sygnaturazdrowia.pl

sygnaturazdrowia.pl

Udostępnij

Sapere aude incipe
... i oczekuj najlepszego! www.sygnaturazdrowia.pl

16/02/2026

👉SIMAG™ - to lepszy magnez?

Nie lepszy....

Ale od początku.

SIMAG to nie jest „forma chemiczna magnezu”. To nazwa własna zarejestrowana przez firmę Nexira. Nexira opisuje Simag™ jako oczyszczony ekstrakt z wody morskiej.

Marketingowo dowiadujemy się że ma "unikalny profil mineralny". Ale jaki?? To tego oficjalnie nie wiadomo.

➡️Jak powstaje SIMAG?

Producent oczyszcza wodę morską w procesie bez rozpuszczalników, z obniżeniem zawartości sodu i chlorków. I sprzedaje standaryzowany surowiec (15 / 45 / 55).

Nie jest to nowość na rynku, bo został on zaprezentowany bodajże w 2013 roku, a inne produkty magnezowe oparte na wodzie morskiej znane już były wcześniej (np. Aquamin Mg od 2004 roku).

➡️Skuteczność SIMAG jako „lepszego magnezu”

Żeby to uczciwie udowodnić to trzeba badań porównawczych: SIMAG vs inna sól magnezu np. cytrynian. A takich nie znalazłem.

Więc jak tu można mówić o tym że jest on lepszy, skoro nie ma nigdzie informacji o tym ile magnezu z tego produktu przeszło do krwi, do erytrocytów, ile zostało w jelicie i czy działał przeczyszczająco.

Nie wiemy też jak szybko (i o ile) koryguje niedobory.

Wiemy natomiast, że spełnia normy i inni producenci suplementów mogą go śmiało umieścić na etykiecie jako magnez. Czyli jest to tzw. nośnik magnezu do etykiety.

I to właśnie dlatego, producenci najczęściej dodają do swoich produktów z SIMAGiem inne formy magnezu np. cytrynian, jabłczan.

➡️Jaka to forma?

Nie wiadomo. Ekstrakt magnezu z wody morskiej w większości składa się z tlenku magnezu. Ale przeszukując internet i szukając COA jakiejkolwiek partii SIMAG, niczego nie znalazłem. Tak więc nie wiem ile jest dokładnie jonów magnezu i jakie są formy.

Na etykietach producentów stosujących SIMAG (np. grade 45G) bywa on opisywany jako połączenie kilku soli:
• tlenek magnezu,
• wodorotlenek,
• siarczan,
• węglan,
• chlorek magnezu.

Są to sole nieorganiczne. Z wyjątkami (chlorek) te sole są dużo słabsze w uzupełnianiu niedoborów niż organiczne sole magnezu.

I to podważa jego sensowne stosowanie.

Domyślam się, że ta różnorodność form magnezu wyklucza określenie jego ilości soli magnezu.

A jest to ważna informacja w świadomej suplementacji.

Bo w 100 mg magnezu, nie ma 100 mg magnezu. I tak np. dla jabłczanu magnezu ilość jonów wynosi 17,3%. Tyle magnezu „siedzi” chemicznie w cząsteczkach. Czyli 100 mg jabłczanu daje nam tylko 17,3 mg magnezu²⁺.

Ale ilość magnezu w cząsteczce to jedno, a biodostępność to drugie. I na ten temat zrobię osobny post, bo tak wiele osób tego nie rozumie, a jeszcze inni sypią procentami które sobie sami wymyślili.

➡️Czy stosowałbym SIMAG w swojej suplementacji?

Nie.

Te suplementy są droższe, zagmatwane mają opisy, nie podaje się ile jest jonów magnezu. Tak więc - nie widzę żadnych korzyści w świadomej suplementacji. A domyślając się że to najprawdopodobniej jest tlenek magnezu, o słabym wchłanianiu względnym, to tym bardziej nie widzę sensu.

I żeby było jaśniej - to nie znaczy, że SIMAG "nie działa"; to znaczy, że nie ma danych, by twierdzić, że działa lepiej niż inne formy magnezu.

A niestety marketingowcy potrafią tak go wychwalić, jakby miał postawić na nogi umierającego. ;-)

14/02/2026

👉Iwermektynowe skrajności

Ostatnio publikuję rzadziej, bo siedzę głęboko w badaniach o iwermektynie i fenbendazolu.

Największy problem z iwermektyną?
Nie brak danych.
Nadmiar narracji.

Do rzetelnych badań trudno dotrzeć. Za to bardzo łatwo trafić na teksty pisane pod tezę. Dla osoby, która nie siedzi w metodologii, to wygląda jak „fakt”. Dla kogoś, kto czyta całe publikacje, sprawdza kontekst i wyłapuje błędy logiczne, to często jest po prostu manipulacja.

I ten sam schemat wraca przy iwermektynie, fenbendazolu i wielu innych związkach.

Są „opracowania”, które wyglądają profesjonalnie: tabelki, cytaty, mocne wnioski. Problem w tym, że bywa tam minimalna zgodność z biochemią i toksykologią.

Czytasz i myślisz: „brzmi sensownie”. Po weryfikacji: narracja sypie jak domek z kart.

I napiszę to wprost - po licznych analizach badań, wniosków, tez i faktów widzę, że komuś te leki nie leżą i chcą za wszelką cenę je oczernić, zbagatelizować oraz nastraszyć ludzi.

Kilka razy zdarzyło mi się czytać opracowania i się zastanawiać się kto robi przelewy za takie brednie.

Przykład takiej narracji z wpisu bardzo popularnej osoby :

„A żeby zabić rzekome pasożyty w naszym krwiobiegu (przenoszone przez ukąszenia muchówek), ta trucizna (iwermektyna) musi być w naszej krwi. Wiem, że ludzie będą mówić: „To jest toksyczne tylko dla owadów! Nie szkodzi ludziom!”. Uważam to za naprawdę dziwne. Witamina D JEST trucizną na szczury, ale mówią mi, że nie szkodzi ludziom. Witamina B3 JEST insektycydem, który skaził miasto, ale to też nie szkodzi ludziom. K2 JEST pestycydem i trucizną na szczury, ale nie szkodzi ludziom. Witamina B jest wytwarzana z cyjanku, ale to specjalny rodzaj cyjanku, który nie szkodzi ludziom (również opracowany przez Merck).
Iwermektyna JEST insektycydem, ale nie szkodzi ludziom. Dlaczego wszystkie te witaminy i cudowne leki są dosłownie trucizną, która zabija życie?"

Sprawdzam.

„Iwermektyna to trucizna, więc skoro jest we krwi, to musi szkodzić ludziom.” - widać że toksykologia, to nie jest mocna strona autora. To, że substancja zabija jeden organizm (np. pasożyta), nie oznacza automatycznie, że w dawkach terapeutycznych szkodzi człowiekowi.

„Witamina D jest trucizną na szczury, więc to podejrzane, że ludziom nie szkodzi” - Tak, są rodentycydy oparte na analogach witaminy D. Mają wywołać hiperkalcemię u gryzoni i tym samym je wykończyć. Ale nie ma to przełożenia, że suplementacyjne dawki witaminy D są „trucizną dla człowieka”. U ludzi nadmiar witaminy D też może szkodzić, ale to jest właśnie dowód na klasyczną zasadę dawki. Przedawkowanie wszystkiego - szkodzi.

K2 jest pestycydem i trutką na szczury” – bzdura i pomylenie tematów. Klasyczne trutki na szczury to związku „antykoagulacyjne” - czyli np. warfaryna. Witamina K2 nie ma praktycznie żadnego wpływu na krzepliwość. Za to K1 ma. Warfaryna i związki pochodne mają za zadanie wykrwawić zwierzaka. Nie witamina K2, ani K1. K1 jest raczej „odtrutką” na warfarynę.

„Witamina B jest robiona z cyjanku” – kolejna bzdura i manipulacja. Jedynie B12 w formie cyjanokobalaminy ma ligand cyjanku w swojej strukturze. Ale dawkowanie to mikrogramy. W 1 µg cyjanokobalaminy jest ok. 0,019 µg cyjanku (CN⁻), czyli około 19 nanogramów. A taka pestka moreli może mieć dziesiątki tysięcy razy więcej „potencjału cyjankowego” niż jeden mikrogram B12. A ileż to osób spożywa pestki moreli ze względu na amigdalinę?? Bo to właśnie z nie po rozkładzie może powstać cyjanowodór??

„Witamina B3 jest insektycydem” - to mieszanie pojęć. Nikotyna historycznie była używana jako insektycyd, a potem weszły neonikotynoidy. A że witamina B3 ma różne formy w podobnej nazwie, - jest kwas nikotynowy, nikotynamid - to już inna sprawa. I w chemii pestycydów istnieją związki z motywem pirydynowym albo „nikotynamidowym”, ale to nie jest witamina B3, tylko inne związki.

No tak to wygląda.

Jeśli chcecie zrozumieć temat iwermetyny bez skrajności, zapraszam na webinar.
Omówię, co wiemy, czego nie wiemy i gdzie kończą się dane, a zaczynają domysły

Będą:
• mechanizmy działania,
• bezpieczeństwo i ryzyka,
• interakcje i łączenie z lekami,
• analiza protokołów,
• udokumentowane opisy przypadków klinicznych

Pokażę też dokumentację i przeprowadzę Cię przez to tak, żebyś mógł samodzielnie wyciągnąć wnioski.

Link do webinaru jest w komentarzu pod postem.

Iwermektyna + Fenbendazol - SygnaturaZdrowia.pl 04/02/2026

👉 Iwermektyna + Fenbendazol
Pomagają czy szkodzą?

Wokół iwermektyny i fenbendazolu narosło już tyle mitów, że ludzie albo łykają ją “na ślepo”, albo z góry wyśmiewają temat. I choć miałem zrobić wolne tak do jesienie, to zbyt dużo mam zapytań w tym temacie. Nawet na ostatnim szkoleniu o DMSO był poruszany ten temat.

Pora zatem wyjaśnić o co chodzi.

Od 5 lat zbieram informacje, badania, ale także opinie osób które stosują te związki.
I na najbliższym (marcowym) webinarze chętnie podzielę się z wami tą wiedzą.

Rozdzielimy 3 rzeczy: co realnie wiemy, czego nie wiemy, i gdzie zaczyna się ryzyko.

I tak…będzie o protokołach, interakcjach, czerwonych flagach.

Zbyt często ludzie łapią się tych związków nie rozumiejąc zasad czystości produktów. Kupują byle co i byle gdzie a potem … jest jak jest. Wielokrotnie to nie iwermektyna zawiodła, ale krzywdę zrobiło to co jest dodawane do „końskich” tabletek na robaki.

Co da Ci ten webinar:

➡️ szerokie spojrzenie ale konkretne od podstaw: działania, zastosowania, ryzyka, interakcje, przeciwwskazania.
➡️ co działa / co nie działa: oddzielenie danych klinicznych od bajkopisarzy internetowych i marketingu.
➡️ Wszystko omówione prostym i zrozumiałym językiem.
➡️ dawkowanie i schematy z badań: co faktycznie było testowane, a co i jak stosują ludzie
➡️ czerwone flagi i bezpieczeństwo: kiedy przerwać, kiedy nie zaczynać, na co uważać. Nie zawsze stan zdrowia pozwala na stosowanie tych związków.
➡️ interakcje i kumulacja ryzyka: leki, suplementy, inhibitory/induktory (praktycznie).
➡️ najczęstsze błędy “samoleczenia”: co ludzie robią źle i dlaczego potem mają problemy.

Nie będziecie musieli przekopywać się przez setki źródeł i sprzecznych postów. Zrobiłem to za Was.

Link do spotkania w komentarzu.

Iwermektyna + Fenbendazol - SygnaturaZdrowia.pl Wokół iwermektyny i fenbendazolu narosło tyle mitów, że ludzie albo łykają je “na ślepo”, albo z gór

27/01/2026

👉Czy miski i garnki emaliowane są bezpieczne?

Emalia znana i przez wiele osób lubiana, wygląda „czysto” i bezpiecznie. Ale czy tak jest?

Czasem tak, a czasem nie.

Ale po kolei.

Emalia i szkliwo to cienka warstwa szkła stopiona na metalu albo ceramice. Szkło samo w sobie jest obojętne i nudne wizualnie. Dlatego żeby miało kolor, połysk i krycie, do mieszaniny dodaje się różne tlenki i pigmenty.

Dawniej, aby uzyskać bardzo intensywne żółcie, pomarańcze i czerwienie, używano pigmentów kadmowych. Dziś też się ich używa, a już na pewno gdy kupujemy emaliowane naczynia spoza UE (czytaj Chiny).

No ale przecież tyle osób ma takie miski, garnki, kubki…czy to źle?

Nie chodzi o to, czy „garnek ma kadm” (bo pewnie ma), tylko o to, czy kadm jest stabilnie „zamknięty” w szkle.

Żeby nie siać paniki, ryzyko nie wynika z samej emalii, tylko z migracji metali do potrawy. A migracja rośnie w czterech sytuacjach.

1️⃣Kwas

Pomidory, ocet, cytryna, kiszonki, sosy na winie. Kwas potrafi „wyciągać” więcej z powłoki niż danie neutralne. Ale to nie dotyczy tylko kadmu, bo aluminium też bardzo szybko przenika do potraw gdy są „kwaśne”.

Jeśli już musicie gotować w garnku emaliowanym, to po zakończeniu przełóżcie do pojemnika ze szkła czy stali nierdzewnej. Nie trzymajcie pomidorowej w takim garnku.

2️⃣Czas

Gotowanie przez chwilę to jedno, ale przechowywanie kwaśnej potrawy w naczyniu godzinami a czasem dniami to zupełnie inna chemia.

3️⃣ Uszkodzenia

Odpryski, mikropęknięcia, przetarcia, „pajączek” na szkliwie. I już migracja kadmu zwiększa się przeogromnie.

4️⃣ Ładne obrazki

Najwięcej problemów analizując historię ceramiki, emalii i szkliw dotyczyło dekorowanych powierzchni, nadruków, kalkomanii, zwłaszcza jeśli dekor jest w środku, czyli ma stały kontakt z jedzeniem.

➡️Czyli trzeba wywalić wszystkie emaliowane naczynia?

To zależy.
❗Jak uszkodzone - to TAK, wywalamy. Chyba że to pamiątka rodzinna, to niech sobie będzie, ale takiego naczynia nie używamy. Każdy odprysk, pęknięcie albo „wżery” w środku eliminują taki garnek z gry.

❗Emalia nie musi być „zatruta”, żeby była ryzykowna. Wystarczy, że jest uszkodzona i pracuje z kwasem.

❗Jak kupiliście wyprodukowane w ChRL - kosz.

Ale jeśli to są nowe naczynia, zakupione w UE, to ryzyko migracji kadmu jest bardzo małe.

Unia narzuciła limity dla migracji kadmu i ołowiu z wyrobów ceramicznych do kontaktu z żywnością. Dla chętnych do poczytania: dyrektywa 84/500/EEC + jej zmiany.

Nie chodzi mi o straszenie, ale o rozumienie. Na tym skupiam się w sygnaturze. Dziś jest tak wiele toksyn, że nie ma sensu dokładać sobie kolejnych przez niewiedzę. Zwłaszcza u osób ciężko chorujących.

A jak świadomie dbasz o swoje zdrowie, to super - masz kolejny kawałek wiedzy do zdrowej układanki.

I detoks nie rozwiąże problemu, jeśli codziennie dokładacie migrację metali kwaśnym bigosem trzymanym w starym, popękanym naczyniu.

➡️A są na to badania?

A są…

Praca z 2025 roku, dotyczyła ile ołowiu i kadmu przechodzi z kubków ceramicznych. I okazało się że najwięcej przenika z zewnętrznego obszaru przy ustach, szczególnie gdy obrzeże było nadglazurowane pigmentami kadmowymi.

Dlatego zwracajcie uwagę czy rant waszych kubków nie jest mocno kolorowany (żółty, pomarańczowy, czerwony).

Na pytanie jak dużo kadmu przenikało? W zależności od próbki od ok. 0,2 do 115 µg/L. To sporo, ale tyle nie przejdzie z samego picia herbaty. W teście było „kwaśno” i „długo”.

I tak, porcelana też może mieć kadm.

Pytanie do Was: macie w domu stare emalie albo dekorowane miski/kubki „z bazaru”??

25/01/2026

👉Chelatacja kadmu? Tu łatwiej sobie zaszkodzić niż pomóc.❗

Powoli zbliża się wiosna i zaraz "odpalą" się chętni na detoks. To normalny proces, obserwowany rok w rok. Ale trzeba rozumieć, co i jak robić, aby uniknąć większych kłopotów.

Jeśli będziecie chętni, to zrobię kilka wpisów na temat metali i chelatacji. Komentarze są do waszej dyspozycji.

Dziś kadm..
wysoce toksyczny metal, który poważnie uszkadza nerki i zaburza regenerację skóry.

Specjaliści podkreślają, że kadm jest w stanie uszkodzić każdą komórkę naszego ciała.

W organizmie konkuruje z wapniem, magnezem, żelazem, cynkiem i miedzią. Blokuje również witaminę D3.

➡️Czy da się go bezpiecznie usunąć z organizmu?

Teoretycznie da się go chelatować, bo w sensie chemicznym jest to możliwe, ale ten metal jest bardzo trudny i niebezpieczny w domowych kuracjach. Dużo prościej oczyścić organizm z ołowiu czy arsenu, niż z kadmu.

Dlaczego? Są 3 „bo””:
- bo szybko wiąże się z białkami (zwłaszcza metalotioneiną),
- bo odkłada się głównie w nerkach i wątrobie
- bo ma bardzo długi czas półtrwania (20-30 lat).

I te „bo” sprawiają że chelator przy jednorazowej ekspozycji nie jest w stanie skutecznie go wyciągnąć.

Kadm ma okres półtrwania w naszym organizmie oceniany na około 20 - 30 lat. Oznacza to, że połowę wchłoniętego kadmu organizm usunie za ok. 30 lat. Ten proces musi być tak wolny, bo nerki "nie wyrobią".

➡️Gdzie chowa się kadm?

Najbardziej lubi przebywać w tkankach miękkich takich jak wątroba, nerki, naczynia krwionośne. U mężczyzn przypodobał sobie jądra, co często kończy się bezpłodnością.

Kadm jest sprytny i lubi „naśladować” inne metale, łącznie z tymi które szybko trafiają do nerek.

U dzieci nawet niewielkie ilości kadmu mogą być przyczyną zaburzeń wzrostu. Niestety wchodzi on w reakcje i zaburza przemianę wapnia i fosforu w tkance kostnej.

W literaturze medycznej podaje się również informacje, że kadm wypiera cynk ze ścian tętnic i przez to stają się one bardziej kruchliwe.

➡️Skąd w naszym ciele jest kadm?

Teoretycznie rodzimy się z zerową ilością kadmu. A potem zaczynamy go kumulować i tak aż do starości. Przy tak długim okresie półtrwania tego metalu, nie wystarczy życia żeby oczyścić organizm z jego pozostałości. A przecież ciągle dostarczamy nowe porcje. Skąd?

Głównie z żywności.

Bo kadm ładuje się do pestycydów, antybiotyków dla zwierzą. Ryż oraz tytoń mają największą zdolność absorbowania kadmu. I to właśnie z nich dostarczamy najwięcej kadmu.

Z warzyw najwięcej kadmu „przyswajają”:
- sałata
- kapusta
- szpinak
- ziemniaki
- marchew
- rzodkiew
- buraki

Skala zanieczyszczeń metalami ciężkimi jest tak ogromna, że praktycznie każdy owoc czy warzywo ma pewną ilość jakiego metalu. Nawet BIO, co wykazały testy ma pozostałości pestycydów.

Gdzie jeszcze znaleziono duże ilości kadmu:
- w glonach
- maca
- kakao (również organicznym)
- pestkach słonecznika
- białku ryżowym
- proszku do pieczenia
- sproszkowanej korze wierzby białej

➡️Chelatacja

Świat medycyny akademickiej nie ma antidotum na zatrucie kadmem. Podstawą jest natychmiastowe przerwanie ekspozycji + leczenie podtrzymujące.

Przeglądy toksykologiczne podają, że jeśli w ogóle rozważa się chelatację kadmu, to tylko w ostrym zatruciu i w bardzo wąskim oknie czasowym. A i tak nie ma dowodów że to zadziała.

Problem kadmu leży w jego wydalaniu.

Chelator może „odczepić” część kadmu z tkanek, ale ten kadm i tak musi przejść przez nerki aby został wydalony. I je po prostu niszczy.

➡️ Zatem jak sobie pomóc?

Przede wszystkim uważać na różne programy detoksykujące, bo kadm z tkanek da się wyciągnąć, ale już bezpiecznie usunąć to tak nie do końca. I nawet jak stosujemy chleatację na pozbycie się metali ciężkich np. aluminium czy rtęci, to również wyciągamy inne metale. Ponieważ chelatacja nie jest w 100% selektywna. Jest preferencyjna.

W przypadku kadmu sens ma blokowanie jego przyswajalności, a nie chelatacja.

1. Usuwamy niedobory żelaza.

Niedobór żelaza powoduje zwiększoną aktywność na metale dwuwartościowe w jelicie, co może zwiększać wchłanianie kadmu.

Żelaza nie suplementujemy profilaktycznie. Wpierw diagnostyka i na podstawie wyników dobieramy suplement (formę, dawkę, czas przyjmowania).

2. Cynk i wapń w równowadze
Jeśli przyjmujemy z dietą wystarczającą ilość cynku oraz wapnia, to blokujemy wchłanianie kadmu. To trochę przypomina „konkurowanie” jelitowe…W jelicie i tkankach istnieją transportery, które nie rozpoznają moralności, tylko podobieństwo jonów. I tyle…

Ale wysokie dawki cynku i wapnia to realne pakowanie się w problemy zdrowotne. Równowaga - słowo klucz.

3. Selen
To nie jest „chelator kadmu” w sensie klinicznym, ale potrafi on wiązać się z niektórymi metalami, a także działa jak element ochrony przed stresem oksydacyjnym który powstaje w chwili wyciągania metali ciężkich z komórek. Dlatego selen jest praktycznie w każdym protokole „chelatującym”.

Jaka forma? Selenometionina będzie najskuteczniejsza. Nie najszybsza w działaniu, nie za bardzo bezpieczna w dużych dawkach, ale ogólnie ta forma ma najlepsze powinowactwo do różnych metali.

indukowanym metalami ciężkimi. Traktuj to jako wsparcie biochemiczne, nie „wyciąganie kadmu”.

4. Błonnik…

Podstawa każdej chelatacji, ale mało która nakazuje go. Ja wiem, że nie wszystko da się wiedzieć, ale chelatowanie czy „detoks” to nie zabawa dla każdego. Wpierw wiedza, potem stosowanie.

Czemu błonnik? Bo to naturalny chelator. Rosjanie po wybuchu reaktora w Czarnobylu podawali ogromne dawki błonnika jabłkowego, bo najlepiej wiązał toksyny.

Dziś jest wiele „błonników” ale najlepsze są pektyny cytrusowe i jabłkowe. I nie podrażniają jelit tak jak „babki”..

5. Eliminujemy

Na nic chelatacja jak ciągle będziemy się narażać na toksynę. Wpierw blokada wszystkiego gdzie jest kadm i równolegle blokowanie wchłaniania.

I jeśli jesteś ambitnym palaczem, to u Ciebie chelatacja powinna być bardzo powolna, bardzo indywidualna i najlepiej pod opieką kogoś kto się zna.

Kolejne posty będą o przygotowaniu organizmu...do wiosny jest jeszcze chwila. Zatem obserwacja profilu jest bardziej niż wskazana :D

Pytanie do Was:
Czy ktoś z Was ma niską ferrytynę? To znak, że warto sprawdzić poziom kadmu.

20/01/2026

Spokojnie...dostaną NOPa zanim dolecą :D

12/01/2026

👉 Słaby punkt komórek nowotworowych.
Trawa cytrynowa tylko go obnażyła.

W Oncotarget (2015) opublikowano badanie, w którym myszy z wszczepionym ludzkim chłoniakiem nie-Hodgkina dostawały doustnie etanolowy ekstrakt z trawy cytrynowej.

No i..

W grupie kontrolnej guz rósł szybko i systematycznie.
A w grupie z ekstraktem z trawy cytrynowej wzrost był prawie całkowicie zahamowany (ok. 95%).

Czy to znaczy, że trawa cytrynowa leczy raka?
Nie, ale to badanie pokazało ciekawy mechanizm.

Komórki nowotworowe:
– funkcjonują na granicy stresu oksydacyjnego
– mają przeciążone mitochondria
– są zależne od wysokiego tempa produkcji ATP

A ekstrakt, podbił stres oksydacyjny, załamał energetykę i uruchomił zewnętrzną ścieżkę apoptozy.

I tu jest sedno:
👉 nowotwory często żyją na granicy stresu oksydacyjnego – dodatkowy bodziec je dobija, a zdrowe komórki to jeszcze wytrzymują.

Można powiedzieć, że to jest ich pięta achillesowa komórek raka.

Jeśli ekstrakt jest dobrze dobrany, to potrafi trafić w punkt, przełamując metabolizm takich komórek. Podobnie z suplementacją - dobrana indywidualnie, potrafi pomóc.

Ale zanim pobiegniecie po herbatkę z trawy cytrynowej:

❌ to były myszy, nie ludzie (kierunek wyznaczony, ale potrzeba potwierdzenia u ludzi)
❌ to był ekstrakt etanolowy, nie napar
❌ dawki były wysokie (ok. 80 mg/kg masy ciała dziennie)

👉 Co było w ekstrakcie??

To nie była izolowana cząsteczka, tylko pełny ekstrakt etanolowy.

Mieszanina związków, m.in.:
• citral (geranial + neral)
• terpenoidy
• polifenole

👉 Czy są takie suplementy?
Póki co brakuje standaryzowanych suplementów, ale rynek nie lubi próżni, więc pewnie się pojawią.

A może ktoś z Was próbował trawy cytrynowej? Jakieś efekty?

Żródło:
Cymbopogon citratus and Camellia sinensis extracts selectively induce apoptosis in cancer cells and reduce growth of lymphoma xenografts in vivo
Czasopismo: Oncotarget
Rok: 2015
Model: myszy z wszczepionym ludzkim chłoniakiem nieziarniczym (xenograft)
Autorzy: G. Chinnaiyan i in.

Grafika NieLudzka :)

07/01/2026

NOWA PIRAMIDA ZDROWIA...dla mnie nie nowa!!

Oto oficjalna, federalna zmiana wytycznych żywieniowych USA, która odrzuca wcześniejsze piramidy kierujące się głównie wysokością kalorii warzyw i zbóż.

No ale jak to? Trump wywrócił żywienie w USA do góry nogami? co na to polski INSTYTUT ŻYWNOŚCI I ŻYWIENIA??

Od lat moja dieta to mniej więcej ta piramida. To co było uczone, to nie zgadzało się badaniami. Poprzednie piramidy miały być modne, a nie zdrowe.

No i coś się zmienia...

Oto najważniejsze u podstawy:

Białko wysokiej jakości + zdrowe tłuszcze + nabiał (pełnotłusty)
— mięso, ryby, jaja, sery, jogurty, orzechy, nasiona, oliwa, awokado. cel białkowy: ok. 1,2–1,6 g/kg masy ciała dziennie.

Środek piramidy:
Warzywa i owoce — jak najwięcej całych, kolorowych, minimalnie przetworzonych. warzywa ok. 3 porcje dziennie; owoce ok. 2 porcje.

Na dole - całe zboża — bogate w błonnik, nie rafinowane.
— np. owsianka, brązowy ryż, quinoa; ogranicz białe pieczywo, makaron itp.

Zgadzacie się?

Żródło: Eat Real Food oficjalna witryna. (Dietary Guidelines for Americans 2025–2030 )

06/01/2026

Kalendarz na 2026 dla każdego "antyszura". Tak żeby nie zapomnieć...bo po tylu dawkach to różnie z pamięcią jest.

I pamiętajcie - jak w przychodni zdrowia jest kolejka - to szybciutko do apteki. ;-)

05/01/2026

Co wolisz? Kurkuminę czy kurkumę?

Kurkuma, a w zasadzie kurkumina to cząsteczka z pierwszej piątki najczęściej fałszowanych związków botanicznych.

Ja mam z nią trochę "zgrzyt".

Nie chodzi mi o to, że kurkumina „nie działa”. Chodzi o to, jak bardzo ją uprościliśmy, żeby dało się ją sprzedać.

W naturze kurkuma to złożony korzeń. Setki związków. Olejki eteryczne, frakcje żywic, kurkuminoidy, polisacharydy. Całość działa prozdrowotnie, ale wolno. Za wolno.

Ktoś zauważył, że z kurkumy da się wyizolować jedną cząsteczkę - kurkuminę. Wyizolować, nazwać, zbadać i… opatentować. I w tym momencie kurkuma przestaje być rośliną, a zaczyna być projektem chemicznym.

Jako że to natura, to patent polega na procesie pozyskiwania a nie samym związku.

Zatem jak się ją pozyskuje?

Brutalnie prosto:
Sproszkowany korzeń poddaje się ekstrakcji rozpuszczalnikami (etanol, aceton, czasem CO₂ w warunkach nadkrytycznych). Celem jest wyciągnięcie frakcji kurkuminoidów, a potem ich oczyszczenie i standaryzacja. Zostaje proszek, który najczęściej ma 95% kurkuminy.

A co z resztą związków? Znikły...Cały kontekst biologiczny poszedł w.... Zostaje czysta cząsteczka.

Proces wyizolowania związków aktywnych to nic nowego. Przecież tak samo wytwarza się witaminę C, D, K2 itd.

ale...ta kurkumina prawie w ogóle nie chce współpracować z naszym organizmem.

Słabo się rozpuszcza, słabo się wchłania, a jak już się wchłonie, wątroba natychmiast ją dezaktywuje i wyrzuca.

Dla mnie to nie błąd ewolucji, tylko informacja. Organizm mówi: „nie znam cię w tej formie”.

No ale przecież zainwestowane środki muszą się zwracać, więc przemysł próbuje na różne sposoby zwiększyć jej biodostępność.

I tak:

Piperyna – blokujemy enzymy wątrobowe.
Nanoformy – zmieniamy fizykę cząsteczki.
Micelle, liposomy, fosfolipidy – pakujemy ją w nośniki jak lek.

I nagle mamy „kurkuminę o 2000% lepszej biodostępności”.

Fajnie, fajnie... ale to już nie jest żywność. To jest farmakologia przebrana za suplement.

I tu pada pytanie:
czy organizm naprawdę potrzebuje, żebyśmy na siłę wpychali kurkuminę do krwi?

Bo coraz więcej wskazuje na to, że część jej działania nie polegała na krążeniu we krwi, tylko na sygnale adaptacyjnym. Na lekkim stresie. Na modulacji jelit.

Kiedy robimy z niej czystą, agresywną cząsteczkę o wysokiej biodostępności, zmieniamy jej charakter. Organizm reaguje, efekt osiągnięty.

Tylko czy to rozsądny kierunek?

Przypadek kurkumy i kurkuminy jest podobny do ashwagandhy. Coraz więcej się mówi że cała roślina ma sens suplementacyjny, a nie tylko standaryzacja na witanolidy.

Najbardziej niewygodna prawda jest taka że:
kurkuma nie została zaprojektowana, żeby leczyć choroby.
Została zaprojektowana, żeby być częścią rytmu.

A my próbujemy zrobić z niej tabletkę, która naprawi wszystko.

Wiem, że dla niektórych osób (zwłaszcza słabo ogarniętych w suplementacji) najważniejsza będzie kurkumina ....i już.

Ale cały korzeń zawiera ponad 300–400 związków, a lista rośnie wraz z rozwojem analityki.

Czy zatem lepiej jest przyjąć czystą 95% kurkuminę czy może ekstrakt z całego korzenia zawierający:

Kurkuminoidy: Demethoxycurcumin, Bisdemethoxycurcumin, Cyclocurcumin, Dihydrocurcumin, Tetrahydrocurcumin, Hexahydrocurcumin, Octahydrocurcumin

Fitosterole: β-sitosterol, Campesterol, Stigmasterol

Minerały i pierwiastki śladowe: Potas, Magnez, Żelazo, Mangan, Cynk, Miedź, Bor (śladowo).

Flawonoidy: Kaempferol, Quercetin, Luteolin, Catechin

Seskwiterpeny: α-turmerone, β-turmerone, ar-turmerone, Curlone, Germacrone, Zingiberene, β-sesquiphellandrene, β-bisabolene, Curcumene, Atlantone, Turmeronol A, Turmeronol B

itd. itp.

A grafikę do tego wpisu zrobił nie człowiek ;-)

02/01/2026

Masz nawilżacz ultradźwiękowy?? A może domowy "generator smogu?"

Dziś nauczymy się, jak korzystać z nawilżacza ultradźwiękowego tak, żeby faktycznie nawilżał, a nie robił kranówki w aerozolu.

Na rynku mamy dwa główne systemy: ewaporacyjne (naturalne odparowanie) oraz ultradźwiękowe (rozbijanie wody).

Ultradźwiękowy nawilżacz to...nie działa tak jak czajnik.
On nie wytwarza pary.
On rozbija wodę na mikrokropelki.
Mikrokropelki o wielkości (1–5 mikronów). To jest dokładnie ta sama technologia, co w nebulizatorach medycznych.

A mikrokropelki niosą zawartość tego co w zbiorniku.

I teraz: jeśli to robicie dobrze — jest OK. Jeśli byle jak — robicie sobie problem.

➡️Nawilżanie

Nawilżanie ma sens wtedy, kiedy powietrze jest realnie suche. A to z reguły jest zimą. Grzejniki, rekuperacja, niska wilgoć na zewnątrz...i czasem spada wilgotność poniżej 40%. A to jest zagrożenie dla naszych śluzówek.

Cel: 40–50% wilgotności w domu, a zwłaszcza w sypialni.

60–70%, to za dużo. I nie zdrowo. Wcale śluzówki nie będą miały lepiej. Za to lepiej będą miały pleśnie i roztocza.

Nam może się wydawać że jest ok, ale tak wcale być nie musi. Prosty higrometr za 30–50 zł rozwiązuje 80% tematu. Bez pomiaru błądzicie.

➡️Woda

Jeśli lejecie kranówkę, to w powietrzu pojawi się to wszystko co ona niesie. Jak woda jest "twarda" to cała mineralizacja też będzie w powietrzu. U jednych będzie zero problemu, u innych: gardło, kaszel, gorszy sen.

Płuca traktują tę mgłę jak lek podany bezpośrednio do pęcherzyków płucnych. Omijamy tym samym barierę nosa i krtani.

Dlatego najlepsza opcja to:
🔘destylowana/demineralizowana, albo
🔘z filtra Odwróconej Osmozy (RO) o bardzo niskiej mineralizacji.

➡️Kranówka??!!!!!!

To ostateczność. Dlaczego?
Bo aerozol z kranówki zawiera cząstki PM2.5 (smog domowy).
Spieszę wyjaśnić, zanim ktoś napisze że to bzdury.

Jeśli macie taki nawilżacz, a dodatkowo czujnik pomiaru PM 2,5 to wlejcie kranówkę i włączcie czujnik. Zdziwicie się wynikiem. Oczywiście najlepiej jest opierać się na badaniach komorowych gravimetrycznych, a nie tylko na domowym sensorze. Ale nawet zwykły sensor dużo Wam pokaże.

Żeby było jasne - to jest cząsteczka PM2.5 rozmiarowa. Chemicznie są to głównie sole/minerały a nie typowa mieszanka ze spalania. Mimo wszystko ją wdychamy, a u osób wrażliwych będzie kaszlanie, przyduszanie, trudność z oddechem.

Nawet przefiltrowana woda przez filtr dzbankowy nie powinna być stosowana w takich urządzeniach.

➡️WODA W ZBIORNIKU, codziennie nowa.

Producenci lubią się chwalić, że ich zbiorniki w tych nawilżaczach są "ogromne". To akurat wada.

Jak nie przemywacie regularnie zbiorniczka, nie oczyszczacie membrany, nie dbacie o wymianę wody to powstaje biofilm. Biofilm w zbiorniku to realne ryzyko zapaleń płuc.Śliskie ścianki = już za późno. To nie ma nic wspólnego z czymś „naturalnym”. To jest sygnał alarmowy.

Wieczorem wylejcie starą wodę,przepłuczcie zbiornik, osuszcie dokładnie ręcznikiem papierowym i wlejcie świeżą wodę.

➡️A co jeszcze?

🔘Nie kierujcie mgły na łóżko i twarz. To nie inhalator.
🔘Postawcie urządzenie dalej, najlepiej tak, żeby mgła mogła się rozproszyć.
🔘Nie stawiajcie przy zimnej ścianie/oknie — kondensacja i problem z wilgocią gotowy.

➡️Czyszczenie

🔘Odkamienianie i czyszczenie zgodnie z instrukcją producenta.
🔘Jeśli pojawia się nalot, zapach, „śliskość” to znaczy że za rzadko czyścicie zbiornik
🔘Nie mieszajcie wody z olejkami, jeśli urządzenie nie jest do tego przeznaczone (to osobny temat i często zły pomysł).

➡️Dzieci, są najważniejsze

Ogrom rodziców kupuje nawilżacze ze względu na swoje najmłodsze pociechy. I super - o ile jest taka potrzeba.

Ale na litość Boską...myślcie. Marketing marketingiem. Im droższy nawilżacz ultradźwiękowy to napewno nie lepszy. A już napewno nie zdrowszy.

To jak go używacie (i kiedy) jest podstawą zdrowia Waszych dzieci.
Nikt przy zdrowych zmysłach nie powinien wlać kranówki do inhalatora, by zrobić dziecku sesję nad łóżeczkiem.

Tak samo nie wkropli olejków eterycznych, bo one przecież uzdrawiają.

O tym będzie w kolejnych wpisach.

A więc jeśli macie:

🔘biały nalot wokół nawilżacza,
🔘poranne drapanie w gardle mimo „nawilżania”,
🔘kaszel / gorszy oddech u dziecka,

To znaczy, że zawiodła: woda + higiena + ustawienie + wilgotność.

➡️Dla lubiących spojrzenie "energetyczne".
Ultradźwięki to brutalna siła. Rozrywają klastry wody w sposób nienaturalny, niszcząc jej strukturę. Woda z takiego nawilżacza jest „martwa” i chaotyczna.

Jaki nawilżacz używacie?? Ultradźwiękowy czy ewaporacyjny??

Chcesz aby twoja szkoła była na górze listy Szkoła w Białystok?

Kliknij tutaj, aby odebrać Sponsorowane Ogłoszenie.

Lokalizacja

Telefon

Strona Internetowa

Adres

Białystok
15-025

Godziny Otwarcia

Poniedziałek 09:00 - 17:00
Wtorek 09:00 - 17:00
Środa 09:00 - 17:00
Czwartek 09:00 - 17:00
Piątek 09:00 - 17:00