Magdalena Fabritius

Site Web Contacter l'école

Magdalena Fabritius Hi, my name is Magdalena, I help women to build the language of compassion and acceptance. I love communication based on empathy and life organization.

Mentorka relacji l CFT in spe
❣️ Pomagam kobietom budować bezpieczne i dobre relacje
🌿 Partnerstwo • Rodzina • Poczucie bezpieczeństwa • Emigracja
💛 Programy online I Spotkania 1:1 Together we learn how to create your beautiful and tender home full of your presence. I support women in creating a simpler life full of meaning and tenderness. I teach life organization which is about creating a functional life tailored to your needs and those of your loved ones, where there will be room for everything you like and what is important to you. I help women to find more balance, by making their lives simpler and full of their presence. I believe that the combination of both supports our well-being. Cześć, mam na imię Magdalena, wspieram kobiety w tworzeniu prostszego życia pełnego sensu i czułości. Uczę organizacji życia, czyli tworzenia funkcjonalnego życia dopasowanego do potrzeb Twoich i Twoich bliskich, w którym znajdzie się miejsce na wszystko, co lubisz i co jest dla Ciebie ważne. Pomagam kobietom odnaleźć równowagę, czyniąc ich życie prostszym i pełnym ich obecności. Uwielbiam komunikację opartą na empatii i organizacji życia. Uważam, że połączenie obu sprzyja naszemu dobremu samopoczuciu.

Po weekendzie offline wróciłam z taką myślą i się dzielę😊Telefon na 9% od razu przypomina nam, że warto poszukać ładowar...
20/10/2026

Po weekendzie offline wróciłam z taką myślą i się dzielę😊

Telefon na 9% od razu przypomina nam, że warto poszukać ładowarki. Nie zastanawiamy się, czy jest wystarczająco zdyscyplinowany, czy powinien lepiej zarządzać energią, ani dlaczego inne telefony działają dłużej😉

Po prostu wiemy, że bateria się kończy. I podłączamy ładowarkę.

A sobie nie zawsze dajemy tę samą życzliwość. Kiedy jesteśmy zmęczeni, rozproszeni albo mamy mniej cierpliwości, często dokładamy sobie jeszcze trochę presji,próbujemy być cierpliwi, skupieni, dostępni, ogarniać wszystko i jeszcze mieć do siebie pretensje, że idzie nam trochę gorzej. A czasem po prostu potrzebujemy naładować nasze własne "baterie".

I chodzi o to, że nie ładujemy naszych baterii tylko po to, aby więcej robić, żeby być bardziej zmotywowanym i skutecznym.

❤️Robimy to, żeby mieć siłę na całe dobro, które już jest, żeby tego nie przegapiać🥰
Rozmowy przy stole, śmiechu dzieci, zauważyć piękne światło na ścianie. Roześmiać się z czegoś zupełnie głupiego. Zatrzymać się przy zachodzie słońca, zamiast pomyśleć, że szkoda czasu, bo przecież jeszcze tyle do zrobienia.

Żeby nie przegapić tych małych chwil, które nie trafiają na listę osiągnięć, a jednak potrafią sprawić, że życie jest wystarczajaco pełne i dobre😊

Po tym weekendzie pomyślałam, że chciałabym pamiętać o tym częściej.

I może kiedy następnym razem poczujesz, że masz już tylko 9%, nie musisz od razu wymyślać, jak wycisnąć z siebie więcej.
Może najpierw warto poszukać ładowarki🤍

Ciekawa jestem, co ostatnio podładowało Twoje baterie tak naprawdę, że czułaś wewnętrzną radość? Ja wczoraj wrzuciłam moje chwile ładowania na story😊

Pozdrawiam znad herbatki,
Lenka


🤍 emocje · bliskość · samowspółczucie
🌿 mentorka relacji · CFT in spe
💛 spotkania 1:1 · programy online

Życie w ciągłej mobilizacji czasem wygląda jak zwyczajna codzienność.Wstajesz rano i już myślisz o tym, co musisz zrobić...
13/10/2026

Życie w ciągłej mobilizacji czasem wygląda jak zwyczajna codzienność.

Wstajesz rano i już myślisz o tym, co musisz zrobić. W ciągu dnia przechodzisz od jednego zadania do drugiego. Kiedy kończysz pracę, przypominasz sobie o sprawach domowych. Kiedy wreszcie masz chwilę dla siebie, sprawdzasz telefon, odpisujesz na wiadomości albo układasz w głowie plan na jutro.

Nawet kiedy siedzisz na kanapie, jakaś część Ciebie nadal pracuje.

Przewiduje. Planuje. Pamięta. Pilnuje.
I być może przez długi czas całkiem dobrze sobie radzisz.
Załatwiasz sprawy. Dotrzymujesz terminów. Prowadzisz dom, pracę, firmę. Tylko że to, że dajesz radę, nie oznacza, że ten sposób funkcjonowania nie ma swojej ceny.

Kiedy przez długi czas jesteś w gotowości do działania, a możliwości regeneracji jest za mało, stopniowo może brakować Ci zasobów
-Coraz mniej cierpliwości do dzieci, partnera i samej siebie.
-Coraz więcej irytacji z powodu drobiazgów.
-Większa trudność w podejmowaniu decyzji i radzeniu sobie z nieprzewidzianymi sytuacjami.
-Mniej energii na rzeczy, które kiedyś sprawiały Ci przyjemność.
-Trudność w skupieniu się na tym, co właśnie robisz, bo głowa nieustannie biegnie do kolejnej sprawy.
-A czasem również poczucie, że wszystko Cię przerasta, chociaż przecież kiedyś radziłaś sobie z podobnymi rzeczami.

Przy długotrwałym przeciążeniu może pojawić się wyczerpanie, a także zwiększać się ryzyko wypalenia.

I wtedy łatwo pomyśleć, że trzeba lepiej się zorganizować. Mniej się irytować. Wziąć się w garść.

Tymczasem warto przyjrzeć się nie tylko temu, jak funkcjonujesz, ale też w jakich warunkach próbujesz funkcjonować.

Ile masz obowiązków? Jak długo jesteś dostępna dla innych? Czy masz przestrzeń, w której nie musisz o niczym pamiętać, niczego kontrolować ani być na bieżąco?

Bo regeneracja to nie tylko sen. To również czas, kiedy możesz przestać dostarczać sobie kolejnych bodźców. Odłożyć telefon i nie sprawdzać, co jeszcze jest do zrobienia.

Tego można się uczyć❤️Zrozumieć, co utrzymuje nas w ciągłej mobilizacji i krok po kroku tworzyć w życiu więcej przestrzeni na regenerację.

Dobrego wtorku,
Lena



Wiem, jak bardzo czasem byś chciała żeby ten ucisk odpuścił.Żeby głowa przestała szukać, co może pójść nie tak.Żebyś mog...
09/10/2026

Wiem, jak bardzo czasem byś chciała żeby ten ucisk odpuścił.
Żeby głowa przestała szukać, co może pójść nie tak.
Żebyś mogła zwyczajnie żyć, bez tego ciągłego napięcia gdzieś w środku.
I wiem też, że czasem jesteś już zmęczona samą sobą.
Tym, że znowu się boisz.
Tym, że znowu potrzebujesz upewnienia.
Tym, że coś, co dla kogoś innego jest zwyczajne, Tobie potrafi zabrać tyle spokoju.

Ale chciałabym Ci dzisiaj powiedzieć coś ważnego

Kiedy długo żyjemy w napięciu, to czasem te wszystkie rzeczy potrafią nas tak zmylić, że zaczynamy myśleć:„Moje życie je...
06/10/2026

Kiedy długo żyjemy w napięciu, to czasem te wszystkie rzeczy potrafią nas tak zmylić, że zaczynamy myśleć:

„Moje życie jest po prostu trudne.”
„Ciągle coś się dzieje.”
„Nic nie jest łatwe.”

A przecież nie zawsze tak jest.
Są momenty, kiedy naprawdę jest trudno.

Ale są też momenty beztroski.
Śmiech z dziećmi.
Dobra rozmowa.
Kawa wypita w spokoju.
Śmiech z przyjaciółką.
Zwykły dzień, w którym nic szczególnego się nie wydarzyło i właśnie dlatego był dobry.

Tylko kiedy przez dłuższy czas jesteśmy pod napięciem, możemy mieć trudniejszy dostęp do tych doświadczeń.

Nasza uwaga jest bardziej skupiona na tym, co może być problemem, zagrożeniem albo czymś, co trzeba natychmiast rozwiązać.

I wtedy warto czasem zatrzymać się i zapytać:
„Czy naprawdę wszystko w moim życiu jest teraz trudne?”
„Czy może jestem bardzo zmęczona i od dłuższego czasu żyję w napięciu?”

I tutaj pojawia się coś ważnego.
Możliwość realnej zmiany.

Aby wprowadzić do życia więcej równowagi, warto zacząć budować więcej doświadczeń bezpieczeństwa i zasobów w sobie, w relacjach, w codzienności.

Czasem będzie to odpoczynek.
Czasem rozmowa z kimś bliskim.
Czasem poczucie, że nie musisz wszystkiego zrobić sama.
Czasem łagodniejszy sposób, w jaki odezwiesz się do siebie po błędzie.
Czasem spacer, spokojny wieczór albo chwila, w której niczego od siebie nie wymagasz.

To są małe rzeczy. Ale właśnie z takich doświadczeń budujemy większą możliwość pozostania przy tym, co trudne, bez traktowania każdej trudności jak zagrożenia.

Po to, żeby trudne momenty nie zajmowały całego obrazu Twojego życia. Bo Twoje życie to nie tylko to, co właśnie teraz jest trudne🤍

Pozdrawiam cieplutko,
Lena


RELACJE LĘK COMPASSION MENTORING

Wiem. Chciałabyś czasem, żeby po prostu wiedział.Żeby zobaczył, że masz gorszy dzień.Żeby Cię przytulił.Żeby powiedział:...
01/10/2026

Wiem. Chciałabyś czasem, żeby po prostu wiedział.

Żeby zobaczył, że masz gorszy dzień.
Żeby Cię przytulił.
Żeby powiedział: „Idź odpocząć, ja się tym zajmę.”
Żeby wiedział, kiedy potrzebujesz rozmowy, a kiedy po prostu jego obecności.

I kiedy tego nie dostajesz, potrafi naprawdę zaboleć. Pojawia się żal.
Złość. Samotność.

„Dlaczego on tego nie widzi?”
„Dlaczego nie wie?”
„Przecież mnie zna!”

Ale zatrzymajmy się na chwilę. Bo może on naprawdę tego nie wie.

Nie dlatego, że mu nie zależy. Nie dlatego, że Cię nie zna. Tylko dlatego, że nawet najbliższa nam osoba nie ma dostępu do naszych myśli.

❤️I tu możemy zrobić coś bardzo prostego. Zamiast czekać, aż się domyśli, dać mu szansę Ci pomóc.

Powiedzieć na przykład:
- „Kiedy się boję, najbardziej pomaga mi, kiedy mnie przytulasz.”
- „Nie potrzebuję teraz rady. Chcę, żebyś chwilę ze mną pobył.”
- „Możesz do mnie wieczorem zadzwonić? Kiedy Cię nie ma, wieczory są dla mnie trudniejsze.”

To nie jest słabość. Wręcz przeciwnie.
To jest wpuszczanie drugiej osoby bliżej.

Wiem, że łatwiej powiedzieć:
„Przecież powinien wiedzieć.”
Bo wtedy nie trzeba się odsłaniać.

Nie trzeba powiedzieć:
„Boję się.”
„Potrzebuję Cię.”
„Przytul mnie.”
„Zostań ze mną.”

A jednak właśnie te proste zdania mogą bardzo zmienić relację. Bo wtedy druga osoba nie musi zgadywać. Dostaje konkretną wskazówkę, jak może być przy Tobie.

🌻Może więc zamiast kolejny raz czekać, aż ktoś się domyśli…powiedz mu jedną konkretną rzecz. Bo być może on naprawdę chce być przy Tobie. Tylko potrzebuje wiedzieć, jak.

Zostawię Cię z taką refleksją: A gdybyś dziś miała powiedzieć bliskiej osobie jedną rzecz, która naprawdę pomaga Ci, kiedy jest Ci trudno, co by to było?

Dobrego czwartku

Dziewczyny, zobaczcie, ile my sobie dokładamy.Świat mówi:ogarnij dzieci.ogarnij dom.ogarnij pracę.ogarnij relację.ogarni...
28/09/2026

Dziewczyny, zobaczcie, ile my sobie dokładamy.

Świat mówi:
ogarnij dzieci.
ogarnij dom.
ogarnij pracę.
ogarnij relację.
ogarnij siebie.

A jak nie ogarniasz?

Znajdź metodę.
Popracuj nad sobą.
Lepiej zarządzaj czasem.

I tak, krok po kroku, zaczynamy wierzyć, że jeśli jest nam trudno, to znaczy, że robimy coś nie tak. A może nie?

Może bycie mamą czasem po prostu jest trudne.
Ogarnianie domu jest trudne.
Praca i dzieci jednocześnie są trudne.
Zmiany są trudne.
Bycie samej wieczorem może być trudne.
I nie wszystko trzeba od razu naprawiać.

Bo pod byciem mamą cały czas jest kobieta

Pomyśl o kimś kogo bardzo kochasz: Czy powiedziałabyś tej osobie:„Nie bój się.”„Przecież nic się nie dzieje.”„Musisz być...
24/09/2026

Pomyśl o kimś kogo bardzo kochasz: Czy powiedziałabyś tej osobie:
„Nie bój się.”
„Przecież nic się nie dzieje.”
„Musisz być dzielna.”
„Dasz radę, nie przesadzaj.”
Czy raczej usiadłabyś obok niej i powiedziała:
„Widzę, że coś Cię przestraszyło.”
„Widzę, jak Ci trudno.”
„Nie musisz przestać się bać, żebym mogła być przy Tobie.”
„Nie wiem jeszcze, jak to się skończy. Ale nie jesteś w tym sama.”
„Poszukajmy razem tego, czego teraz potrzebujesz.”

Myślę o tym, bo kiedy dorastamy, często uczymy się mówić do siebie zupełnie inaczej.
Kiedy się boimy, zamiast podejść do siebie z troską, zaczynamy się poganiać.
Wymagać.
Wstydzić.
Przekonywać, że „nie ma się czego bać”.
A przecież odporność nie buduje się wtedy, kiedy uczymy się nie bać.

Buduje się wtedy, kiedy pozwalamy sobie czuć również to, co niewygodne i coraz bardziej doświadczamy:
„Mogę się bać i nadal być przy sobie.”
„Mogę nie wiedzieć, co będzie dalej i szukać kolejnego kroku.”
„Mogę potrzebować kogoś obok.”
„Nie muszę przechodzić przez wszystko sama.”
I może właśnie tego potrzebujemy czasem bardziej niż kolejnej metody na pozbycie się lęku. Naszego własnego przyzwolenia, że kiedy przychodzi coś trudnego, nie zostajemy z tym same.
Ani we własnym wnętrzu.
Ani w relacji z drugim człowiekiem.

Może więc, kiedy następnym razem poczujesz lęk, spróbujesz zapytać siebie:
„Co powiedziałabym teraz komuś, kogo bardzo kocham?”
I może spróbujesz powiedzieć to także sobie❤️

Z czułością,
Lena


RELACJE LĘK COMPASSION MENTORING

Choć tego nie widzimy, drzewa w lesie ostrzegają się nawzajem przed suszą i szkodnikami przez ukrytą pod ziemią sieć kor...
22/09/2026

Choć tego nie widzimy, drzewa w lesie ostrzegają się nawzajem przed suszą i szkodnikami przez ukrytą pod ziemią sieć korzeni i grzybni. Botanicy nazywają ten system „Wood Wide Web”. Kiedy jedno drzewo jest zagrożone, wysyła sygnał, a sąsiednie natychmiast zaczynają się przygotowywać – zanim same poczują niebezpieczeństwo. Robią to, by przetrwał cały las.

To, co najbardziej mnie w tym porusza, nie dotyczy jednak biologii.Myślę o tym, jak często my w naszych relacjach też przeżywamy trudne chwile. I zamiast wysłać sygnał, zaciskamy zęby jeszcze mocniej. W głowie natychmiast odpalają się znajome teksty:
„Sama sobie poradzę.”
„Nie chcę nikogo obciążać.”
„Nie będę zawracać głowy swoimi problemami.”
"Ktoś pomyśli, że coś ze mną nie tak".

A przecież powiedzenie komuś: „jest mi trudno” nie oznacza automatycznie: „zajmij się mną”, "jestem chora".
Nie musisz przychodzić do partnera czy przyjaciółki dopiero wtedy, kiedy wszystko już sobie poukładasz i potrafisz opowiedzieć o sprawie bez emocji. Czasem wystarczy proste:
„Boję się.”
„Ostatnio mi ciężko.”
„Nie wiem, czego potrzebuję, ale czy możesz po prostu ze mną pobyć?”

Mówienie o swoich trudnościach to nie jest obciążanie drugiej osoby. To pokazanie: „zobacz, ja też nie jestem idealna”. Kiedy zdejmujesz maskę i mówisz o swoich słabościach, dajesz drugiej stronie niewidzialne zielone światło. Sygnał, że przy Tobie ona też może w końcu odetchnąć, odłożyć pozory i pomyśleć z ulgą: „Uff, czyli nie tylko ja tak mam”. Nasza szczerość buduje bezpieczną przestrzeń na szczerość kogoś bliskiego.Właśnie tak buduje się relacje pomimo lęku. Nie przez udawanie, że wszystko jest super, ale przez to, że nie zamykamy przed sobą swoich korzeni, kiedy przychodzi emocjonalna susza.

Może warto czasem być trochę bardziej jak las?
Zostawiam Cię dziś z tym pytaniem: Jak często pozwalasz sobie na wysłanie takiego sygnału bliskiej osobie, zanim jeszcze „ogarniesz wszystko w głowie”? Napisz w komentarzu

Miałam ostatnio dłuższą przerwę od pisania. Byłam na wakacjach, szkoliłam się z CFT, z dala od telefonu i bycia online. ...
17/09/2026

Miałam ostatnio dłuższą przerwę od pisania. Byłam na wakacjach, szkoliłam się z CFT, z dala od telefonu i bycia online. Miałam czas, żeby po prostu pomyśleć o relacjach, o lęku, o tym, jak pracuję i jak żyję z tym, co mnie też dotyka.

Wróciłam z jedną myślą, którą chcę Ci opowiedzieć.

Przez długi czas próbowałam wyleczyć się z lęku. W internecie jest mnóstwo obietnic, jak to zrobić: odpowiednia dieta, odpoczynek, joga, jakaś metoda, jakiś detoks, i w końcu ma być dobrze, ma zniknąć. I szczerze mówiąc nic z tego nie zadziałało. Nie dlatego, że coś robiłam źle. Tylko dlatego, że lęk nie jest czymś, co się "wylecza" jak przeziębienie, i te wszystkie obietnice po prostu mijają się z tym, jak to naprawdę działa.

Bo jeśli ciągle czekamy na moment, w którym w końcu będzie dobrze, to tak naprawdę jesteśmy w ciągłym napięciu. I jeszcze bardziej utrwalamy trudności. Lęk nie pojawia się, żeby nas skrzywdzić, pojawia się, żeby nas chronić. Ale im bardziej go słuchamy i uciekamy w kolejną metodę, kolejną obietnicę, że tym razem zniknie, tym bardziej on przybiera na sile.

I to jest ta pułapka, o której pisałam na początku. Chyba wiele z nas dobrze się nauczyło ukrywać, kiedy doświadczamy trudności i szukać cichych sposobów, żeby to naprawić samej, zanim ktoś zauważy. Bo pokazanie, że coś jest trudne, jakoś zaczęło się kojarzyć ze słabością, z tym, że sobie nie radzimy. Więc trzymamy to dla siebie i próbujemy po cichu. Same i bardzo samotne.

Dlatego warto czasem się zatrzymać i po prostu sprawdzić, jak naprawdę u nas jest. Nie uciekać od trudności, tylko zauważyć, kiedy sobie nie radzimy, zanim będzie już bardzo ciężko.

To, co wydaje mi się dziś ważniejsze niż czekanie, aż lęk zniknie to nauczyć się z nim po prostu żyć. Nie poddać się, tylko odwrotnie. Zrozumieć go, zamiast z nim walczyć. Być dla siebie łagodniejsza, zamiast myśleć "znowu to samo, weź się w garść". Prosić o pomoc, zanim będzie już naprawdę ciężko. Mówić bliskim wprost, jak mogą nas wesprzeć, bo często naprawdę chcą, tylko nie wiedzą jak.

Chcę więcej o tym pisać, bo wiem, jak wiele kobiet czuje się samotnych przeżywając trudności.

A tak naprawdę nigdy nie jesteśmy same❤️
Uściski,
Lena

Moje poranki coraz częściej wyglądają właśnie tak🥰 Powoli, leniwie (to ostatnio moje ulubione słowo), z kawą, psem, ulub...
06/08/2026

Moje poranki coraz częściej wyglądają właśnie tak🥰 Powoli, leniwie (to ostatnio moje ulubione słowo), z kawą, psem, ulubionym śniadaniem.
W wakacje jestem produktywna inaczej😉Wysypiam się, dbam o ogród, godzinami przytulam psa, spędzam czas z mężem, dziećmi i rodziną. Napełniam się na kolejne miesiące

Adresse

Hésingue

Notifications

Soyez le premier à savoir et laissez-nous vous envoyer un courriel lorsque Magdalena Fabritius publie des nouvelles et des promotions. Votre adresse e-mail ne sera pas utilisée à d'autres fins, et vous pouvez vous désabonner à tout moment.

Contacter L'école

Envoyer un message à Magdalena Fabritius:

Raccourcis

Partager

Catégorie