06/12/2025
Na tym profilu jeszcze nie publikowałam osobistych przemyśleń, ale tym razem muszę się nimi podzielić. Nie wiem, do jak szerokiego grona trafią, nie jestem influenserką, żeby prosić o lajki i udostępnienia. Dla mnie to ważne, więc piszę. Będzie długo...
Mój syn prawdopodobnie uratował komuś wczoraj jeśli nie życie, to na pewno zdrowie. Podjął dorosłą, odpowiedzialną decyzję i poprosił mnie o pomoc. Może i bał się „przypału”, ale wiedział, że zareaguję natychmiast i bez oceniania. Zaufał mi i przyszedł, choć mógł próbować sobie radzić na własną rękę.
Zaufał – to słowo klucz. Czy Wasi nastolatkowie Wam ufają? Przychodzą do Was, kiedy dzieje się coś, z czym młody mózg nie radzi sobie sam?
Czasem, kiedy moi uczniowie dzielą się swoimi trudnościami słyszę: „tylko niech pani nie mówi mamie, mama się wścieknie, mama i tak nic nie zrobi”… Wiecie co, przeraża mnie to!
Właśnie mama, tata – my jesteśmy od tego, żeby COŚ zrobić!
Przewijaliśmy te nieporadne ludziki, karmiliśmy, nie spaliśmy po nocach, bo trzeba było tulić, kołysać, koić płacz.
Dlaczego teraz, kiedy nasze dzieci potrzebują nas tak samo mocno, część rodziców już tego nie robi?
Nastolatek to nie jest mały dorosły – nastolatek to duże małe dziecko! W jego mózgu zmiany zachodzą tak szybko i gwałtownie, że co kilka tygodni budzą się z nowym zestawem neuronów a co za tym idzie – nowym „wszystkim”. Może nam się wydawać, że nastolatkowi co jakiś czas totalnie zmienia się osobowość – i dokładnie tak jest! Jako dorośli sami się w tym gubimy – a co ma powiedzieć młody człowiek, któremu mózg przewraca się na lewą stronę, nadnercza, szyszynka, podwzgórze i inne organy produkują kosmiczne ilości nowych hormonów? W dodatku miłości, rozstania, klasówki z matmy i nasze oczekiwania sprawiają, że życie przeraża, przytłacza i jedynym rozwiązaniem wydaje się ucieczka (w samotność, w świat wirtualny, używki)?
Gdzie wtedy jesteśmy – my tacy „wszystkowiedzący, słodkopierdzący” (cytując Tomka Zielińskiego) dorośli?!
Kryzys psychiatrii dziecięcej jest faktem: kolejki na NFZ kosmiczne, prywatne wizyty również w kosmicznych cenach – ale do cholery! Po coś jest to 800+!
Poza tym to my – rodzice jesteśmy pierwszą linią frontu. To my powinniśmy pierwsi zauważyć, że nasze dziecko przeżywa trudności. Zauważyć i zareagować.
Jednak często tą pierwszą linią staje się nie rodzic, a szkolny pedagog/psycholog. Nie możemy przejąć roli rodzica, ale możemy mu dokładnie i profesjonalnie wyjaśnić, czego potrzebuje jego własne dziecko (brzmi jak paradoks, ale często w gabinecie wyjaśniam rodzicom „oczywiste oczywistości” a oni się dziwią i pytają, skąd wiem, że właśnie tak to wszystko wygląda u nich w domu. Ano wiem…).
Są rodzicie, którzy biorą problem na klatę: szukają wsparcia, pomocy, często też diagnozy, terapii i widać efekty, bo to naprawdę działa.
Ale zdarzają się też tacy, którzy problemu nie widzą absolutnie i o wszystko obwiniają szkołę.
Jednak – jak powiedziała pewna Bardzo Mądra Osoba „my jesteśmy z państwa dziećmi kilka godzin dziennie, przez kilka lat. Państwo zostają z nimi na resztę życia”…
Grafika: Ai, freepik.
25/11/2025
21/11/2025
07/11/2025
01/11/2025
20/10/2025
14/10/2025
12/10/2025
10/10/2025
08/10/2025
04/10/2025
02/10/2025