06/08/2025
W tym roku ruszyłam z blogiem, ale zdarzyło mi się też napisać kilka dłuższych postów. Tu o moim podejściu do pracy trochę szerzej. Zapraszam Cię do komentowania i podzielenia się swoją perspektywą 🙂
_______________________________________
Terapia dała Ci zrozumienie. Ale kiedy mówisz – głos wciąż drży. Co wtedy?
Przeszłaś kawałek drogi. Może na psychoterapii przepracowałaś lęk przed oceną, potrzebę bycia idealną lub wystarczającą i te wszystkie niesprzyjające schematy z dzieciństwa, w którym Twój głos po prostu się nie liczył.
Pojawiło się dużo ulgi, sporo łez. I wreszcie – zrozumienie. Często również większy spokój.
Ale kiedy masz nagrać wideo o swoim projekcie, stanąć przed grupą, udzielić wywiadu albo po prostu zabrać głos na ważnym spotkaniu – znowu czujesz ten znajomy ścisk, mimo że wszystko „już rozpracowałaś” na terapii. Wiesz już dlaczego się boisz, ale nadal nie wiesz, jak to powiedzieć.
Z czym czasami zostajesz? Z cichym, schowanym głosem. Albo z kontrolą nad każdym wypowiadanym zdaniem. Często z oddechem, który magicznie nagle znika i bardziej przeszkadza niż pomaga, gdy tylko oczy innych kierują się na Ciebie. Zostajesz też z lekkim drżeniem w gardle i tonem, który brzmi dziwnie, jakby należał do kogoś innego. Starego tonu już się pozbyłaś a nowy brzmi obco. Nie wiesz czy to na pewno Ty.
To jest ten moment, w którym wiele i wielu z nas odkrywa, że samo uświadomienie sobie źródeł lęku to nie wszystko. Jeśli chcesz wyjść do ludzi ze swoją opowieścią, potrzebujesz czasem innej praktyki. Czyli ciała, które wie, jak mówić pewnie. Głosu, który uniesie Twój przekaz, nawet jeśli się boisz. I nie bezdechu – a oddechu, który zostanie z Tobą, gdy mówisz o czymś naprawdę ważnym.
Kiedy jest dobry moment na pracę z głosem?
Wiele razy słyszałam to pytanie. Moje doświadczenie pokazuje jasno: najgłębsze i najtrwalsze efekty przynosi praca z głosem, gdy jesteś już po pewnym etapie psychoterapii lub innej formy terapii. Dlaczego?
Jeśli zmagasz się z głębokim kryzysem, traumą... trener głosu Ci nie pomoże. To nie jej czy jego rola. Psychoterapia jest po to, aby dać Ci mapę Twojego wewnętrznego świata, pomóc zrozumieć mechanizmy, które Tobą kierują i opatrzyć najgłębsze rany.
Oczywiście, zdarza się, że to właśnie w trakcie pracy nad głosem, ciałem i oddechem wracają wspomnienia i otwierają się różne zamknięte historie. To jest naturalne. Praca z ciałem pokazuje, że emocje potrafią zapisać się w napięciach, oddechu i brzmieniu głosu – i właśnie dlatego głos tak często reaguje, zanim zdążymy to zrozumieć. Dobry trener/ka zauważą to i otoczą Cię troską, ale nie powinni wchodzić w rolę terapeuty. No chyba, że łączą te dwie profesje.
Trener/ka głosu nie analizuje Twojej przeszłości. On/a da Ci konkretne narzędzia, aby to, co już wiesz o sobie, mogło wreszcie wybrzmieć na zewnątrz. Pomaga Ci przełożyć świadomość z głowy na fizyczne doświadczenie w ciele.
Podsumowując: terapeuta pomaga Ci zrozumieć, dlaczego boisz się mówić. Trener głosu uczy Cię, jak mówić, mimo że czasem wciąż czujesz lęk.
Jest na to nawet ciekawe, naukowe wyjaśnienie. To teoria poliwagalna, która w prosty sposób mówi, że jakość naszego głosu jest barometrem dla naszego układu nerwowego. Gdy czujemy się bezpiecznie, nasz system działa w trybie „spokój i kontakt z innymi” – głos jest wtedy naturalnie dźwięczny, melodyjny i ma głębię. Gdy wyczuwamy zagrożenie (np. lęk przed oceną), system przełącza się na tryb w uproszczeniu „walki lub ucieczki”, a głos staje się wyższy i napięty. A gdy stres nas przytłacza, włącza się tryb „zamrożenia” – wtedy głos cichnie, robi się płaski, a czasem zupełnie znika w ściśniętym gardle. Znasz to, prawda? Nie da się siłą woli zmusić głosu do swobody, jeśli cały system nerwowy jest w trybie alarmowym. Psychoterapia pomaga ten system wyregulować i dopiero wtedy ciało jest gotowe, by na ćwiczeniach głosowych nauczyć się nowego, bezpiecznego brzmienia.
Owszem, praca z głosem bywa wychodzeniem ze strefy komfortu. Ale czasami nie potrzebujesz więcej spokoju. Czasami dochodzisz do miejsca, w którym już wiesz, skąd ten lęk – i wtedy nie potrzebujesz więcej analiz, tylko praktyki. Ćwiczeń, które pomogą Ci w realnych sytuacjach – podczas nagrania, prezentacji, rozmowy. Takich, które pomogą Ci oddychać w trakcie mówienia, a nie tylko na poduszce do medytacji. Które przygotują Twój głos na wystąpienie, warsztat czy live – bez paniki na dzień przed czy odwoływaniem go w ostatniej chwili albo regularnym przekładaniem.
Potrzebujesz praktyki, która obudzi Twoje pełne brzmienie. Głosu, który nie tylko usłyszą inni, ale przede wszystkim poczujesz Ty sam/a – jako część Ciebie, która właśnie wróciła na swoje miejsce. Do domu ❤️
Wiele razy zdarzało mi się, że ktoś traktował pracę z głosem jak psychoterapię. Wielokrotnie zauważałam problem i sugerowałam terapię – od kilku lat głównie dorosłym, ale zdarzało mi się rozmawiać na takie tematy z rodzicami dzieci, jak i nastolatkami, czy studentami – osobami, które prowadziłam kilka lat temu w ramach lekcji śpiewu. Sama, osiem lat temu przeszłam prawie roczną terapię, po której wróciłam do tworzenia piosenek i założyłam firmę, stawiając na usługi związane z pracą z głosem.
Jak to wygląda obecnie we współpracy ze mną? Nie skupiamy się na analizie całej historii życia. Pracujemy bardziej z tym, co już wiesz – i jak to wybrzmiewa w Twoim głosie. Jeśli zdecydujesz się na sesję kilkugodzinną czy mentoring – tak, zaglądamy do Twoich przekonań, schematów i nawyków związanych z głosem. I robimy miejsce. Na Ciebie. Na Twój głos – żywy, słyszalny i prawdziwy.
To robi całą różnicę. Nie analiza, a bardziej moment, w którym mówisz, śpiewasz, używasz głosu – i czujesz, że to naprawdę Ty.
Bez udawania i bez ścisku.
A jak jest u Ciebie? Co jeszcze zostało w Twoim ciele i gardle, nawet kiedy już tak wiele rozumiesz?
Fot. Karina Wierzbicka