20/08/2020
11 lipca razem z Uniwersytetem Dziecięcym PSW w ramach projektu „Akademia Miłośników Wiedzy” wyruszyliśmy do wioski tematycznej „Kraina Rumianku” w Hołownie, ponieważ Centrum Nauki Kopernik było już od dłuższego czasu zamknięte. Wybraliśmy warsztaty: Od ziarna do chleba, Mydełka glicerynowe, Dawne zajęcia domowe, Słodkie kukiełki oraz spacer po ogrodzie ziołowym i przejazd wozem drabinowym (Informacje na temat warsztatów można znaleźć tutaj: http://krainarumianku.pl/oferta/warsztaty/).
Gdy tylko przyjechaliśmy na teren tej cudownej krainy zostaliśmy przywitani pysznym śniadaniem, a miły Pan przewiózł nas wozem drabinowym i pokazał okolicę zadając różne pytania. Naszym zadaniem było m.in. odgadnięcie, jaki miesiąc symbolizują ustawione przy ulicy figurki. Dwaj chłopcy mogli nawet zobaczyć jak prowadzi się traktor siedząc obok pana kierowcy. Po przejażdżce panie instruktorki zaprosiły nas na spacer po ogrodzie ziołowym oraz warsztaty z wykonywania mydełek glicerynowych. Po rozdrobnieniu kostek gliceryny i rozpuszczeniu ich w wybranej przez siebie formie mogliśmy dodawać naturalne barwniki oraz prawdziwe suszone zioła i ozdoby brokatowe. Tak powstały prawdziwe rumiankowe lawendowe i rozmarynowe cuda. Oprócz suszonych kwiatów do glicerynowych mydełek można dodawać ziarna kawy, mak i inne nasiona.
Dowiedzieliśmy się, że głównym składnikiem mydła jest tłuszcz, który może być roślinny lub zwierzęcy. Wiemy też, do czego służył łuk, jak wygląda roślina, z która kiedyś służyła ludziom za proszek do prania. Potem poznaliśmy długi i pracowity proces powstawania chleba aż od ziarenka. Zobaczyliśmy jak wygląda sierp i kosa, snopek zboża. Dowiedzieliśmy się, do czego służyły żarna, a w spichlerzu każdy spróbował swoich sił przy młóceniu zboża oraz jego mieleniu. Zobaczyliśmy wygląd dawnej izby i robiliśmy rogaliki z marmoladą według przepisu "Krainy Rumianku". Na warsztatach z dawnych zajęć domowych poznaliśmy studnię z żurawiem, zobaczyliśmy jak działa maglownica i używaliśmy kijanki. W maselnicy ubiliśmy swoje własne masło, które potem zjedliśmy z chlebem i kiełbaskami prosto z prawdziwego pieca. Nasze wcześniej zrobione rogaliki okazały się wspaniałym deserem, a wyszło nam ich tyle, że resztę zabraliśmy na drogę powrotną.
Bardzo miło wspominamy spędzony tam czas. „Krainę Rumianku” na pewno odwiedzimy ponownie :)