15/06/2026
Andrzej Tyczyno na łamach Wyborcza.pl Bydgoszcz relacjonuje przebieg piątkowej uroczystości wręczenia Stypendium imienia Aleksandry Lewińskiej .
Link do tekstu w artykule.
Strona poświęcona stypendium imienia Aleksandry Lewińskiej.
15/06/2026
Andrzej Tyczyno na łamach Wyborcza.pl Bydgoszcz relacjonuje przebieg piątkowej uroczystości wręczenia Stypendium imienia Aleksandry Lewińskiej .
Link do tekstu w artykule.
14/06/2026
Tak rozpoczyna się nadesłana na konkurs praca, której autorka: Aleksandra Piontek z Budzowa (województwo małopolskie), tegoroczna maturzystka, otrzymała w piątek 12 czerwca 2026 r. Stypendium imienia Aleksandry Lewińskiej .
Zwycięską pracę niedługo będzie można przeczytać na łamach Wyborcza.pl Bydgoszcz, w ramach cyklu "Gazeta Młodych".
Tak uroczystość wręczenia Stypendium imienia Aleksandry Lewińskiej relacjonowała wczoraj TVP3 Bydgoszcz.
13/06/2026
Wczoraj informowaliśmy o przyznanym Stypendium imienia Aleksandry Lewińskiej oraz wyróżnieniach. Dziś publikujemy tekst laudacji, którą podczas ogłoszenia wyników konkursu w bydgoskich Młynach Rothera przedstawił Jacek Glugla - wieloletni współpracownik Aleksandry Lewińskiej.
Stypendium im. Aleksandry Lewińskiej
Laudacja
Szanowni Państwo,
legendarny polski pisarz i publicysta Józef Mackiewicz zwykł mawiać, że jedynie prawda jest ciekawa. To krótkie zdanie jest w epoce dezinformacji i pogoni za sensacją ważniejsze niż kiedykolwiek.
Mogłoby ono właściwie otwierać każdy konkurs dla młodych reporterów i każdą rozmowę o sensie dziennikarstwa. Jeśli dziennikarstwo ma być czymś więcej niż produkcją tekstów, nie powinno zaczynać się od efektownego tytułu, błyskotliwego leadu ani nawet od dobrze wybranego tematu.
Dziennikarstwo powinno zaczynać się od prawdy, ale także od człowieczeństwa. Od zdolności podejścia bliżej. Od gotowości słuchania. Od cierpliwości wobec czyjegoś lęku, wstydu, milczenia, języka, którego inni nie rozumieją, albo krzywdy, którą inni zdążyli już uznać za część codzienności.
I właśnie dlatego dzisiejsza uroczystość ma szczególny sens. Stypendium imienia Aleksandry Lewińskiej nie jest jedynie nagrodą za dobrze napisany tekst.
Jest przypomnieniem, że za każdym tematem stoi człowiek. Nie przypadek, nie rubryka, nie statystyka, lecz ktoś z własną historią, twarzą, głosem, godnością i prawem do tego, by zostać wysłuchanym.
W pracach nadesłanych na konkurs szukaliśmy nie tylko sprawności językowej, kompozycji czy publicystycznego nerwu. Szukaliśmy uważności i tego momentu, w którym młodzi autorzy zaczynają rozumieć, że reporter nie jest od tego, by świat zagłuszyć własnym głosem, ale by usłyszeć w nim tych, którzy mówią najciszej.
Maria Ressa, filipińska dziennikarka i laureatka Pokojowej Nagrody Nobla, powiedziała: „Bez faktów nie ma prawdy. Bez prawdy nie ma zaufania”. To zdanie brzmi dziś jak ostrzeżenie, ale także jak zobowiązanie. Dziennikarstwo potrzebuje faktów, ale same fakty nie wystarczą, jeśli nie towarzyszy im uczciwość spojrzenia. Potrzebuje prawdy, ale prawdy rozumianej nie jako zimny werdykt, lecz jako próba możliwie wiernego opisania człowieka i jego świata. Potrzebuje wreszcie zaufania, bo bez niego nie ma rozmowy, nie ma wspólnoty ani odpowiedzialności. Prace, które dziś wyróżniamy i nagradzamy, są właśnie takimi pierwszymi, ważnymi próbami odpowiedzialnego patrzenia.
Kapituła postanowiła przyznać dwa równorzędne wyróżnienia.
Pierwsze z nich otrzymuje „Bilet do lepszego świata. O niewidzialnych granicach w polskiej szkole” autorstwa Patryka Sudzika.
To tekst pokazujący nierówność bez krzyku, łatwego oskarżenia i publicystycznego młotka, którym można wprawdzie narobić dużo hałasu, ale rzadziej udaje się nim coś naprawić.
Autor wybiera inną drogę. Opowiada historię zdolnego chłopaka z małej miejscowości, kogoś, kto ma talent, ambicję, pracowitość i umysł, który mógłby zaprowadzić go daleko. A jednak jego droga nie zaczyna się od wielkich marzeń, lecz od bardzo przyziemnych spraw: słabego internetu, pożyczonego sprzętu, pokoju dzielonego z rodzeństwem, ostatniego autobusu do miasta i poczucia, że świat ludzi sukcesu został urządzony gdzieś daleko.
Siła tej pracy polega na zrozumieniu, iż nierówność nie zawsze przychodzi w dramatycznym kostiumie. Czasem wygląda jak wyłączona kamerka podczas lekcji online czy zacinający się mikrofon. Jak uczeń, który zna odpowiedź, ale boi się odezwać, bo zanim powalczy o finał olimpiady, musi pokonać wstyd.
Ten tekst przypomina, że talent rodzi się wszędzie, ale nie wszędzie ma takie same warunki, by przetrwać.
To wyróżnienie jest za wrażliwość społeczną, za umiejętność pokazania systemowego problemu przez konkretny los i za reporterską powściągliwość, która nie osłabia tekstu, lecz go wzmacnia.
Autor nie dopowiada wszystkiego za bohatera i nie przykrywa go własnym oburzeniem, ale pozwala nam zobaczyć coś, co zbyt łatwo umyka w rozmowach o szkole: że edukacja nie jest wyścigiem rozgrywanym na równym torze, a bilet do lepszego świata dla jednych leży na biurku, podczas gdy inni muszą wyszarpać go sobie sami po wyczerpującym biegu.
Nasze drugie wyróżnienie otrzymuje praca Emilii Iwaniec „Czy śmieją się ze mnie, czy ze mną?”.
Już sam jej tytuł zatrzymuje, bo zawiera pytanie, które zna niemal każdy, kto kiedykolwiek czuł się samotny wśród ludzi. W tym jednym zdaniu mieści się cały szkolny korytarz: hałas przerwy, spojrzenia, grupki przy ścianach, śmiech, który może być zaproszeniem, ale może też być wyrokiem.
Autorka prowadzi nas do przestrzeni znanej, ale jednocześnie często lekceważonej przez dorosłych. Do miejsca, w którym młodzi ludzie uczą się nie tylko matematyki, historii czy biologii, ale także tego, czy są akceptowani, czy są bezpieczni, czy należą do grupy, czy też zostali z niej po cichu wypchnięci.
Wartość tej pracy polega również na tym, że autorka nie zatrzymuje się na oczywistym stwierdzeniu, że przemoc jest zła. Próbuje zobaczyć mechanizmy.
Pokazuje, że przemoc rówieśnicza często zaczyna się wcześniej, niż dorośli chcą uwierzyć: od żartu, przezwiska, spojrzenia, chichotu, zdania: „Daj spokój, to tylko zabawa”. A potem, krok po kroku, zabawa zmienia się w ostre narzędzie, śmiech w wyrok, a milczenie świadków w przyzwolenie.
Stare, często przywoływane zdanie o misji prasy mówi, że jej zadaniem jest pocieszać skrzywdzonych i niepokoić tych, którym jest zbyt wygodnie. Ta praca robi właśnie coś takiego w szkolnej skali.
Staje po stronie tych, których łatwo zbyć słowami: „przesadzasz”, „nie przejmuj się”, „to tylko żarty”. Jednocześnie nie pozwala wygodnie usiąść tym, którzy widzą krzywdę i uznają, że skoro nie oni ją zadali, to nie ponoszą odpowiedzialności. Autorka przypomina, że brak reakcji też jest reakcją, a cisza świadków bywa dla ofiary równie bolesna jak śmiech sprawców.
I wreszcie nagroda główna.
Nagroda główna Stypendium imienia Aleksandry Lewińskiej trafia do autorki tekstu „Mój ojciec Hanys” – Aleksandry Piontek.
Proszę Państwa,
są teksty, które przychodzą do nas z daleka: z obszarów wielkich konfliktów, głośnych spraw, miejsc dramatycznych i tematów, które same pchają się na pierwszą stronę. Ale są też teksty, które wychodzą z domu. Z kuchni. Ze stołu. Z rodzinnego języka. Z głosu ojca. Z ciszy, która była tak blisko, że przez lata mogła wydawać się zwyczajna. „Mój ojciec Hanys” należy właśnie do tej drugiej kategorii i dlatego tak mocno porusza.
Ta praca nie próbuje olśnić tematem z pierwszych stron gazet. Nie zaczyna się od skandalu ani wielkiej społecznej diagnozy. Zaczyna się przy ojcu. Przy człowieku, którego autorka zna od dzieciństwa, a którego — jak to często bywa z najbliższymi — najtrudniej naprawdę zobaczyć. Bo najtrudniej opisać kogoś, kto był obecny od zawsze. Najtrudniej usłyszeć historię w głosie człowieka, który przez lata był kimś oczywistym, kochanym, ale nie zawsze rozumianym.
Autorka zrobiła rzecz bardzo trudną i bardzo reporterską: spojrzała na własnego ojca z czułością, ale bez ckliwości; z bliskością, ale bez zawłaszczenia; z ciekawością, ale bez zbyt chłodnego dystansu.
Zadała pytania, które w dobrym reportażu są najważniejsze: kim on naprawdę jest? Co niesie w sobie jego język? Co znaczy jego milczenie? Co kryje się za słowami, które dla jednych brzmią obco, a dla innych są domem?
„Mój ojciec Hanys” jest opowieścią o Śląsku. Jednak byłoby za mało powiedzieć, że to tekst jedynie o Śląsku. To opowieść o dziedziczeniu. O tym, że człowiek dostaje po rodzinie nie tylko nazwisko, kolor oczu i fotografie w albumie. Dostaje także słowa, gesty, smaki, wstyd, dumę, sposób milczenia, sposób żartowania, sposób siadania przy stole i sposób przeżywania świata.
Autorka prowadzi nas do antryju, do byfyju, do szolki tyju, ale te słowa nie są dekoracjami ani regionalnymi ciekawostkami, lecz kluczami.
Otwierają drzwi do świata, który nie zawsze jest zapisany w podręcznikach, lecz żyje w kuchni, w gwarze, w żużlu, w niedzielnym obiedzie, w roladach i w tycie schowanej w samochodzie.
Ta tyta jest jednym z najbardziej poruszających obrazów pracy. Bo nie jest tylko przedmiotem. Jest małym dramatem tożsamości. Mieści się w niej radość dziecka, upór ojca, tradycja przeniesiona w miejsce, które nie zawsze ją rozumie, i wstyd, który pojawia się wtedy, gdy coś wyniesionego z domu okazuje się „inne”. W takich szczegółach rodzi się prawdziwy reportaż. Nie w wielkich deklaracjach, lecz w szarym konkrecie, który nagle zaczyna błyszczeć. Przedmioty, gesty i słowa pokazują więcej niż długi komentarz.
Martha Gellhorn, amerykańska reporterka i korespondentka wojenna, pisała, że poważne i uczciwe dziennikarstwo jest formą przyzwoitego zachowania.
W nagrodzonej pracy czuje się właśnie tę przyzwoitość spojrzenia. Autorka nie używa ojca jako literackiego materiału. Ona próbuje go zrozumieć. Nie robi też z gwary ozdobnika. Rozumie, że w języku mieszka człowiek. Nie sprowadza śląskości do kolorytu i folkloru.
W tej pracy bardzo ważna jest cisza ojca. To ona nadaje tekstowi głębię. Ojciec nie musi wygłaszać wielkich monologów, by stać się bohaterem reportażu. Czasem najwięcej mówi jego wycofanie i milczenie.
Reporter jest tym, który słucha najuważniej. To właśnie słuch jest największą siłą tej pracy. Słychać w niej rytm rodzinnej mowy. Słychać napięcie między Śląskiem a Małopolską. Słychać różnicę między śmiechem a kpiną. Słychać dziecko, które kiedyś mogło się wstydzić, i dorastającą autorkę, która zaczyna rozumieć, że odkrywa swój skarb — jeden z najcenniejszych spadków.
To bardzo dojrzałe odkrycie. Przecież naszych rodzinnych domów nie rozumiemy od razu. Trzeba z nich wyjść, aby po latach naprawdę do nich powrócić.
Nagroda główna trafia do pracy „Mój ojciec Hanys” za odwagę i styl w opisaniu tego, co najbliższe. Za czułość bez sentymentalizmu, pamięć bez patosu i język, który niesie dom.
Gratulujemy autorom wyróżnionych prac.
Gratulujemy autorce pracy nagrodzonej.
A wszystkim młodym osobom, które odważyły się pisać, chcemy podziękować i powiedzieć: nie traćcie tej uważności.
Nie uciekajcie od trudnych tematów, ale też nie lekceważcie tych, które są najbliżej. Nie wstydźcie się historii, które przynieśliście z domu. I nigdy nie pozwólcie, by cynizm był szybszy i silniejszy od empatii.
Świat nie potrzebuje więcej hałasu.
Świat potrzebuje ludzi, którzy potrafią słuchać.
Bydgoszcz, 12.06.2026
Jacek Glugla,
członek kapituły Stypendium im. Aleksandry Lewińskiej
12/06/2026
O wynikach konkursu o Stypendium imienia Aleksandry Lewińskiej poinformowało Polskie Radio P*K.
Link do informacji w komentarzu.
12/06/2026
Laureaci drugiej edycji konkursu o Stypendium imienia Aleksandry Lewińskiej :
- Aleksandra Piontek otrzymuje stypendium (w wysokości 5000 zł) za pracę "Mój ojciec Hanys";
- Emilia Iwaniec otrzymuje wyróżnienie (nagroda w wysokości 500 zł) za pracę "Czy śmieją się ze mnie, czy ze mną?";
- Patryk Sudzik otrzymuje wyróżnienie (nagroda w wysokości 500 zł) za pracę "Bilet do lepszego świata. O niewidzialnych granicach w polskiej szkole".
Laureatom serdecznie gratulujemy!
09/06/2026
Na tegoroczny konkurs o Stypendium imienia Aleksandry Lewińskiej wpłynęły tak zatytułowane prace:
- Skąd zło?
- Halo, halo, tu ptasie radio... czyli trochę o łączności radiowej
- Pomiędzy spojrzeniem a dotykiem
- Zamiast prosić - działają. Jak młodzież z Piły zbiera na wyjazd na Światowe Dni Młodzieży do Seulu
- Polska wieś... dlaczego NIE?
- Czy śmieją się ze mnie, czy ze mną?
- Recenzja WEC 6H SPA
- Czy retellingi to skutek braku kreatywności?
- 5 procent, które krzyczy i 95 procent, które milczy. Cena nienawiści w sieci
- Ontologia wolności i gospodarcza implozja - Bydgoski Marzec 1981 jako punkt zwrotny dziejów Polski
- A ty, głupia, powiedz mi: czego się boisz?
- "Między decyzją a konsekwencjami" - czy istnieje dobra decyzja?
- Kiedy książki dla młodzieży przestały być bezpieczne?
- Tajemne bractwo przy ulicy Piekarskiej. Historia masonów w Pile
- Cena postępu
- Mój ojciec Hanys
- Cisza, której już nie ma
- Od ławki w Toruniu do Doliny Krzemowej. Śladami ludzi, którzy nie czekali na owacje
- Liminaria, dwa problemy Homeryckie
- "Nie rozumiem"
- Bilet do lepszego świata. O niewidzialnych granicach w polskiej szkole
- "Fabryka gorzkiej czekolady". Historia (nie)znanej Fabryki DAG Bromberg
- Prezenty od kosmosu - czyli co dały nam loty w kosmos
- Małyszomania jako fenomen socjologiczny polskiego społeczeństwa
- Ponad 250 milionów złotych zebranych, pobity rekord Guinnessa - co działo się na streamie Łatwoganga?
- Obraz piękna a media społecznościowe
- Między zmęczeniem a obojętnością. Dlaczego uczniowie tracą motywację?
- O budowie narracji w musicalu "Hamilton"
- Praca bez tytułu
Która z nich została uznana przez jury za najlepszą, a jej autor lub autorka otrzyma stypendium w wysokości 5000 zł? Czy są prace, które jury zdecydowało się wyróżnić?
Wszystko wyjaśni się w najbliższy piątek o godzinie 11.00. Wtedy, w bydgoskich Młyny Rothera odbędzie się ogłoszenie wyników konkursu i wręczenie stypendium.
Zapraszamy autorki i autorów prac, ich bliskich, nauczycieli, zainteresowane osoby.
01/06/2026
Zapraszamy na rozstrzygnięcie tegorocznego konkursu o Stypendium imienia Aleksandry Lewińskiej - czekamy na osoby, które przesłały prace konkursowe, ich bliskich, osoby towarzyszące, nauczycieli, którzy wspierali Autorki i Autorów prac, zainteresowanych.
Stypendium tegorocznej Laureatce lub tegorocznemu Laureatowi wręczą ubiegłoroczna Stypendystka Zofia Szperlak oraz Prezeska Fundacji diversityPL Danuta Sowińska.
13/05/2026
Tak wygląda folder z pracami nadesłanymi w tym roku na konkurs o Stypendium imienia Aleksandry Lewińskiej .
Jury konkursu, które tworzą:
– Justyna Chmiel
– Joanna Czerska-Thomas
– Jacek Glugla
– Kosma Kołodziej
– Roman Leppert
– Justyna Tessa
– Mariusz Zawodniak
jest w trakcie lektury prac.
Wynik tegorocznego konkursu poznamy w piątek, 12 czerwca 2026 r., w przeddzień 46. urodzin Aleksandry Lewińskiej.