19/05/2026
„W jakimś domu okno, a za nim…”
Przez uchylone okno dobiegał narastający gwar.
Ktoś wchodził z ulicy, przez bramę, na podwórze naszej kamienicy. Zdążyłem jeszcze wyłączyć lampkę na biurku i stanąłem tuż za firanką.
Na dole gęstniał tłum zwrócony twarzami ku torom kolejowym, które biegły w dole nasypu, tuż za budynkami. Ludzie zatrzymali się w połowie podwórza i ustawiali w półkolu. Na środku, przed nimi, dwie osoby rozciągnęły prostokąt białego płótna - jaśniał tam, gdzie mała biegała dziś za piłką…
Coś błysnęło i na tej tkaninie ujrzałem nagle zmieniające się obrazy. Było tam nasze miasto, okładki jakichś książek. I to kolorowe! A wtem - nazbyt znajoma twarz!
Za sobą usłyszałem szelest. Żona stała w drzwiach. Miała na rękach Minkę, która długo nie mogła usnąć – jeszcze chwilę temu słyszałem jej dziecięcy głosik. Teraz leżała uśpiona w ramionach Anki. Tuliła lalę, którą dostała na urodziny.
Spojrzałem w dół i zamarłem. Ludzie na podwórzu ani drgnęli. Przed nimi falowała na wietrze, na tym chwilowym ekranie, fotografia córki, którą zrobiliśmy jakiś czas temu, i która teraz stała u mnie na biurku. Anka, widząc moje podekscytowanie, podeszła bliżej. Uśmiechnęła się i położyła mi głowę na ramieniu. Zamknęła oczy i przez chwilę zdawało mi się, że i ona usnęła.
Niemy film. Tak pomyślałem o tym, co na dole. Ale to nie było to. Bo nagle, bardzo wyraźnie, usłyszałem głos kobiety, która do tego tłumu mówiła:
- 13 stycznia 1907 roku w Będzinie świat powitał Szyja Wygodzki. Zostanie pisarzem.
Zamknąłem okno i poszedłem z Anką do pokoju Minki. Delikatnie ułożyliśmy ją na łóżku.
„Gdybym miał ciebie przytulić, jak ty swoją lalkę,
gdybym miał ciebie w kołdrę owinąć, jak ty swoją lalkę (…)” - ciągle zapisywałem w głowie, później dopiero na kartce.
Kiedy wróciłem do gabinetu ludzie opuszczali już podwórze. Kobieta, która mówiła, szła ostatnia. Spojrzała w górę, ale przecież nie mogła mnie dostrzec w ciemności.
W końcu na dole nie został nikt z tych, co wiedzieli o mnie już wszystko. To, co dopiero musiałem przeżyć.
„A potem tak cicho w podwórzu,
a w domach tak ciemno wieczorem…”
---
🌙 16 maja 2026 r. po godz. 21.20 w podwórzu kamienicy przy ul. Sączewskiego 13 w Będzinie, gdzie przed wojną mieszkał Stanisław Wygodzki z żoną Anką (Frymetą) i córeczką Miną (Inką), opowiedziałam o losach pisarza.
🌙 Opowieść rozbrzmiała w ramach „Spaceru śladami dawnych sąsiadów” – wydarzenia Fundacja Brama Cukermana z okazji Nocy Muzeów.
🌙 Wizualizacje: Iza Grauman
---
📖 Tekst: Izabela Tumas - autorsko. W tekście użyłam fragmentów wierszy Stanisława Wygodzkiego: „Okno”, „Dziewczynka z lalką”, „Imiona złowróżbne”.
---
📷 Fot. Katarzyna Siwiec-Matysiak, Grzegorz Onoszko.