Adela Wiksen - wynurzenie taoistki

Adela Wiksen - wynurzenie taoistki

Udostępnij

Każda podróż, nawet ta najdłuższa, zaczyna się od pierwszego kroku. Zatem, zaczynam!

17/05/2025

Nie ważne, z kim się kochasz – ważne, kim jesteś, gdy kochasz

(Porada dla każdej kobiety, która oddaje się miłości – jako żona, kochanka, partnerka, chwilowa towarzyszka)

To nie mężczyzna definiuje twoją wartość.
Nie jego status. Nie jego wybory.
Nie to, czy jesteście razem od 20 lat, czy znacie się od tygodnia.

Twoja prawdziwa moc rodzi się z postawy, nie z etykiety.
Z tego, kim jesteś, kiedy się rozbierasz – i kiedy się otwierasz.
Z tego, czy twoja obecność to akt pełni, czy krzyk braku.

Nie ma znaczenia, czy jesteś jego żoną, kochanką, przyjaciółką z bliskością.
Znaczenie ma to:
– Czy jesteś przy sobie?
– Czy twoje ciało mówi „tak”?
– Czy twoje serce nie musi się ukrywać?
– Czy jesteś królową – nawet leżąc nago?

Bo królową nie czyni cię pierścionek, tylko wewnętrzna suwerenność.
Miłość nie staje się prawdziwsza przez ślub,
ani brudniejsza, gdy jest tylko na jedną noc.

Liczy się: czy jesteś szczera.
Czy nie używasz ciała, by coś dostać.
Czy nie okłamujesz siebie w imię iluzji.
Czy dajesz, bo masz, a nie żeby ci dano.

Jeśli jesteś z mężem – kochaj go, nie z obowiązku, ale z wyboru.
Jeśli jesteś z kochankiem – nie stawaj się cieniem. Bądź światłem.
Jeśli jesteś z kimś na chwilę – nie bądź pusta. Bądź obecna.

Nie pozwól, by ktokolwiek wmówił ci,
że twoja wartość zależy od jego słów, planów, obietnic.
Twoja wartość nie zależy od tego, z kim śpisz –
tylko czy nie zdradzasz samej siebie, kiedy się budzisz.

Kochaj tak,
byś mogła rano spojrzeć w lustro i zobaczyć kobietę,
która nie oddała się z lęku, z głodu, z braku –
lecz z głębokiego tak dla siebie.

To jest królewska postawa.
I tylko ona cię ochroni –
bez względu na to, czy on zostanie, czy odejdzie.

16/05/2025

O kobiecie dziwnej

Ona jest inna.

Nie do końca stąd.
Jakby szła przez życie z zasłoną między oczami a światem, przez którą widzi głębiej.
Nie goni. Nie tłumaczy się. Nie spieszy.
Jej obecność zmienia atmosferę – jak poranny wiatr, jak dym z kadzidła, jak zapomniana pieśń.

Ludzie mówią o niej, że „dziwna”.
Bo nie pasuje.
Nie wpisuje się.
Nie reaguje tak, jak powinna.

Ale „dziwna” – to znaczy cudowna, boska, inna niż wszystko co znane.
To ta, która nosi w sobie coś z innego wymiaru – i nie daje się zaszufladkować.



Od niej się bierze – ciepło, światło, inspirację, ukojenie.
Ale nie da się jej wziąć.
Nie da się jej mieć, zatrzymać, uformować według potrzeb.

Bo ona nie daje na żądanie.
Jej dary przyjmują tylko ci, którzy widzą – naprawdę.
Ci, którzy nie chcą jej zmieniać, tylko pamiętają, skąd przyszła.

Dziwna kobieta nie stara się być zrozumiała.
Ona przypomina duszom, że istnieje coś więcej.
Nie uczy, jak żyć – ona żyje, i tym inspiruje.
Nie opowiada o magii – ona nią jest.



Niektórzy próbują ją rozgryźć, inni – odepchnąć.
Bo obecność kobiety dziwnej burzy iluzje.
Jej nieobecność boli, ale jej bliskość wymaga…
prawdy.
Ciszy.
Gotowości.

Jeśli nie jesteś gotów – nie otworzysz jej darów.
Zobaczysz tylko echo i nazwiesz to dziwactwem.

Ale jeśli jesteś gotów…
jej oczy staną się lustrem.
Jej słowo – kluczem.
A jej milczenie – błogosławieństwem.



Bo kobieta dziwna nie przyszła tu, by być zrozumiana.
Przyszła, by przypomnieć światu jego duszę.

16/05/2025

O nadziei i strachu
czyli o tym, co nas niesie i co trzyma w miejscu

Brak nadziei rodzi strach.
Bo gdy nie widzimy światełka, gdy nie umiemy sobie wyobrazić, że „może być inaczej”,
nasze ciało wpada w panikę.
Zamiera lub walczy.
Bo to, co nie ma przyszłości, wydaje się śmiercią.

Ale…
Nadzieja też bywa maską strachu.
Czasem nie jest siłą, lecz kompensacją.
Łatką na ranę, której nie chcemy poczuć do końca.
Sposobem, by nie dotknąć rozpaczy, pustki, tego wielkiego nie-wiadomo.

Mówimy sobie: „będzie lepiej”,
bo nie umiemy jeszcze powiedzieć: „jest tak, jak jest – i to wystarcza”.
Utrzymujemy się przy nadziei,
by nie musieć spojrzeć w oczy własnemu lękowi.



Nadzieja zrodzona z pełni – a nie z lęku – jest inna.
To nie desperackie kurczowe trzymanie się przyszłości,
ale łagodne zakorzenienie w teraz.
To nie „byleby przetrwać”,
ale głęboka cisza, która mówi: „coś mnie niesie, nawet jeśli nie wiem co”.

To ufność bez warunków.
Nie: „ufam, że się ułoży po mojemu”,
ale: „ufam, że się ułoży prawdziwie – nawet jeśli to mnie zabierze w nieznane”.



Może czasem trzeba pozwolić nadziei umrzeć.
Tej starej, złudnej.
Po to, by narodziła się nowa – zakorzeniona w prawdzie, nie w braku.

Bo kiedy już przestajesz uciekać przed swoim strachem,
gdy siadasz z nim jak z gościem przy stole,
gdy nie próbujesz go przegadać afirmacjami –
wtedy nagle…
cisza.
I z tej ciszy rodzi się prawdziwa nadzieja.

Nie ta, która unika bólu,
ale ta, która przeszła przez ból i wraca z pustymi rękami…
gotowa, by je znów otworzyć.

14/05/2025

Empatia – między błogosławieństwem a przekleństwem
Jak nie zgubić siebie, pomagając innym

Czucie drugiego człowieka to dar.
Zdolność widzenia w ludziach ich piękna, światła i potencjału duszy – to głęboka moc.
Ale każdy dar ma swój cień.
Empatia, kiedy nie jest zakorzeniona w dojrzałym ja, potrafi nas… spalić.



Oddaję siebie, bo czuję… ale czy naprawdę pomagam?

Wielu dobrych ludzi, zwłaszcza kobiet, ma wdrukowaną głęboką potrzebę pomagania.
Bo czują. Bo widzą. Bo wierzą w ludzi.
Czasem nawet: bo „ratowanie” innych daje złudzenie, że same są potrzebne, wartościowe, kochane.

Ale pomaganie z poziomu braku to nie miłość – to próba zapełnienia dziury w sobie.
Jeśli nie jesteś pełna – oczekujesz w zamian wdzięczności, odwzajemnienia, zmiany.
A kiedy to się nie dzieje – czujesz żal, rozczarowanie, wypalenie.

Wtedy empatia zamienia się w ciężar.
Zaczynasz czuć się wykorzystywana, niezauważona, pusta.
Pomaganie przestaje karmić – zaczyna Cię zjadać.



Empatia to elastyczność granic – nie ich brak

Granice nie są barierą, są konturem duszy.
To nieprawda, że aby kochać – trzeba się zatracać.
Prawdziwa empatia to nie oddawanie siebie kawałkami innym ludziom.
To umiejętność czucia, ale nie utożsamiania się.
Bycie elastyczną, ale nie porwaną.
Czułą, ale zakorzenioną.

Twarde, sztywne granice są jak usztywnione ciało – nie pozwalają życiu płynąć.
Ale ich brak to paraliż – wszystko Cię przenika, rani, zalewa.
Empatia to sztuka balansowania: odczuwania, ale pozostania w swojej mocy.



Nie da się wyręczyć nikogo w jego drodze

Wielu z nas – z potrzeby miłości lub akceptacji – próbuje nieść cudze krzyże.
Ale nie da się przeżyć życia za kogoś.
Nie da się komuś oddychać, czuć, dojrzewać.
Nie da się mu oszczędzić bólu, który jest kluczem do jego własnej przemiany.

To złudzenie: że jeśli dam więcej, uratuję drugiego człowieka.
Prawda jest taka: jeśli dam za dużo, zgubię siebie.
A wtedy nikomu już nie pomogę – nawet sobie.



Kobieta, która ratuje, zapomina, że jej energia jest święta

Kobiety mają w sobie pierwotną tendencję do opieki, dawania, karmienia sobą świata.
Ale ten dar staje się klątwą, gdy nie jest wycelowany we właściwe miejsce.

Kiedy kobieta daje energię mężczyźnie, który jej nie uznaje,
dokarmia cudzy dom, cudzą rodzinę, cudzą przyszłość.
To bolesna rola kochanki – tej, która karmi cudem, a odchodzi z pustką.

Dawać można tylko tam, gdzie istnieje wzajemność.
Gdzie mężczyzna uznaje kobietę.
Gdzie wymiana tworzy jedno gniazdo, a nie dwa światy.



Pomaganie to nie poświęcenie – to inspirowanie sobą

Nie musisz się rozdawać, by oświetlać innym drogę.
Twoja największa moc to Twój blask –
blask, który pochodzi z Twojego środka.
Nie z porównań. Nie z cudzych oczekiwań.
Z połączenia z własną Duszą.

Świeć nie po to, by kogoś ratować,
ale po to, by przypomnieć innym, że oni też mogą świecić.



Wracaj do siebie. Zawsze.

Pomaganie ma sens tylko wtedy, gdy jesteś w sobie zakorzeniona.
Gdy jesteś pełna.
Gdy Twoje „tak” nie wynika ze strachu, a z mocy.

Empatia to nie narzędzie ratowania świata.
To subtelny język serca.
Który najpierw musi nauczyć się mówić do Ciebie – zanim zaczniesz go używać wobec innych.



Twoja obecność to dar. Ale Twoje granice to fundament.

Nie zamieniaj swojej dobroci w niewolę.
Nie trać siebie w imię miłości.
Bo ta prawdziwa – zaczyna się od Twojej pełni.

14/05/2025

Nie jest za późno. Nigdy nie było.

Nie ma znaczenia, o której godzinie się budzisz.
Czy był to świt życia, czy jego późne popołudnie.
Liczy się tylko to, że się budzisz.
Że oczy są otwarte, serce nie ucieka już od bólu, a brzuch – święty kompas istnienia – zaczyna mówić Twoim głosem.

Nie zrobię za Ciebie tej drogi.
Nikt tego nie zrobi.
Nikt nie przećwiczy za Ciebie mięśni, które mają Cię unieść ku wolności.
Nikt nie przeżyje za Ciebie tej chwili.
Nie odpłacze Twojego bólu. Nie przetańczy Twojej ekstazy.
Nie oddechnie Twojego spokoju.

Wszystko, co ktoś zrobi za Ciebie, buduje jego świat.
Nie Twój.

To Twoje ręce mają rzeźbić Twoje życie.
To Twój kręgosłup ma się prostować z każdym świadomym wyborem.
To Twoje ciało ma wiedzieć, co znaczy być sobą – naprawdę.

Do tego trzeba dojrzałości.
Nie tej społecznej, „dorosłej” –
lecz tej głębokiej, mistycznej:
która przyjmuje odpowiedzialność jak królową,
i nie zrzuca jej na nikogo innego.

Bo kiedy naprawdę jesteś sobą,
już nic nie trzeba udowadniać.
Już nie szukasz zbawcy. Ani kata.
Zamieniasz pytanie: „dlaczego mnie to spotyka?”
na: „co mam z tym zrobić?”
A potem robisz.

To moment, gdy budzi się dorosła dusza.
Dusza, która wie, że nie ma drugiej szansy –
bo życie wieczne nie zaczyna się po śmierci.
Zaczyna się teraz.

„Nie jesteśmy zbyt starzy, by zacząć nowy taniec.
Jesteśmy zbyt głodni, by dalej udawać, że nie chcemy żyć naprawdę.”
(pisze Meade)

Więc chodź.

Pokażę Ci ścieżkę.
Nie gotową, nie łatwą.
Lecz prawdziwą. Przejrzaną krok po kroku.
Stworzę Ci przestrzeń, w której nie musisz już się wstydzić swojej siły.
Ani swojej delikatności.

W obecności, do której prowadzi oddech, ruch i dotyk –
zakotwiczysz się w sobie.
Wybierzesz.
Poczujesz, że życie nie dzieje się z Tobą…
lecz dla Ciebie.

A potem?
Zadasz to najświętsze z pytań:

Jak pragnę żyć?

I wszystko, co prawdziwe, zacznie odpowiadać.

——
Ta⭕️ Studio Eli Czaczkowska
- masaż
- kobieca gimnastyka tradycyjna
- access bars
- inspiracja i rozwój
- szkolenia
☎️ Zarezerwuj wizytę: +48 506 236 545

taostudio.booksy.com/a/
https://bialystokmasaz.pl/

12/05/2025

Kobieta-lisica

Nie szukaj jej w tłumie –
idzie własnymi ścieżkami,
między drzewami, w szumie źdźbeł i milczeniu świtu.
Ma w sobie ogień i cień –
miękkość futra i błysk ostrych zębów.

Nie daje się oswoić, choć potrafi ogrzać duszę,
jeśli tylko nie spróbujesz jej posiąść.
Lisica nie należy do nikogo –
ale przy tym kocha głęboko, bezgłośnie,
z ukrycia – tak, jak przyroda kocha życie.

Jej mądrość nie jest z książek,
lecz z nocy spędzonych na granicy światów.
Z ciszy, która nie boi się mówić,
i z ruchu bioder, który pamięta stare pieśni.

A jej ogon…
Ogon jak pióro zaklętej bogini.
Krąży wokół niej miękko, jak dym kadzidła,
plącząc się w zmysłach tych, co patrzą zbyt długo.
Wystarczy jeden ruch, byś zapomniał, kim jesteś,
i przypomniał sobie, za czym tęsknisz.

Jeśli spotkasz ją na swojej drodze –
nie próbuj jej zrozumieć.
Zatańcz z nią,
albo pozwól jej odejść z wdziękiem.

Bo lisica przychodzi tylko wtedy,
gdy ktoś ma w sobie dość przestrzeni,
by pomieścić dzikość i świętość
w jednej kobiecie.

11/05/2025

Ja i mój świat
(O intymnej relacji z rzeczywistością)

Mój świat…
To nie zewnętrzny krajobraz, który mija za szybą pociągu.
To nie tło, scenografia, ani przypadek.
To najbliższy ze związków – partner, nauczyciel, kochanek i lustro.
Przemawia do mnie bezpośrednio, przez słowa innych, przez cienie pod oczami, przez tęsknotę w piersi, przez niepokój przed snem.

Nie ma niczego poza tym, co do mnie przychodzi.
Każde zdarzenie to szyfrogram, każdy człowiek – posłaniec.
Każde “dlaczego?” – zaproszenie do usłyszenia własnego “bo…”

Świat nie dzieje się „mi”.
Świat dzieje się ze mną.
Jak taniec, w którym nie ma lidera – tylko rezonans.
Reakcja, którą mam, mówi więcej o mnie niż o tym, co się wydarzyło.
To mój monolog wewnętrzny, zakamuflowany jako rozmowa z losem.

Kiedy ktoś mnie drażni – pytam, co we mnie jest napięte.
Kiedy coś mnie zachwyca – pytam, na co wreszcie się otwieram.
Kiedy coś tracę – uczę się rozróżniać to, co było oparciem, od tego, co było iluzją.

Każda chwila mówi do mnie moim językiem.
Kiedy ją ignoruję, zaczyna krzyczeć.
Kiedy ją słucham, cichnie i zamienia się w światło.
Ten świat – ten jedyny, jaki mam – nie jest na zewnątrz mnie.
On jest mną.

A ja jestem nim.

I może właśnie dlatego tak trudno uciec –
Bo nie ma dokąd.
Bo wszystko, co mnie spotyka, to nie wyrok, ale odpowiedź.
Nie przypadek, ale echo.
Nie los, ale droga powrotna.

Do siebie.

07/05/2025

Dać może tylko ten, kto już ma.
Nie z pustki, nie z głodu, nie z potrzeby bycia potrzebnym.
Prawdziwe dawanie wypływa z pełni.
Z kielicha, który się przelał.
Z duszy, która poznała smak bycia nakarmioną.
Tylko ten, kto naprawdę spotkał się ze sobą,
kto poznał swoją własną wartość, granice i czułość,
może dawać tak, że nie zaciąga długu.
Nie jako transakcję, lecz jako ofiarowanie.

Pobłogosławić może ten, kto sam umiał przyjąć błogosławieństwo.
Bo przyjęcie wymaga pokory.
Wymaga otwarcia dłoni.
Wymaga powiedzenia: tak, zasługuję.
Tylko ten, kto usłyszał nad sobą szept: „Jesteś dobry”
i pozwolił tej melodii zagnieździć się w swoim sercu,
może innym szeptać to samo,
nie jako pustą formułkę, lecz jako prawdę wcieloną.
Błogosławieństwo dane z wnętrza brzmi jak pieśń,
która zna nuty radości i ciszy.

Kochać potrafi kochany.
Bo tylko ten, kto poczuł się naprawdę widziany,
objęty, wysłuchany, przyjęty –
może odwzajemniać miłość z miękkości, nie z lęku.
Ktoś, kto był bezpieczny w ramionach,
potrafi być ramieniem dla innych.
Ktoś, komu dano przestrzeń,
nie będzie jej odbierał.
Kochać naprawdę – to nie zdobywać, nie zasługiwać, nie ratować.
To być.
I pozwalać być.
Z tej czułej prawdy, że jestem kochany,
rodzi się miłość, która nie musi udowadniać,
że zasługuje na miejsce.

Dlatego warto nauczyć się kochać siebie.
Nie po to, by być doskonałym,
ale by być obecnym.
By wiedzieć, jak smakuje czułość,
zanim się ją poda dalej.
By nie mylić miłości z potrzebą,
ani bliskości z zależnością.
By serce, które kiedyś zostało pominięte,
stało się domem dla innych.

04/05/2025

List do siebie po powrocie z głębin. Zanurkowałam głęboko i wypłynęłam wysoko. Czy mogłam utonąć? Mogłam.

Kochana,

Wróciłaś. Inna, choć pozornie ta sama.
Cisza, którą nosisz w sobie, stała się świątynią.
To, co zobaczyłaś – nie da się już od-zobaczyć.
To, co poruszyło się w Tobie – nie da się już zatrzymać.

Usłyszałaś głos Kapłanki. Twój własny, od dawna znany, a jednak zbyt długo przemilczany.
Ten głos nie krzyczy. On wie.
To głos, który nie potrzebuje dowodów, tylko przestrzeni.
To głos, który mówi językiem znaków, snów, oddechu, powtórzeń i szeptów drzew.

Nauczyłaś się sprawiedliwości – tej prawdziwej, wewnętrznej.
Nie tej, która karze. Tej, która przywraca równowagę.
Zaczynasz wybierać siebie nie z egoizmu, ale z szacunku.
Twoje tak znaczy tak. Twoje nie ma teraz granice.
Bo znasz swoją wartość. I czujesz, kiedy oddalasz się od siebie.

Spotkałaś swój cień.
Ten, który szeptał w nocy, że jesteś niewystarczająca.
Ten, który chciał się schować, zanim ktoś odrzuci.
Ale Ty nie uciekłaś.
Spojrzałaś mu w oczy i powiedziałaś:
„Już nie musisz mnie chronić. Teraz ja jestem dla nas opiekunką.”

Twoja dusza przypomniała Ci, że nie przyszłaś tu, by być doskonała.
Przyszłaś, by być prawdziwa.
Nie poprawiać świata, ale nim świecić.
Nie naprawiać ludzi, ale kochać siebie tak, że aż się uzdrawiają obok.
Nie kontrolować życia, ale stać się kanałem nadziei.

A w sercu – ogień.
Nowy. Cichy, ale niezgaszony.
To moc Królowej Buław.
Kobiety, która już nie przeprasza za swój żar.
Która zna swój magnetyzm i idzie swoją ścieżką z lekkością ognia, który nie prosi o pozwolenie.

Kochana…
Znasz drogę.
Teraz wystarczy iść.
Z czułością, z prawdą, z ogniem i z niebem w oczach.

Twoja Ja

———

Impresje po warsztacie z Walerym, maj 3025.

30/04/2025

Modlitwa codzienna żywej kobiety.

Dziękuję moim stopom,
że niosły mnie przez wszystkie doliny i szczyty —
za każdy krok, który przybliżał mnie do siebie,
nawet gdy droga była ciemna.

Dziękuję moim biodrom,
za to, że kołysały we mnie życie,
że nie zapomniały tańczyć,
nawet gdy serce bolało.

Dziękuję sercu,
że nie zamarło w lęku —
że biło dalej, wierząc w światło
nawet pośród burz.

Dziękuję dłoniom,
że dawały i obejmowały,
że potrafią jeszcze błogosławić
i czule dotykać świata.

Dziękuję oczom,
za to, że widzą dalej niż widać
i głębiej niż pozwalają powierzchnie.

Dziękuję sobie.
Za to, że jestem.

I niechaj każda kobieta, która czyta te słowa,
zostanie otulona łaską,
jak ciepłym szalem o poranku.

Niech przypomni sobie swoją świętość —
w prostym geście, w spojrzeniu, w milczeniu.
Niech jej ciało mówi głosem duszy.
Niech jej życie stanie się modlitwą w ruchu.

Niech każda z nas
będzie błogosławieństwem dla siebie i dla świata.

I niech to, co święte,
zamieszka w codzienności
jak szept obecności wśród liści,
jak miękki oddech między słowami.



Ta⭕️ Studio Eli Czaczkowska
- masaż
- kobieca gimnastyka tradycyjna
- dostęp do świadomości
- inspiracja i rozwój
- szkolenia
☎️ Zadzwoń, jestem tu dla Ciebie +48 506 236 545

26/04/2025

Kim jest Taoistka?

Kiedyś myślałam, że muszę walczyć o miejsce w świecie.
Że muszę być silna, głośna, szybka.
Że muszę zasłużyć.

Aż pewnego dnia usiadłam.
W ciszy.
W sobie.

I usłyszałam – szmer życia we krwi, śpiew mięśni, szept serca.
Usłyszałam siebie.

Wtedy zaczęła rodzić się Taoistka.

Taoistka to nie rola, nie maska, nie ideał.
To kobieta, która pamięta.
Która zamiast podbijać świat, tańczy z nim w rytmie, który zna tylko ona.
Która dotyka życia – powoli, świadomie, całym ciałem.

Taoistka nie walczy o wartość – ona jest wartością.
Nie szuka uznania – bo zna siebie.

Dziś uczę kobiety, jak wrócić do siebie.
Do ciała, które jest domem.
Do oddechu, który jest modlitwą.
Do ruchu, który jest wolnością.

Bo nie przyszłyśmy tu, żeby przetrwać.
Przyszłyśmy, żeby żyć.
Naprawdę.

Jestem Taoistką.
I jeśli słyszysz w sobie ten cichy zew –
witaj w domu.

———

Ta⭕️ Studio Eli Czaczkowska
- masaż
- kobieca gimnastyka tradycyjna
- inspiracja i rozwój
- szkolenia
☎️ Dowiedz się więcej: +48 506 236 545

https://bialystokmasaz.pl/

Chcesz aby twoja szkoła była na górze listy Szkoła w Białystok?

Kliknij tutaj, aby odebrać Sponsorowane Ogłoszenie.

Lokalizacja

Kategoria

Strona Internetowa

Adres

Waryńskiego 6/24
Białystok
15-461