej sytuacji i potrzeb członków organizacji;
📌 analizowaniu jakości życia, zdrowia i funkcjonowania organizacji;
📌 ocenianiu skuteczności programów oraz projektów;
📌 poznawaniu doświadczeń dzieci, młodzieży, wolontariuszy, pracowników i rodziców;
📌 analizowaniu kontekstu społecznego, politycznego, kulturowego i organizacyjnego;
📌 lepszym rozumieniu relacji pomiędzy młodymi ludźmi, wolontariuszami, pracownikami, partnerami i lokalnymi społecznościami.

Szczególnie ważne było podkreślenie, że wyniki badań nie powinny pozostawać jedynie w raportach. Powinny wspierać podejmowanie decyzji oraz służyć doskonaleniu programów, działań i strategii organizacji.

To było wartościowe spotkanie, łączące refleksję metodologiczną, etykę badań i odpowiedzialne wykorzystywanie nowych technologii. Cieszę się, że możemy rozwijać międzynarodową współpracę badawczą i wspólnie budować kulturę badań opartą na odpowiedzialności, bezpieczeństwie oraz realnych potrzebach organizacji i ich członków.

Dzisiaj podsumowaliśmy działalność Rady Naukowo-Programowej Kujawsko-Pomorskiego Centrum Kultury w Bydgoszczy w roku aka...
10/07/2026

Dzisiaj podsumowaliśmy działalność Rady Naukowo-Programowej Kujawsko-Pomorskiego Centrum Kultury w Bydgoszczy w roku akademickim 2025/2026.

Rada, działająca pod przewodnictwem niezrównanej dr hab. Moniki Nawrot-Borowskiej, prof. uczelni, wspiera merytorycznie projekty edukacyjne KPCK – Kujawski Uniwersytet Trzeciego Wieku, Akademię Sztuk Wszelakich oraz Mały Uniwersytet Dziecięcy, tworząc przestrzeń do spotkań, rozwoju i popularyzacji wiedzy dla różnych pokoleń.

To dla mnie ogromny zaszczyt być częścią grona przedstawicielek i przedstawicieli wielu środowisk naukowych. Wspólna wymiana doświadczeń, różnych perspektyw badawczych oraz troska o wysoką jakość oferty edukacyjnej i kulturalnej pokazują, jak wiele można osiągnąć dzięki współpracy.

Tegoroczne podsumowanie naszej pracy odbyło się w wyjątkowej scenerii – na pokładzie krypy pływającej po Wiśle. Była to doskonała okazja nie tylko do podsumowania minionego roku akademickiego, ale także do inspirujących rozmów i planowania kolejnych wspólnych działań.

Jestem niezmiernie wdzięczna za możliwość uczestniczenia w pracach Rady i współtworzenia inicjatyw, które łączą naukę, kulturę i edukację międzypokoleniową. Dziękuję wszystkim członkiniom i członkom Rady za inspirujące spotkania, otwartość i kolejny owocny rok współpracy.

Adres

Bydgoszcz
85-094

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Ognisko Myśli- dr hab. Katarzyna Marszałek prof. uczelni umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skróty

Udostępnij