21/09/2026
💬Czy jest coś, co depresja Ci dała?
Takie pytanie padło podczas spotkania autorskiego, które odbyło się kilka dni temu.
Depresja to cierpienie, więc trudno powiedzieć coś w stylu: „jestem wdzięczna, że zachorowałam, bo…”.
Ale „jestem wdzięczna, że wreszcie usłyszałam siebie”.
Prawda jest taka, że choroba wymusiła na mnie inne spojrzenie na życie. Zatrzymała mnie na tyle skutecznie, że w końcu musiałam spojrzeć do wewnątrz i zmierzyć się z pytaniami: o czym właściwie jest moje życie, kim naprawdę jestem, a kim próbuję być, ile z tego, jak żyję, wynika ze mnie, a ile z przekonań, wyobrażeń i oczekiwań, którym przez lata próbowałam sprostać.
Zaczęłam widzieć, że w życiu podporządkowanym temu, co „powinnam”, „muszę”, „trzeba”, nie ma miejsca na to, co naprawdę mnie karmi, co jest moje, co daje mi poczucie sensu i do czego woła mnie życie.
Depresja raz za razem przynosiła mi zatrzymanie, a ja wielokrotnie je ignorowałam. Jeszcze dam radę, jeszcze wytrzymam, jeszcze trochę, jeszcze tylko ten dyplom, jeszcze tylko... I tak w kółko, a kiedy miałam już naprawdę dość, cisnęłam jeszcze trochę.
Aż padłam.
I wtedy przyszła do mnie myśl: skoro ciągle ląduję w tym samym miejscu, to może problem nie polega na tym, że robię za mało, tylko na tym, że wciąż próbuję robić to samo w ten sam sposób.
Zaczęłam więc wprowadzać zmiany. Małe. Niezauważalne na zewnątrz. Zaczęłam inaczej traktować siebie, inaczej odpoczywać, inaczej podejmować decyzje, uważniej słuchać własnego ciała, sprawdzać, co jest naprawdę moje, a co przez lata próbowałam unieść tylko dlatego, że wydawało mi się, że tak trzeba.
I wtedy coś zaczęło się zmieniać.
Nie nagle. Powoli. Z każdym dniem po trochu.
Z tej drogi powstała „Codzienność w depresji” - książka nie tylko o tym, jak z depresją żyje się na co dzień, ale przede wszystkim „Rzecz o tym, jak z depresji powrócić do życia”.
W tej podróży odkryłam, że wcale nie chodzi o to, żeby mieć lepsze życie. Bardziej chodzi o to, żeby żyć w większej zgodzie ze sobą i być bliżej własnego serca.
Mniej podporządkowywać się temu, jak „powinno” wyglądać życie, a częściej sprawdzać, co naprawdę jest dla mnie ważne, co mnie ożywia, co mnie karmi i co sprawia, że czuję, że jestem sobą.
Czy jest więc coś, co depresja mi dała?
W pewnym sensie „oddała” mi MOJE życie.
……
Za zaproszenie do współpracy dziękuję Wydawnictwo Sensus, za czułe prowadzenie - Magdalena Kuszewska, a za atmosferę tego wieczoru - wyjątkowej publiczności🩵
Z miłością Joanna